Cytat dla Ciebie

wtorek, 29 czerwca 2021

Dwubiegunowość.

 WSPOMNIENIA EMIGRACYJNE - NON FICTION



"Dwubiegunowość, czyli wspomnienia emigranta"

Jacek Dziewiński




Wydawnictwo: AlterNatywne
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 300








***

Emigracja jest niezapomnianym przeżyciem, jedynym w swoim rodzaju. Często jednak okazuje się na tyle trudna, że staje się awykonalna. Nieznajomość języka, początkowy brak funduszy, czy niedostępność do rzeczy, do których jesteśmy przyzwyczajeni to tylko jedne z niewielu aspektów, które skutecznie odstraszają od opuszczenia kraju. Jednak okazuje się, że to nie jest najstraszniejsze, co czeka emigranta. Istotą jest przyzwyczajenie, to „tak jakby trzeba było przyzwyczaić się do oddychania innym gazem niż powietrze”.

Jakiś czas temu pojawiła się powieść oparta na faktach, o człowieku, który poznał kulturę polską, jak i zagraniczną. Pan Jacek Dziewiński w swojej książce pod tytułem „Dwubiegunowość, czyli wspomnienia emigranta” (2021, Wydawnictwo AlterNatywne), porównuje ze sobą dwa zupełnie inne miejsca na świecie, gdzie przyszło mu żyć, kiedy to w Polsce nastały ciężkie czasy. Jeśli lubicie historie, które są oparte na przeżyciach autorów, to jest to idealna lektura dla Was. Jednak zanim zaczniecie czytać wspomnienia, koniecznie zapoznajcie się z moimi wrażeniami po przeczytaniu książki. Zapraszam do dalszej recenzji.

„Dwubiegunowość, czyli wspomnienia emigranta” to książka opowiadająca o losach Polaka oraz jego rodziny, którzy za czasów komunizmu, aby przetrwać migrują z kraju ojczystego do obcego. Nowe otoczenie przyjęło ich przyjaźnie, jednak pokazało także, że nic nie ma za darmo, na wszystko trzeba ciężko pracować. Przeciwności losu okazały być trudne do pokonania, jednak dzięki odpowiednim umiejętnościom, życzliwości ludzi, czy szczęściu dano radę uporać się z nimi.

Powieść pierwotnie miała mieć działanie terapeutyczne dla pisarza. Oparta została na przeżyciach własnych związanych z emigracją. Pan Jacek pokazuje jakie przeciwności losu, wypaczenia czekały na niego na obcym terytorium. Ciekawiły mnie przemyślenia autora. Jednak spodziewałam się czegoś innego, takiego jakby porównania dokładnie tej samej sytuacji na dwóch płaszczyznach w równoległym czasie. Na zasadzie tutaj robi się tak, a za granicą to samo robi się tak.

Pan Jacek natomiast zaczął od przedstawienia sytuacji w Polsce, a następnie ciąg dalszy na emigracji. Autor zamieścił dużo informacji historycznych, omawiał najważniejsze wydarzenia, tłumaczył co niektóre terminy, co sprawiało, że czułam się, jakbym wróciła do czasów szkolnych i na nowo poznawała historię. Jak to się mówi, co za dużo to niezdrowo, jak dla mnie za dużo było opisów natomiast za mało konkretów, co sprawiało, że fabuła toczyła się powoli, tym samym momentami mnie nużyła.

Styl pisania jest bardzo przyjazny czytelnikowi, lekki, a przede wszystkim zrozumiały. Jednak nie pomoże styl pisania, kiedy fabuła odbiega znacząco (niestety nie na korzyść) od początkowych oczekiwań, a sama forma przedstawienia w moim mniemaniu mogła być ciekawsza. Lektura w swoim gatunku dotyczących wspomnieć sprawdza się rewelacyjnie. Z pewnością pobudza wyobraźnię, skłania do cofnięcia się w czasie, bądź prześledzenia sytuacji, jaka w tamtym okresie panowała w danym zakątku na ziemi.

Powieści nie można jednak nazwać oryginalną, jest raczej szablonowa, powtarzalna, jednak zapewne dla autora znacząca bardzo dużo. Ciężko mi jednoznacznie ocenić książkę, z jednej strony podobały mi się momentami ciekawe przemyślenia, ukazanie treści, tłumaczenie skomplikowanej terminologii, czy nawet wprowadzanie krótkich obcojęzycznych dialogów. Z drugiej fabuła momentami nużyła mnie, ciągnęła się, a niesmak u mnie powodowały dołączana co jakiś czas proza. Pomysł na książkę uważam za ciekawy, jednak nie do końca przemówiło do mnie jej przedstawienie. „Dwubiegunowość, czyli wspomnienia emigranta” spodoba się fanom przede wszystkim fanom historii. Dla mnie wyszło bardzo średnio.

mylivesignature-1

piątek, 25 czerwca 2021

Zamilknij na zawsze

 



"Zamilknij na zawsze"

Keri Beevis



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 16 czerwca)
Ilość stron: 480









***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

„Ktoś ma wiele do stracenia, jeśli prawda wyjdzie na jaw. Ktoś inny zrobi wszystko, żeby odkryć prawdę.”

Randka. Samochód. Światła. Most. Woda, Strach. Śmierć. Kolizja drogowa, nurtujące pytania bez odpowiedzi, śledztwo na własną rękę oraz osoba, której zależy, abyś zamilknął na zawsze. Wypadek zawsze oddziałuje negatywnie na psychikę, pozostawiając w niej uraz do końca życia. Ten natomiast potrafi zamienić się w załamanie nerwowe, czego konsekwencją często jest melancholia, czy apatia.

Czy słyszeliście już o „Zamilknij na zawsze” – nowej powieści Pani Keri Beevis – autorki narodowych bestsellerów? Tym razem czytelnika czeka nie tylko mrożąca krew w żyłach historia, ale także wątek miłosny. Autorka w swojej książce prowokuje odbiorcę, aby ten zadał sobie pytanie, jak wiele jest w stanie zrobić, aby autentyczna wersja wydarzeń nigdy nie wyszła na jaw. Jeśli interesuje Cię jaki wpływ na ludzką psychikę może mieć przykre doświadczenie, to koniecznie musisz sięgnąć po tę lekturę. Premiera książki odbyła się 16 czerwca, nakładem Wydawnictwa Muza.

Keri Beevis – mieszka w angielskim hrabstwie Norfolk wraz z dwoma kotami Ellie i Lolą. Autorka uznaje czerwone wino za paliwo do pisania, dlatego zawsze ma je pod ręką. Fanatyczka filmów Alfreda Hitchcocka uwielbia przerażające miejsca, oraz chętnie bierze udział w quizach z zakresu wiedzy ogólnej. Prowadzi stronę internetową, na której między innymi zapowiada swoje książki.

Lila Amberson miała tragiczny wypadek samochodowy, w którym przeżyła tylko ona. Natychmiast trafiła do szpitala, gdzie powoli dochodzi do siebie. Niestety nie pamięta, co tak naprawdę wydarzyło się, pojawiają się tylko migawki zdarzeń. Im więcej odświeża jej się obraz felernego dnia, tym bardziej staje się przerażona, zaczyna bać się o własne bezpieczeństwo. Czy to paranoja? A może autentyczna przeszłość, której skutki czuje po dzisiaj?

Gdzieś indziej popularny i ceniony autor kryminałów Jack Foley nie może poukładać sobie na nowo życia po stracie siedemnastoletniej siostry, która zginęła w tym samym wypadku, co brała udział Lila. Kiedy pierwszy raz spotyka Amberson, jest na nią wściekły, obwinia ją o całe nieszczęście, jakie spadło na jego rodzinę. Kobieta wręcza mu medalion, który prawdopodobnie należy do jego krewnej, z czego też wynika więcej pytań, niż odpowiedzi.

Policja uważa serię nieszczęść za przypadek. Ostatecznie Lila i Jack łączą siły i zaczynają prowadzić śledztwo na własną rękę, aby dowieść prawdy. Nie mają jednak świadomości, że ktoś ich obserwuje od dłuższego czasu i jest w stanie zrobić bardzo wiele, aby uciszyć tych, którzy zaczną rozpatrywać wypadek.

„Zamilknij na zawsze” jest thrillerem psychologicznym z elementami romansu. Tematyka powieści jest szalenie ciekawa, opowiada ona o tragicznym wypadku, w którym przeżyła tylko jedna osoba oraz jakie zmiany psychiczne powstają po traumatycznym przeżyciu. Podczas czytania przeżyłam szok i niedowierzanie związany z felernym wieczorem, oraz uczucie lekkości, kiedy to pojawiały się elementy zauroczenia, jakim zaczęli pałać do siebie główni bohaterowie.

„Zamilknij na zawsze” nie pozwala się nudzić na skutek bardzo wartkiej, pełnej niespodzianek fabule, która pędzi. Autorka stopniowa odkrywa przed czytelnikiem rąbek tajemnicy. Wprowadza mylne tropy, wywodzi na manowce, aby koniec końców pokazać właściwą drogę. Styl pisania bardzo przypadł mi do gustu, jest lekki i zrozumiały, w połączeniu z krótkimi rozdziałami śmiało mogę powiedzieć, że to jest dokładnie to, czego oczekiwałam po lekturze. Fabuła jest wielowątkowa, natomiast narracja została poprowadzona w trzeciej osobie, czytelnik jest jedynie świadkiem wydarzeń.

To był zdecydowanie udany mój debiut. Powieść okazała się być intrygującą, wciągającą, emocjonalną. Nie zawiodłam się, dlatego też śmiało mogę ją polecić każdemu, w szczególności Panią na skutek mieszanki gatunkowej, jaką jest połączenie thrillera z romansem. Czytajcie śmiało, na pewno nie będziecie zawiedzeni.

mylivesignature-1

środa, 16 czerwca 2021

100 wyzwań.

 PORADNIK


"100 wyzwań na 365 dni, czyli jak odkryć siebie na nowo?"

Sabine Hausmann




Wydawnictwo: Zielona Litera
Rok wydania: 2021
Ilość stron: 272








***

Prawdopodobnie każdy z nas doznał kiedyś rutyny, przykrej towarzyszki, która pragnie podporządkować sobie nasze życie nawet w najmniejszym aspekcie. Tym samym wysysa z nas całą energię, pozbawia motywacji do dalszych działań. Wielu z nas zamiast próbować odwrócić los, woli dreptać w narzuconym tempie, co skutkuje zatraceniem całego młodzieńczego zapału, który drzemie w każdym człowieku. W konsekwencji czego funkcjonujemy niczym maszyny. W codzienność wkracza zmęczenie, zniechęcenie, więc aby było nam potencjalnie lżej, uczymy się żyć z tym co dał los.

Jednak czy naprawdę trzeba tak trwać? Odpowiedź brzmi nie. Wystarczy tylko (albo aż) na nowo poczuć smak mierzenia się z wyzwaniami, rzeczami, które za każdym razem da radę zrobić inaczej, niż mamy w zwyczaju. Dlatego też przychodzę do was z poradnikiem, który oderwie was od doskwierającej rutyny. Czy słyszeliście już o książce Pani Sabine Hausmann, pod tytułem „100 wyzwań na 365 dni, czyli jak odkryć siebie na nowo?” (2021, Wydawnictwo Zielona Litera)? Jeśli nie, to koniecznie musicie przeczytać moją recenzję.

Sabine Hausmann od kilku lat pisze zawodowo. Pracuje w Niemczech jako redaktorka treści marketingowych, oraz jako niezależny copywriter.

Jak odnaleźć swoje autentyczne, niekiedy zatracone ja na nowo?

Z pomocą przychodzi książka „100 wyzwań na 365 dni, czyli jak odkryć siebie na nowo?”. Jest to zbiór wyzwań, wskazówek, przykładowych rozwiązań, które pomogą uporządkować zadomowiony chaos zarówno wewnętrzny, jak i zewnętrzny. W poradniku autorka porusza takie aspekty jak:

Jak pozbyć się elementów szkodliwych w życiu oraz jaką pozytywną alternatywę warto wprowadzić.

Jak zwiększyć świadomość na temat siebie i swojego ciała, czy innych ludzi, a także świata.

Co to właściwie jest „ekologia”, jak wdrożyć się w nią, co daje, jakie płyną z niej korzyści zarówno dla nas, jak i dla planety.

Pani Sabine Hausmann opisuje w bardzo przystępny sposób wyżej wymienione zagadnienia, ponadto proponuje listę rozwiązań, sposobów ma wewnętrzną metamorfozę. A wszystko po to, aby móc w późniejszych czasach cieszyć się inspirującym, zdrowszym i bogatszym w nowe doznania życiem.

Autorka porusza problemy egzystencjalne, których wierzchołkiem jest rutyna, bo to od niej się zaczyna. Ta natomiast ciągnie za sobą inne czynniki jak brak motywacji, czy odmawianie sobie przyjemności, bo przecież tego nie było w planie dnia. Co bardzo istotne, w książce nie ma suchej teorii, jak to często bywa. Tutaj znajduje się mnóstwo wyzwań z wielu dziedzin jak na przykład: sztuka, kulinaria, sport, elektronika, ekologia oraz wiele innych.

Z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Poradnik został oprawiony pięknymi grafikami, które w głównej mierze mają za zadanie umilić wykonywanie zadań, a może i zmotywować, pokazać, że świat nie musi być wcale taki przykry, w ciemnych kolorach. Wystarczy uczynić coś dla siebie, a motywacja wzrasta, poziom szczęścia również. Zagłębiając się w lekturę, poczułam chęć na zmiany, zrobienie, posmakowanie czegoś, z czym do tej pory nie miałam styczności. To taka forma odkrywania samego siebie przed sobą.

Głównym przesłaniem poradnika jest wypędzenie z rutyny, nabranie chęci, aby zmierzyć się z czymś nieznanym. W moim przypadku śmiało mogę powiedzieć, że cel został osiągnięty. „100 wyzwań na 365 dni, czyli jak odkryć siebie na nowo?” jest napisany w bardzo przyjemnym, zachęcającym, a nawet i wabiącym czytelnika języku, nic tylko rezerwować sobie dużo czasu i czytać. Gwarantuję, że jak już zaczniecie swoją przygodę, to ciężko będzie wam ją zakończyć. Książkę przyswajałam z bardzo wielkim zainteresowaniem, nie mogłam się od niej oderwać.

Po każdym wyzwaniu czułam tak zwane pozytywne naładowanie, chęć zrobienia więcej i więcej. Poradnik polecam dla każdego, nie tylko dla tych, którzy czują się jak chomik na kołowrotku, ale także dla tych, którzy czują znużenie, czy po prostu chcą coś zrobić dla siebie. Ta lektura może się okazać dla was zbawienna. Jeśli wnioski z recenzji przekonały was, aby być panem własnego życia to koniecznie sięgajcie po twórczość Pani Sabine Hausmann. Polecam.


"Przyzwyczajenia nie da się tak po prostu wyrzucić przez okno. Trzeba je stopień po stopniu spychać po schodach."


"Wielkie wyzwanie życia polega na pokonywaniu granic, które są w tobie, abyś mógł dojść dalej, niż kiedykolwiek śniłeś." 


mylivesignature-1

niedziela, 13 czerwca 2021

Morderczynie i psychopatki.

 LITERATURA FAKTU




"Morderczynie i psychopatki"

Nahlah Saimeh




Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 9 czerwca)
Ilość stron: 304












***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

Przestępstwa z użyciem przemocy bardzo często są inicjowane z mężczyznami. Ze statystyk kryminalnych wynika, że wcale nie na próżno. Na jedną kobietę popełniającą wykroczenie przypada aż dziesięciu przedstawicieli płci przeciwnej. Zauważalna dysproporcja przemocy względem płci zależna jest między innymi od czynników biologicznych jak na przykład testosteron. Nadmiar u panów powoduje agresję, chęć dominacji. Nadwyżka u pań działa wręcz odwrotnie zmniejsza poziom złości, natomiast zwiększa zaangażowanie społeczne.

Kobiety dokonują się morderstw najczęściej na osobach dla siebie bliskich: noworodkach, małych dzieciach, czy partnerach życiowych. Tym samym damskie zbrodnie stanowią około dwunastu procent popełnionych wszystkich zabójstw wśród obu płci. Zapraszam Was do recenzji powieści opartej na faktach. Są to szokujące historie z praktyki psychiatry sądowego, pod tytułem „Morderczynie i psychopatki” autorstwa Pani Nahlah Saimeh (2021, Wydawnictwo Muza).

Nahlah Saimeh urodziła się w 1966 roku w Niemieckim mieście Munster. Jest doktorem medycyny ze specjalizacją w dziedzinie psychiatrii i psychologii. Współpracuje z instytucjami przynależącymi do sądów zajmującymi się patologiami społecznymi. Od trzynastu lat pracuje w Republice Federalnej Niemiec, czyli największym takim ośrodku o zaostrzonym rygorze. Jako osoba wyszkolona zajmuje się wydawaniem opinii w sprawach dotyczących przestępstw na tle seksualnym, czy z użyciem przemocy. Ocenia poczytalność sprawców oraz prognozuje jak bardzo mogą być agresywni. Jest autorką wielu książek, które w Niemczech osiągnęły ogromną poczytalność.

Przestępstwa dokonane przez kobiety zawsze wywołują ogromne zainteresowanie oraz przerażenie. Jak taka z pozoru delikatna osoba jest w stanie zabić własnego męża, pozostawić dziecko na pastwę agresywnego partnera, czy nawet własnymi rękami pobawić życia swojego dziecka? Ponieważ damska część społeczeństwa często jest kojarzona z empatią, łagodnością, czy sympatycznością, to też bagatelizowane się wysyłane ostrzeżenia.

Nie przyjmuje się do świadomości, że przedstawicielka płci pięknej mogłaby stwarzać jakiekolwiek zagrożenie. Co jest przyczyną agresywnego zachowania wśród kobiet? Czy istnieje typowo żeński algorytm postępowania? Pani Nahlah Saimeh w powieści „Morderczynie i psychopatki” przedstawia osiem historii, w których zawarte są przestępstwa popełnione damskimi rękami. Opisuje okoliczności zdarzenia, odpowiada na dwa wyżej zadane pytania oraz wyjaśnia, dlaczego w pewnym momencie już jest za późno, by zapobiec ataku agresji.

Doktor Nahlah Saimeh w swoim reportażu porusza problemy zarówno o podłożu społecznym, jak i psychologicznym. Powieść jest na faktach z zachowaniem anonimowości zarówno oprawców, jak i ofiar. Książka zaskakuje swoją brutalnością, trzyma w napięciu, mrozi krew żyłach, mnoży pytania: jak można być tak brutalnym? Gdzie pojawiła się damska empatia? Dlaczego nie można było załatwić spraw inaczej niż przemocą? „Morderczynie i psychopatki” ma ogromny wydźwięk emocjonalny, rozpoczynając od frustracji, przechodząc przez złość, pogardę, a kończąc na współczuciu.

Autorka ukazuje, że nie tylko mężczyźni potrafią być agresywni, płeć przeciwna z pewnością może im dorównać, a niekiedy i góruje bestialstwem. Reportaż jest prawdziwą sinusoidą: nuży, ciekawi, potem znowu jest nudno, aż w końcu całokształt nabiera kształtów i intryguje… na chwilę. Nad lekturą trzeba bardzo się skupić, ponieważ została ona napisana trudnym, niezrozumiałym wręcz topornym językiem dla czytelnika. Pojawiają się skomplikowane terminologie, które osobiście niekiedy musiałam na własną rękę tłumaczyć, co utrudniało mi odbiór, oraz zniechęcało do dalszego czytania. Narracja jest zmienna, początkowo niczym wyciąg ze statystyk kryminalnych, później forma opowiadania.

Po reportażu oczekiwałam, że od pierwszych stron mnie wciągnie. Niestety tutaj nie udało się, dopiero z czasem coś ruszyło naprzód, ale to nie było to. Uważam, że pomysł na książkę był szalenie ciekawy, natomiast jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Przydałoby się mniej elementów pobocznych na rzecz większej ilości konkretów. Miałam wrażenie, jakby autorka co jakiś czas ‘odpływała’ z tematem. Czuję ogromny niedosyt, zniesmaczenie. Nie polecam.
mylivesignature-1

czwartek, 10 czerwca 2021

Toksyczna miłość.

 LITERATURA OBYCZAJOWA I ROMANS




"Tango"

Ewa Cielesz




Wydawnictwo: Axis Mundi
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 356








***

W dzisiejszej recenzji postaram się przybliżyć się Wam refleksje z nowej powieści Pani Ewy Cielesz, pod tytułem „Tango” (2021, Wydawnictwo Axis Mundi). Jest to powieść obyczajowa, poruszająca coraz częściej występującą przypadłość. Toksyczna miłość to problem społeczny dotykający coraz więcej par. Takie uczucie działa destrukcyjnie rani i osacza. Są to komunikaty, które mają na celu wywołać poczucie winy względem osoby, która nie ma nawet najmniejszego powiązania z winą.

Jest to burzenie wewnętrznej harmonii, czy skuteczne degradowanie poczucia wartości. Osoba kochająca takową miłością próbuje kierować każdym aspektem życia partnera. Towarzyszą temu nieustannie występująca krytyka, wyolbrzymianie niedociągnięć, czy umniejszanie zasług wybranka, bądź wybranki, a co gorsze przypisywanie ich sobie. Taki stan w kilku słowach można określić jako uzależnienie oraz stracenie głowy dla partnera. Jeśli interesuje Was przytoczony przeze mnie temat, to koniecznie musicie przeczytać dalszą część recenzji!

Ewa Cielesz jest pisarką urodzoną w Piasecznie. Absolwentka Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydział Nauk Historycznych i Pedagogicznych, a także Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej, Wydział Reżyserii. Jej fascynacja teatrem i poezją przełożyły się na pisanie opowiadań, powieści, czy wierszy dedykowanym dzieciom i dorosłym. Z zawodu nauczyciel oraz nagradzany instruktor teatralny. Autorka trylogii „Córka Cieni”, „Pochyłe niebo”, oraz bardzo chętnie czytanych historii, jak między innymi: „Wiedźmy”, „Niskie drzewa”, czy „Słońce umiera i tańczy”.

Alicja zakochała się w mężczyźnie z pozoru idealnym, jednak z czasem ten troskliwy i szarmancki osobnik zaczyna ukazywać swoje prawdziwe ja. Zrzuca coraz to kolejne maski, za którymi ujawnia się manipulant, oraz psychiczny kat. Całe uczucie, jakim pała kobieta do mężczyzny zamienia się w koszmar. Ona nie potrafi od niego odejść, on to wykorzystuje na swoją korzyść.

Zatracona w partnerze próbuje dostosować się do przyjętych jednostronnych reguł, jedną z nich jest niemożliwość samodzielnego kierowania swoim życiem. Nie jest jej obca również pogarda, czy upodlenie, które otrzymuje każdego dnia. Mimo iż nie chce, to w gruncie rzeczy potrzebuje pomocy, jednak sama z tego toksycznego związku nie jest w stanie wydostać się.. Czy Alicja da radę uwolnić się z sideł swojego oprawcy? Czy pokocha siebie?

Pani Ewa Cielesz stworzyła bardzo przejmującą, osobistą książkę. Motywacją do napisania była jej własna córka, która tkwiła w toksycznym związku, z którego udało jej się wydostać. Powieść jest dedykowana szczególnie tym osobom, które nie potrafią uwolnić się z sideł toksycznej miłość, a nuż po przeczytaniu znajdą siłę, aby powiedzieć NIE i odmienić swój los. Lektura jest rozłożona w obszernej przestrzeni czasowej, autorka w kilkuset stronach opisuje cały rok.

Dzięki czemu czytelnik można poznać bardzo dokładną genezę wysysającej z siły relacji. Po takim przedstawieniu losów głównej bohaterki nie było odwrotu od inicjowania się z nią pod każdym względem. Główne przeżywane emocje były zmienne jak w kalejdoskopie. Zaczynając od euforii, ponieważ samotna dusza znalazła swojego ukochanego, przechodząc przez rozczarowanie – czy to na pewno ten sam człowiek co na samym początku, a kończąc na złości związaną z uległością, brakiem własnego zdania ze strony głównej bohaterki.

Powieść jest bardzo dynamiczna, trzyma w napięciu, zapada w pamięci, a wszystko to dlatego, że czytelnik jest w samym centrum wydarzeń. Autorka użyła narracji pierwszoosobowej, świat przedstawiony widzimy oczami ofiary, czyli córki. Książkę czyta się bardzo szybko z wielkim zainteresowaniem, ponadto jest bardzo przemyślana, zdecydowanie godna uwagi.

Oceniam tę książkę wysoko, ponieważ zafascynowała mnie jej tematyka. Świat wykreowany mimo swojego podłego charakteru został tak pięknie przedstawiony, że nie mogłam oderwać się od lektury. To była wspaniała przygoda, dodająca otuchy nie tylko w motywie przewodnim, jakim jest toksyczna miłość, ale także w innych trudnościach życiowych. Powieść składnia do walczenia o swoje dobro i niepoddawania się nigdy, bo kto wie, kiedy los się odwróci na korzyść. Ponadto po burzy zawsze wychodzi słońce. Ta książka z pewnością spodoba się osobom, które przechodzą trudny etap w swoim życiu, ale także dla tych, co mają chęć pomóc cierpiącemu. Jest to godna uwagi lektura. Czytajcie, polecam z całego serca.



mylivesignature-1

czwartek, 3 czerwca 2021

Kobieta.

 LITERATURA OBYCZAJOWA I ROMANS



"Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą"

Marcin Halski




Wydawnictwo: Sowello
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 120









***

Dzisiejszą recenzję dedykuję wszystkim Panom, którzy uważają, że kobiety pochodzą z Wenus, a mężczyźni z Marsa. Czy słyszeliście już o najnowszej twórczości Pana Marcina Halskiego, pod tytułem „Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą” (2020, Wydawnictwo Sowello)? Jeśli nie, to koniecznie musicie przeczytać moją recenzję. Pan Marcin Halski napisał swój (nie) poradnik, aby zobrazować konsekwencje oraz całą masę zalet płynących w związku z kobietą.

Powieść nie jest formą vademecum, nie powstał ku przestrodze, ani aby uczyć, czy obrażać płeć piękną. Lektura ma po prostu bawić, to jest jej główna rola. Inspiracją dla Pana Marcina była jego własna miłość, na której też opiera swoje przemyślenia opisane w lekturze. Wybierając twórczość Pana Halskiego, nie miałam zbyt dużych oczekiwań, chciałam po prostu dobrze się bawić podczas czytania, zobaczyć jak pisarz przedstawi płeć przeciwną, oraz najważniejsze, co ma o niej do powiedzenia. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? O tym niżej.

