Open quote is expected for attribute "attribution" associated with an element type "div".

sobota, 2 lutego 2019

Pierwsza część fenomenalnej trylogii.



"Cisza Białego Miasta"

Eva Garcia Saenz De Urturi



Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2019
Liczba stron: 572





---------- RECENZJA PRZEDPREMIEROWA ----------

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

Jakiś czas temu można było zauważyć post odnośnie tego, że Wydawnictwo Muza poszukuje recenzentów do książki „Cisza białego miasta”, z nadzieją, że mi się uda postanowiłam się zgłosić na kandydatkę. Po kilku dniach otrzymałam pozytywną odpowiedź zwrotną, pozostało mi tylko czekać, aż książka do mnie dotrze. Gdy tak się stało postanowiłam w pierwszej kolejności się nią zająć – z jakim skutkiem o tym piszę niżej.

Hiszpania – Vitoria, na wolność ma wyjść seryjny morderca, który od dwudziestu lat przebywa w więzieniu, gdy nagle okazuje się, że popełniono kolejne zabójstwo. W Starej Katedrze w Vitorii zostają znalezione zwłoki dwudziestoletniej dziewczyny i w tym samym wieku chłopaka ustawione na wzór tajemniczego rytuału. Śledczy Unai López de Ayala znany pod pseudonimem Kraken zajmuje się profilami psychologicznymi. Stara się on zapobiec kolejnym zabójstwom. Czas ucieka niemiłosiernie, a w śledztwie pojawia się coraz więcej niewiadomych, niebezpieczeństwo czai się tuż za rogiem. Czy uda się złapać do tej pory bezbłędnego zabójcę, a może będzie więcej ciał?

Na początku zacznę od tego, że książkę bardzo szybko się czyta, nawet mogę dodać, że z dość dużym zainteresowaniem, przeplatane są ze sobą dwa czasy: teraźniejszy i retrospekcja, czyli przeszły, całkiem fajnie to potem wychodzi na końcu, chociaż zakończenie mamy już podane w prologu i odnawiamy wydarzenia z śledczym Ayalą jak do tego doszło. Spodobał mi się rys historyczny – lekki, nie męczy oraz solidny opis miejsc w Vitorii, nie miałam okazji być w Hiszpanii, więc mogę sobie bardzo dokładnie wyobrazić dzięki opisaniu np. Katedry. Niestety brakowało mi bardziej wartkiej akcji, oraz napięcia, które było totalną sinusoidą, pojawiało się i znikało, żeby kolejny raz pojawić się. Nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale zauważyłam też przeciąganie fabuły – za bardzo, gdyby było krócej, moim zdaniem mogłoby okazać się ciekawiej.

Podsumowanie: „Cisza białego miasta” to dobra książka, ale nic więcej. Nie było zachwytu ponad, ale też nie było zawodu. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po Hiszpańskiej literaturze, ostatecznie wyszła z tego całkiem dobra lektura. Jak najbardziej mogę polecić, a osobiście będę czekać na drugi tom.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza