"A jeśli ciernie"
Virginia Cleo Andrews




Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 528








Z Panią Virginią C. Andrews miałam już wcześniej styczności, no dobrze, może nie z samą pisarką, jak z jej twórczością, przy książce „Kwiaty na poddaszu”. Jak sięgam pamięcią, po przeczytaniu egzemplarza byłam bardzo zadowolona z doboru lektury. Teraz dostałam do recenzji kolejną historię, w moim przypadku jest to drugie spotkanie, niestety mimo wcześniejszego zamysłu, czytania w kolejności, nie udało mi się (ze względu na ograniczoną ilość czasu) zagłębić w treść środkowego tomu, czego teraz bardzo żałuję.

„A jeśli ciernie” jest stosunkową nową powieścią, w Polsce została wydana w 2019 roku, ma zaskakująco ciekawy, również jak poprzednie lektury opis, który zachęca wręcz do przeczytania. Zwykło mówić – nie oceniaj książki po okładce… bo możesz się bardzo mocno rozczarować, czego oczywiście bym nie chciała. Jak chyba każdy czytelnik lubię być po całości pochłonięta w wyimaginowany świat wykreowany przez autora.

Virginia C. Andrews ( 06 czerwca 1923 – 19 grudnia 1986) – amerykańska pisarka pochodząca z Portsmouth, Viriginia (Stany Zjednoczone). Zmarła na skutek bardzo ciężkiej choroby – nowotworu piersi, w wieku 63 lat. Autorka znana była z powieści rodzinnych, czy też gotyckich horrorów, obracające się w obrębie zakazanej miłości, problemów rodzinnych przeróżnej maści. Jej powieści zostały przetłumaczone na wiele języków, między innymi na: francuski, włoski, niemiecki, hiszpański, polski, koreański, holenderski, turecki, grecki, węgierski, czy nawet hebrajski. Zadebiutowała powieścią „Kwiaty na poddaszu”.

„Żeby chronić dzieci, Cathy i Chris ukrywają strząsającą, mroczną prawdę. Ktoś jednak zna ich sekret. I nie przestaje ich obserwować.”

Cathy, za czasów młodości była więziona na poddaszu przez okrutną babkę i jej własną rodzicielkę. Obecnie razem z Chrisem tworzą wspaniałą rodzinę, ciepły, pełen miłości dom dla swoich pociech: starszego, przystojnego i utalentowanego Jory’ego, oraz młodszego, posiadającego bardzo bujną wyobraźnię Barta i nowo adoptowanej córeczki. Cała sielanka zamienia się w horror, gdy do opuszczonej willi wprowadza się starsza kobieta wraz z ekscentrycznym lokajem. Młodszy z braci zaczyna odwiedzać sąsiadkę, ta natomiast go rozpieszcza, manipuluje nim. Z każdym kolejnym spotkaniem chłopiec zmienia się nie do poznania, do tego stopnia, że Cathy i Chris zdają sobie sprawę z powagi sytuacji – powróciły demony przeszłości. Czy stracą to, co dla nich jest najważniejsze?

Książka jest podzielona na ‘duże’ części, z czego w każdej z nich znajduje się kilka oryginalnie zatytułowanych mniejszych rozdziałów – liczących średnio kilkanaście stron. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, zmienia się tylko pryzmat, na skutek zmiany osoby, w którą w danym momencie przystało nam – czytelnikom się wcielić. W lekturze nie trudno dostrzec manipulację, o ta to przejawia się po pewnym czasie na każdym kroku, aż bije po oczach. Dla mnie było niemałym zdziwieniem, że w powieści ukazany jest zabieg gdzie kobiety są widziane w bardzo nieprzechylnym, wręcz poniżającym ich świetle, dlaczego to mnie zaskoczyło? Ponieważ książkę napisała kobieta.

Pokazane jest także bardzo mylne sformułowanie, że za pieniądze można wszystko kupić. Przewija się także wiele innych podobnych pojęć, o których jak jesteście ciekawi, to sięgajcie za książkę. Nie obyło się również bez metamorfozy głównego bohatera, który z nieśmiałego, introwertycznego chłopca staje się podejrzliwym, okrutnym, agresywnym, zupełnie innym osobnikiem. Sama fabuła toczy się bardzo powoli, w większości momentach jest bardzo nudno. Historia jest przegadana, głównie o tajemnicach rodzinnych, które nie mają końca, ani też początku.

Czuję się rozczarowana, pierwszy tom z cyklu: Rodzina Dollangangerów, pod tytułem „Kwiaty na poddaszu: trzymał napięcie, fakt po przeczytaniu kilkudziesięciu stron, ale jednak było czuć dreszczyk. Pamiętam, że nie można było oderwać się od wyimaginowanego świata. Tutaj, w tym konkretnym przypadku jest zupełnie odwrotnie, na ogół nic się nie dzieje, nie do tego stopnia, abym potrafiła po jakimś niedługim czasie z dokładnością opowiedzieć treść. Jestem znudzona, nie polecam.


W życiu trudno jest, znaleźć kogoś, komu można zaufać. Człowiek jest prawdziwym szczęściarzem, mając chociaż jedną osobę, na której zawsze może polegać.

Nie można kupić tego, co najważniejsze. 



https://sztukater.pl/ksiazki/item/30006-a-jesli-ciernie.html


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/02/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

Brak komentarzy: