Open quote is expected for attribute "attribution" associated with an element type "div".

sobota, 30 listopada 2019

Niezliczone drogi rozwoju duchowego.



"Struktura duchowości"

 Agnieszka Ornatowska





Wydawnictwo: Sensus
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 112







Dlaczego ludzie chcą poznać tak bardzo swoją strukturę duchowości? Odpowiedzi może być sporo, ale najbardziej popularne nurty z tej dziedziny to między innymi poznanie sensu życia, społeczność ma dość robienia wszystkiego w pośpiechu, wiecznej gonitwy za czymś, co ich tak naprawdę nie uszczęśliwia. Ponadto dla większości z Nas ważna jest kontrola swojego zachowania – emocji, radzenie sobie z problemami, które często pogarszają nasz stan zdrowia zarówno psychiczny jak i fizyczny. Kolejną odpowiedzią może być „nauczenie” się poznawania świata nie tylko pod pryzmatem rzeczy materialnych, bo nie tylko z takich on się składa. Pamiętajmy jednak, że każdy z Nas ma prawo wybrać swoją, niepowtarzalną drogę, bowiem każdy jest kowalem własnego losu.

Agnieszka Ornatowska- z zawodu psycholog, ale także certyfikowany Trener NLP ( zbiór technik komunikacji, oraz praca z wyobrażeniami nastawiona na tworzenie i przekształcanie myślenie ludzi). Autorka książek o NLP, oraz hipnozie, oraz poradników psychologicznych dla pojedynczej jednostki, czy też dla par – jak stworzyć udany związek. Prywatnie od 20 lat praktykuje już poznane i odkrywa nowe rodzaje duchowości z najdalszych zakątków świata, swoją wiedzę przelewa na papier, żeby inni mieli już podane gotowe porady i mogli z nich korzystać.

„Struktura duchowości” to jeden wielki zbiór praktyk, jednak dużo odbiegający od wykreowanego, współczesnego myślenia, w którym „nakazane’ jest: medytować, oczyszczać się, a nawet wykonywać różne skomplikowane rytuały i wiele innych. Zamiast obiecanej wolności, otrzymamy jeszcze więcej obowiązków do zrobienia. A przecież nie tędy droga, praktyka duchowości ma Ci przynieść ukojenie, spokój, wewnętrzne wyciszenie, a koniec końców – zwiększenie poczucia własnej wartości, szczęście – stan w którym nic nie musisz, ewentualnie możesz. Dążenie do tego jest ściśle powiązane z pewną strukturą duchową, która jest powtarzana dla wszystkich duchowych praktyk. Dowiedz się na czym polega ta technika z pomocą której osiągniesz swój cel.

O matko i córko, co to było… Ale po kolei, zacznę od początku, autorka w swojej twórczości ukazuje metody praktykowania swojej duchowości, przedstawione sposoby Pani Agnieszka nakłania do wypróbowania na sobie, aby znaleźć tą najlepszą, najbardziej dopasowaną do osobistych potrzeb. Według pisarki, nic nie mamy do stracenia, a możemy dużo zyskać. Autorka w „Strukturze duchowości” sprawnie obala mity powstałe na przestrzeni lat. Pokazuje Czytelnikowi, że nie potrzeba specjalnych uzdolnień, aby przejąć stery nad swoją duchowością, wszystko co musimy mieć to tylko dobre wprowadzenie.

Tekst jest bardzo krótki, liczy trochę ponad sto stron, niestety jest mało konkretny, za to prywatne odniesienia, rozwlekanie, to tylko dwie z wielu cech, które bardzo niekorzystnie wpływają na odbiór. Moje pytanie brzmi: po co to wszystko? Czy nie byłoby prościej ująć całą „wiedzę” w pigułce, nie zwracając uwagi na ilość stron, myślę, że byłoby wtedy ciekawiej i tekst bardziej by przykuwał uwagę. Moją frustrację podniosły wtrącenia w postaci uśmiechniętych buziek na końcu wielu zdań. Nie bardzo rozumiem jaki miał być ich zamysł, bo ozdobą to na pewno nie były. Miałam nadzieję, że będzie to solidnie napisana, pełnowartościowa książka z prawdziwymi poradami, tymczasem czuję się jakbym otworzyła zeszyt ucznia i czytała notatki. Nie tego się spodziewałam.

Podsumowując: Jestem bardzo zniesmaczona lekturą, liczyłam na coś innego, okazało się być czymś innym. Nie znalazłam żadnego plusa. Jeden wielki bełkot, którego nie polecam. Szkoda czasu.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/29421-struktura-duchowosci.html

sobota, 23 listopada 2019

Szaleniec, wprawny rzemieślnik czy desperat?


"Remedium"

Radosław Rutkowski




Wydawnictwo: AlterNatywne
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 349






Ostatnio mam strasznego pecha jeśli chodzi o książki, trafiają się same takie, które nie podpadają mi w mój wybredny gust. Nie jest to kwestia gatunkowa, kryminał kryminałowi nie jest równy. Dlatego teraz będąc mądrzejsza w jakimś stopniu – w końcu człowiek uczy się na błędach, postanowiłam najpierw bardzo dokładnie przeczytać opis zamieszczony na tylnej okładce, potem przemyśleć, czy w ogóle spodobało mi się, a potem zobaczyć oceny wydane przez innych czytelników, którzy lekturę mają już za sobą. Przy „Remedium” ocena była zadziwiająco dobra w mojej opinii, wynosiła ponad 7 gwiazdek na 10. Tak więc wszystko było jak należy i dlatego właśnie wybór padł na dzieło Pana Radosława Rutkowskiego.

Warto zwrócić uwagę na oprawę graficzną, która ma w sobie coś, co przyciąga wzrok. Jest bardzo prosta i składa się z czterech elementów i tła: dłoń, duża niebieska tabletka przedstawiająca nóż tu też sztylet, tytuł Remedium w takim samym kolorze jak medykament, oraz imię i nazwisko autora w kolorze białym, a wszystko to zostało przedstawione na czarnym tle, które dodaje mrocznego klimatu. Bardzo mi się spodobała oprawa graficzna, mimo swojego minimalizmu. Tutaj potwierdzają się dość popularne słowa, że nie zawsze dużo oznacza lepiej.

Łódź, to tutaj dochodzi do makabrycznej zbrodni, gdzie ofiarą pada młoda dziewczyna o imieniu Karina. Morderca działał z wielką precyzją, jaką muszą posiadać chirurdzy, postanowił nakłuć wszystkie narządy kobiety, aby ta wykrwawiła się na śmierć, następnie pozostawił po sobie krwawy napis „Żyłaby, gdybyś otworzyła te drzwi”. Łódzka policja jest bezradna, postanawiają wezwać posiłki z Krakowa i tak oto pojawia się Przemek Stawczuk, który wraz ze swoim partnerem Tomkiem Gąsiorem udaje się na miejsce zbrodni, by rozwikłać psychopatyczną zagadkę zostawioną przez oprawcę.

Zamordowana Karina miała współlokatorkę w swoim wieku – Paulinę Gaworską, o której nic nie wiedziała, z wzajemnością. Jak się z upływem czasu okazuje, wiadomość pozostawiona na ścianie była kierowana nie do kogo innego jak do Pauliny, to ona była wtedy w mieszkaniu kiedy za drzwiami pokoju Kariny zabójca szykował się do ataku. Przerażona studentka chce jak najszybciej zapomnieć o wydarzeniu, nie ma jednak pojęcia, że sadystyczna gra dopiero się zaczęła.

Zacznę od elementu, który przyprawiał mnie o ogromną irytację – opisy wszystkiego czego się nie napotka na książkowej drodze, łącznie z opisami krajobrazu, który do znudzenia był wałkowany, ile można. Jakbym chciała przeczytać lekturę krajoznawczą, to bym taką wzięła. Oczekiwałam kryminału/thrilleru i owszem dostałam go, uwaga jako dodatek, jest go stanowczo za mało. Na pierwszym miejscu rzucają się nudne opisy. Brak jakiegokolwiek napięcia. Idąc dalej tym tropem – kuleje wiarygodność, zamiast tego czytelnik dostaje przesiąknięte fałszem przypadki, które magicznym trafem pomagają rozwikłać zagadkę, są tak naciągane, że historia stała się dla mnie mało wiarygodna. Nie tędy droga, trochę więcej autentyczności by się przydało. Do minusów śmiało zaliczę również postacie, są one takie nijakie, bezbarwne, niby opisane były, ale nadal nie posiadają „charakteru”.

Teraz, żeby nie było, że widzę same negatywy, przejdę do plusów które udało mi się dostrzec. Na pochwałę zasługuje wielowątkowość i przy tym nie było gubienia się – widzimy wydarzenia z dwóch perspektyw – lokatorki zamordowanej dziewczyny, oraz oczami służby dochodzeniowej. Ciekawie to wyszło. Kolejnym atutem są krótkie – liczące kilka stron rozdziały, ponadto każda część z całości zaczyna się od nowej sytuacji, nie jest przeciągany jeden wątek przez kilka fragmentów książki, co dla mnie jest świetną sprawą, która ułatwia orientację w lekturze, bowiem nie ma opcji, żeby czytelnik zagubił się w treści.

Moje ogólne odczucia odnośnie książki są bardzo mieszane. Spodziewałam się czegoś więcej patrząc na tyle pozytywnych opinii i komentarzy, a tutaj zastało mnie spore rozczarowanie. Ponadto sądziłam, że nazwisko (zbieżność) do czegoś zobowiązuje, a tu cienko, bardzo cienko. Męczyła mnie ta książka. Ostatecznie minusy są ponad plusami. Jestem na nie. Nie polecam.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/29365-remedium.html

sobota, 16 listopada 2019

Gwarancja czystości, zdrowia i urody.



"Soda oczyszczona - 100 leczniczych właściwości  Kompletny przewodnik bezpiecznego wykorzystania"
Britt Brandon

Wydawnictwo: Vital
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 221







Niech podniesie rękę osoba, która nigdy nie słyszała o sodzie oczyszczonej, otóż czym właściwie jest ten „magiczny” proszek, który działa praktycznie na wszystko zaczynając od problemów skórnych a kończąc na brudnych urządzeniach? Jest to nieorganiczny związek chemiczny z grupy wodorowęglanów, nic Ci to nie mówi? W skrócie soda ta którą macie w domu jest naturalnym, bezpiecznym proszkiem, który przyda się zarówno w domu, jak i poza nim, dlatego warto zawsze mieć go przy sobie. Jak to możliwe, że jest taka wszechstronna? Posiada właściwości żrące, bardzo dobrze się rozpuszcza w innych substancjach, oraz ma zdolności neutralizowania przykrych zapachów. Zaskoczony? A może zaciekawiony? Jeśli tak to zapraszam do czytania dalszej części recenzji.

Britt Brandon – 29 letnia autorka e-booków, oraz książek papierowych o tematyce poświęconej zdrowemu jedzeniu i sprzyjających temu korzyści, nie tylko na zdrowie, ale również na urodę. W swoich twórczościach prezentuje sprawdzone przez siebie sposoby przydatne w domu, jak i poza nim. W skrócie, każdy znajdzie coś dla siebie. Prywatnie mama trojga małych dzieci w wieku 2,4 i 6 lat, certyfikowana trenerka personalna, autorka wykładów na mniejszą skalę o tematyce jedzenia, odżywiania się. Posiada własną stronę internetową poświęconą w głównej mierze fitnessowi.

Substancja której jest poświęcona książka (soda oczyszczona) to wszechstronny, magiczny proszek, którego niektóre zastosowania z pewnością zaskoczą, inne zadziwią, a jeszcze kolejne zachęcą do stosowania. Soda może być używana w kosmetyce, jako środek na dolegliwości wewnętrzne i zewnętrzne, jako dodatek do jedzenia, jest bezpieczny zarówno dla człowieka jak i dla zwierząt. Ta substancja pomoże Ci – Czytelniku zaoszczędzić pieniądze, a jednocześnie uzyskać pożądany efekt za kilka złotych, zamiast wydawać kilkadziesiąt. W książce Britt Brandon znajdziesz 100 leczniczych właściwości sody oczyszczonej, oraz jak je bezpiecznie wykorzystać.

Dzięki podarowanemu mi egzemplarzowi miałam okazję przyjrzeć się bliżej zastosowaniom cudownemu, białego proszku, jak mówi się potocznie o sodzie oczyszczonej z dziedzin takich jak: zdrowie i uroda. Autorka opisała nie tylko sprawdzone „przepisy”, ale także wyjaśniła z czego wynikają dolegliwości i jakie w tym wszystkim ma działanie główny „bohater” książki. Jest to o tyle ciekawe, że wszystko zostało potwierdzone badaniami, testami. Jesteśmy więc pewni, że patent okaże się skuteczny, a nie kolejną ściemą reklamową dla pieniędzy. Ogromny plus za niestosowanie typowo chemicznych zwrotów, co powoduje, że każdy, niezależnie od posiadanej wiedzy zrozumie treść.

Kolejnym atutem jest przejrzystość poradnika, nie doświadczymy w nim jednego wielkiego zlepku informacji, cała wiedza została estetycznie oddzielona- kończy się jeden temat, od następnej strony jest kolejny. W egzemplarzu znajdziemy różne metody od tych bardziej powszechnych i nie zaskakujących takich jak: wybawianie plam, czy pozbywanie się przykrych zapachów, po takie, które mnie bardzo zaskoczyły, gdyż nie miałam pojęcia o tak zaawansowanych właściwościach nieinwazyjnego proszku, którego nie da się przedobrzyć i jest w stu procentach przyjazny dla ludzi i zwierząt, na przykład, przy wzmacnianiu płodności, usuwanie drzazg, czy mającego działanie na układ krążenia, a także nada się do czyszczenia uzębienia naszych pupili. Zastanawiałam się jak to jest możliwe. A jednak, niemożliwe, staje się możliwe.

Osobiście byłam bardzo mile zaskoczona lekturą, z całą pewnością książka będzie idealna dla wszystkich osób, u których naturalne sposoby są wyżej niż chemia, czy leki o wątpliwych składach. Nie jest istotne czy potrzeba pomocy w czynnościach domowych, czy przy zwierzętach, a może przy własnych dolegliwościach. Ta książka jest skarbnicą niezastąpionej wiedzy, która na pewno przyda się każdemu wcześniej czy później. Polecam.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/28942-baking-soda-for-health-100-amazing-and-unexpected-uses-for-sodium-bicarbonate.html

poniedziałek, 11 listopada 2019

Wspólna tajemnica jednoczy bardziej niż więzy krwi.



"Córeczki"

Adrian Bednarek




Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 611






Sięgnęłam po „Córeczki” Adriana Bednarka z dwóch powodów: pierwszy to samo nazwisko pisarza, które zawsze kojarzyło mi się bardzo pozytywnie, owy fakt został poparty przeczytaną wcześniej książką, z której byłam bardzo zadowolona. Drugim aspektem, który przekonał mnie i postawił kropkę nad przysłowiowym „i” była hipnotyzująca okładka, która bardzo mi się spodobała, do tego stopnia, że dość długo analizowałam jej zawartość, próbowałam odgadnąć o czym może być książka nie czytając uprzednio opisu. Obwoluta przedstawia dwie młode kobiety na tle sporej wielkości domu, wszystko zostało wykonane w odcieniach szarości i brązu, co dodaje tajemniczości całokształtowi. Czytając dalej przekonacie się czy „środek” lektury był równie ciekawy co jej oprawa graficzna.

Adrian Bednarek – 35-letni pisarz pochodzący z Częstochowy. Do jednego z licznych jego sukcesów można zaliczyć: ukończenie Akademii Ekonomicznej znajdującej się w Katowicach. Główne zainteresowania autora to między innymi fascynacja seryjnymi mordercami, oprócz tego fan sportów motorowych takich jak żużel, czy biegania. Na samym szczycie piramidy czynności, które uwielbia znajduje się tworzenie nowych książek, lubi tworzyć bardzo zawiłe fabuły, pełne zagadek, a postacie cechuje czarny charakter. Adrian Bednarek specjalizuje się w kryminałach czy thrillerach. „Pamiętnik diabła” to debiutancka książka, powstała w 2014 roku, opowiada ona o seryjnym mordercy z Krakowa.

„Wspólna tajemnica jednoczy bardziej niż więzy krwi”

Ewa na skutek zawirowań życiowych musiała zrezygnować ze spełniania swoich marzeń, miała być policjantką, pozostało jej prowadzenie butiku w centrum Częstochowy. Pola również musiała odrzucić plany związane ze studiami o profilu medycznym, pozostało jej zarabianie na nauce pole dance, które nie pozwala godnie żyć. Dwie zupełnie inne osoby, dzieli je bardzo wiele poczynając od wieku a kończąc na planach na przyszłość. Łączy jeszcze więcej - morderca zwany Strachem na Wróble, który w odstępie dziesięciu lat sprowadził nieszczęścia na ich rodziny. Niespodziewanie Ewa trafia na trop oprawcy i nie waha się ani sekundy aby prosić Polę o wsparcie. Razem podejmują się wyzwania i szukają na własną rękę psychopaty, który przez kilkadziesiąt lat pozostał nieuchwytny. Nie wiedzą jednak, że to dopiero początek makabrycznej gry.

Na wstępie zacznę od tego, że nie dotrwałam do końca lektury, nie dałam rady, dlaczego? Już tłumaczę, początek historii skutecznie mnie zniechęci, działał mi na nerwy, co krok to jakaś tajemnica, której czytelnik od razu nie pozna, nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie co kilka stron ukazywała się kolejna zagadka, a za nią jeszcze jedna. Zabawa w kotka i myszkę z umiarem może być fajna, w nadmiarze robi się niesmaczna. Dialogi są wymuskane, tak bardzo, że aż sztuczne i mało wiarygodne, ociekające słodyczą lub w drugą stronę nienawiścią, nie ma neutralnych rozmów. To samo tyczy się bohaterów są nakierowani przeważnie w jednym kierunku, co też ujmuje na ich autentyczności.

Na próżno szukałam jakiś plusów, mimo iż się bardzo starałam wyszło to z marnym skutkiem. Jestem zdania, że jeśli lektura po przeczytaniu określonej liczbie stron nie spodoba się to szkoda na nią czasu, w końcu jest tyle książek do przeczytania, po co męczyć się tą jedną pozycją. Jestem zawiedziona patrząc przez pryzmat wcześniejszej przeczytanej książki Pana Bednarka, poziom drastycznie spadł, wtedy byłam bardzo pozytywnie zaskoczona, teraz jest odwrotnie. „Córeczki” to jest jakieś nieporozumienie, nie dość, że ciągnie się jak guma do żucia, to jeszcze nic się nie dzieje, początkowa sielanka z całą pewnością nie jest interesująca i negatywnie wpłynęła na mój odbiór. Nie polecam.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/29242-coreczki.html

niedziela, 3 listopada 2019

Straciłeś już wiarę w swoje uzdrowienie?


"Święta nauka przodków - droga do uzdrowienia. Pierwotne rytuały, szamańskie praktyki i medycyna ludowa"

Nick Polizzi


Wydawnictwo: Studio Astropologii
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 385







Do wzięcia książki pod recenzję zachęciła mnie w głównej mierze jej tematyka. Odkąd pamiętam zawsze interesowało mnie jak pierwotni ludzie dawali sobie radę z leczeniem chorób, czy innych dolegliwości, kiedy medycyna nie była jeszcze rozwinięta. Z egzemplarzem „Święta nauka przodków- droga do uzdrowienia. Pierwotne rytuały, szamańskie praktyki i medycyna ludowa”, który został mi podarowany mam szansę się tego dowiedzieć, ponadto autor daje możliwość wypróbowanie niektórych „starych” metod w życiu codziennym. Zapowiada się bardzo dobrze, czy tak pozostanie, przekonajcie się czytając dalej.

Nick Polizzi – reżyser oraz producent filmów o tematyce dokumentalnej, mają one za zadanie ukazanie, że pradawna medycyna jest równie skuteczna, a czasami nawet bardziej niż ta współczesna. Aby dowiedzieć się co nieco o dawnych zwyczajach wybrał się w podróż na koniec świata, do ludności, która w dalszym ciągu praktykuje stare, niezawodne metody bazujące głównie na roślinności. Nick prowadzi także bloga, gdzie podaje różne przepisy mieszając rośliny, żywność dla lepszego samopoczucia, a także jako sposób zapobieganiu, zwalczenia choroby. „Święta Nauka” - strona internetowej społeczności powstała z powołania, by wiedza, która tak szybko umyka została zachowana i mogła być praktykowana przez każdego, kto tego potrzebuje.

„Święta nauka przodków- droga do uzdrowienia. Pierwotne rytuały, szamańskie praktyki i medycyna ludowa” Nicka Polizziego jest lekturą kiedy medycyna konwencjonalna nie jest w stanie poradzić sobie z dolegliwościami, a Ty już miewasz myśli w głowie, że nic Ci nie pomoże. Otóż pojawia się światełko na końcu tunelu, w którą stronę tym razem możesz pójść, aby sobie pomóc, tym sposobem są pradawne praktyki. Mówi się, że szamańska mądrość jest kluczem do uzdrowienia. Dzięki tej książce dowiesz się między innymi: dlaczego jeszcze uzdrawia się naturalnymi sposobami, następnie po całej teorii przejdziesz do praktyki – poznasz rytuały. Nauczysz się rozumieć co „mówi” do Ciebie Twoje ciało, wszystkie traumy, uczucie zagubienia pozostaną uwolnione i zneutralizowane, a wszystko to dlatego, żebyś znalazł, drogi Czytelniku, swoją własną, niepowtarzalną drogę do uzdrowienia.

Książka została napisana w formie opowiadania, historia jest na faktach, o czym możemy się przekonać znajdując filmiki w internecie. Narratorem jest młody mężczyzna o jasnej karnacji pochodzący z Nowej Anglii o imieniu Nick. Powieść powstała na skutek chęci uleczenia problemów zdrowotnych z którymi borykał się od momentu ukończenia dwudziestu lat. Nick postanowił zakończyć swoje dolegliwości sposobami rodem ze starożytności. Podczas czytania książki musiałam się bardzo mocno skupić na jej treści, medycyna nawet ta dawna, przekazywana z pokolenia na pokolenie nigdy nie należała do prostych tematów. Cała historia zaczyna się od środka – w momencie, kiedy odbiorca jest w centrum wydarzeń, które mają na celu pokazanie jednego z rytuałów uzdrawiających. Wraz z upływem stron w książce pojawia się chronologiczna retrospekcja, zabieg został wprowadzony aby najpierw zaciekawić czytelnika, a potem krok po kroku pokazać mu jak do tego doszło.

Opowieść z życia głównego bohatera – Nicka, nie jest jakoś fascynująca, zwykły człowiek z powszechnymi dolegliwościami, który za wszelką cenę próbuje uchronić się przed medycyną tradycyjną na rzecz tej pradawnej, nie porywa. Natomiast rady są wręcz genialne, zostały zaprezentowane na szarym tle, co by w razie znudzenia opowieścią można było przejść po to o czym ta książka miała być w całości. Niestety tak nie jest, rytuały są tylko dodatkiem, szkoda. Wszelkie rady zostały przed opublikowaniem przetestowane przez uzdrowicieli, mogą pomóc, lecz niewłaściwe ich wykorzystanie ma prawo skutkować odwrotnością. Lekturę polecam wszystkim tym, którzy miewają myśli, że im już nic nie może pomóc, nie musicie wybierać się do Amazonki, jak to zrobił Nick Polizzi, aby zdobyć wszelką niezbędną wiedzę uzyskacie ją wraz z egzemplarzem. Warto przeczytać choćby dla samych rad.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/29004-the-sacred-science-an-ancient-healing-path-for-the-modern-world.html