Marcin Halski – 35-letni pisarz pochodzący z Piekar Śląskich. Ci, którzy go mniej znają, twierdzą, że jest niepoprawnym marzycielem, natomiast Ci, którzy są bliżej niego uważają, że żyje w jakimś równoległym świecie. Aby dowiedzieć się więcej o ludziach i ich mechanizmie postępowania ukończył filozofię. Dla niego słowo jest niczym balsam na duszę. Miłośnik książek fantasy. Czerpie inspirację podczas słuchania muzyki oraz grania na gitarze. Obecnie mieszka niedaleko Piekar Śląskich wraz z synem i jego mamą, posiada również, jak sam mówi dwa koty, które są niestabilne emocjonalnie. Zadebiutował w 2020 roku książką „Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą”.

W buddyzmie tybetańskim wierzy się, że istota ludzka osiąga stan pełnej harmonii podczas: kichania, śmierci, czy podniecenia. Są to sytuacje, podczas których na chwilę inne funkcje życiowe ustają. Prezentowana religia jednak nie uwzględniła w sobie stanowiska kobiety, której sposobem na osiągnięcie nirwany jest również foch.

Pan Marcin Halski w swojej książce „Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą” porusza problem zapoczątkowany już od początków dziejów człowieczeństwa, czyli jak zrozumieć tak skomplikowaną istotę, jaką jest kobieta. Lektura nie jest wyższych lotów, nie zaskoczyła mnie niczym. Pisarz skacze z tematu na temat prezentując tym samym same powierzchowne informacje, bez jakichkolwiek konkretów. Twórczość jest przepełniona śmiesznymi anegdotami, czy sposobami rozwiązywania problemów dotyczących płci pięknej. Podczas czytania uśmiech na twarzy jest murowany.

Niestety momentami miałam wrażenie, jakby Pan Marcin próbował być zabawny na siłę, aby zatrzymać przy książce czytelnika. Poradnik (albo raczej nie poradnik) został napisany w bardzo przyjaznym czytelnikowi języku. Strony mijają w zadziwiającym tempie, a treść jest bardzo przyswajalna, niestety nie idzie to w parze z jego zapadaniem w pamięci, z wyjątkiem tych bardziej humorystycznych momentów. Treść jest momentami chaotyczna, nieskładna, nielogiczna, co też utrudniało jej odbiór. Książka została oprawiona licznymi, kapitalnymi, idealnie dopasowanymi do fabuły rysunkami, które na ogół mają za zadanie wywołać uśmiech na twarzy, bądź zobrazować, to co ciężko sobie wyobrazić. Narracja jest identyczna jak w poradnikach.

„Dlaczego szczęśliwy człowiek nie żeni się z kobietą” jest powieścią, którą trzeba odbierać z przymrużeniem oka, idealna na gorsze dni. Niestety innego zastosowania w niej nie zauważyłam, ani nie ma w sobie treści pouczającej ani niczego nowego, co nie byłoby dotychczas wiadome nie wprowadza. Książkę polecam jednakowo dla Panów, w końcu to dla nich jest ona dedykowana, ale także da Pań – autor zwraca się w pewnym momencie wprost do nich. Osobiście mam mieszane przeczucia co do lektury. Ani mi się nie podobała, ani podobała.



mylivesignature-1

wtorek, 1 czerwca 2021

Piętna.

 LITERATURA OBYCZAJOWA I ROMANS



"Piętna"

Urszula Król




Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 258










***

Pierwsze spotkanie żyletki ze skórą piecze, a później pojawia się krew, a następnie czerwona rana. Za drugim powtórzeniem odczuwasz swobodę, wolność, możliwość decydowania samemu o sobie. Następnie pojawia się uczucie bezkarności. Czujesz brak konsekwencji, mimo niedozwolonego czynu. Jesteś jak artysta, który tworzy obraz, tyle że na swoim ciele. Kiedy już skończysz, ‘dzieło’ ogarnia Cię wstyd i zarazem złość, że jesteś tak słaby, iż musisz siebie okaleczać, aby dać upust emocjom.

Obiecujesz sobie, że skończysz z tym, jednak wiesz, że jest to silniejsze od Ciebie, a wraz z kolejnym cięciem czujesz się coraz bardziej uzależniony. Trudno zrezygnować z czegoś, co przynosi ulgę. Tak więc robisz swoje, ale misternie to ukrywasz pod odpowiednimi ubraniami. Twoim niezbędnym zaopatrzeniem są jednak chusteczki oraz narzędzie, dzięki któremu Twój stres się rozładowuje... Czy słyszeliście już o najnowszej, tegorocznej powieści obyczajowej Pani Urszuli Król, pod tytułem „Piętna” (Wydawnictwo Novae Res)? Jeśli nie, to koniecznie musicie zagłębić się w dalszą część recenzji.

Novae Res jest wydawnictwem działającym od 2007 roku, prawdopodobnie jednym z najbardziej aktywnych w Polsce. Siedziba ich mieści się w Gdyni. Od 2019 roku są członkami Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright Polska. Wydawnictwo skupia się głównie na powieściach z gatunku: beletrystyka, literatura popularnonaukowa. Nakładem Novae Res ukazało się ponad 200 książek, natomiast w mediach pojawiło się ponad 1000 recenzji. Wypromowali między innymi: Agnieszkę Lingas-Łoniewską, Magdalenę Knedler, czy Jolantę Kosowską.

Nastoletnia Sabina posiada prawie wszystko, do pełni szczęścia brakuje jej jedynie akceptacji, uczucia ze strony ojca. Najważniejszy dla niej mężczyzna na świecie postanawia wyprowadzić się z domu rodzinnego, aby móc ułożyć sobie życie na nowo gdzie indziej. Wtedy też cały świat dziewczyny wywraca się do góry nogami. Sabina nie umie uporać się z tym ciężarem, natomiast jej matka popada w depresję. Aby ukoić panujący w sobie ból, zaczyna intensywnie urozmaicać sobie życie towarzyskie, okaleczać się. Jednak narastająca z dnia na dzień melancholia sprawia, że wkrótce coś w niej pęka...

Pani Urszula Król w powieści „Piętna” porusza problemy społeczne, rozpoczynając od niezdrowej relacji między dzieckiem a rodzicem, przechodząc przez rozpad rodziny, a kończąc na depresji i okaleczaniu się. Książkę czytałam z wielkim zainteresowaniem, już od pierwszych stron lektura działała na mnie jak magnes. Zaskoczyła mnie swoją realnością, a wszystko to za sprawą mistrzowskiego ukazania emocji, które odczuwali bohaterowie. Czytając, czułam wielkie pokłady empatii, złość, a nawet smutek, ale jednocześnie motywację, aby zawsze do końca walczyć o swoje dobro. Aby nigdy, przenigdy nie poddawać się przedwcześnie.

Narracja jest pierwszoosobowa, wszelkie wydarzenia widzimy oczami nastoletniej dziewczyny, która mimo tak młodego wieku musi sobie poradzić z wieloma skomplikowanymi przeciwnościami losu, którym niekiedy nie podoła dorosła, zaprawiona w trudnościach życiowych osoba. Przy powieści zdecydowanie nie można się nudzić, epizody lektury zmieniają się jak w kalejdoskopie, co powoduje, że fabuła jest dynamiczna. Styl pisania przypadł mi do gustu, ponieważ mimo niełatwej tematyki, jaką obrała sobie Pani Urszula, język jest lekki, zrozumiały, bez skomplikowanych terminologii.

Bardzo dobrze i szybko czyta się recenzowaną książkę. Postacie, jak i ich zachowania są bardzo autentyczne, z jednej strony przewidywalne, z drugiej trochę chaotyczne, czyli mogę śmiało napisać, że są z krwi i kości. To był bardzo udany mój debiut z autorką. Nie spodziewałam się tak nietuzinkowej lektury, a jednak. Jest to bardzo ciekawa powieść obyczajowa, obok której nie można przejść obojętnie.

Książka jest zdecydowanie godna polecenia. Przemawia za tym jej autentyczność, realne postacie, czy korzystne przedstawienie fabuły dla czytelnika. Atutem dla mnie jest także spójna, jednowątkowa historia, oraz sposób przedstawienia – narracja pierwszoosobowa. Nie zauważyłam wad, książka idealnie wpasowuje się do swojego gatunku, ma wszystko, co powinna mieć, wciąga z ogromną siłą, nie sposób się od niej oderwać. Dodatkowo wyzwala wiele emocji, które przechodzą na czytelnika. Czego chcieć więcej? Zdecydowanie można napisać, że lektura jest ideałem w swojej tematyce. „Piętna” spodoba się osobom, które lubią poznawać genezę, postęp chorób psychicznych, czy okaleczania się. Polecam, czytajcie.




mylivesignature-1