"Tuż za drzwiami"

Louise Candlish



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 13 grudnia)
Liczba stron: 416












***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

„Tuż za ścianą” autorstwa Louise Candlish, można porównać do dość rozpoznawalnego amerykańskiego limitowanego serialu pod tytułem „Wielkie kłamstewka”, tyle, że w realiach brytyjskiego przedmieścia. Zapraszam Was do Lowland Way, czyli do na pozór spokojnej dzielnicy, z uprzejmymi, pomocnymi sobie wzajemnie sąsiadami, którzy skłonni są zrobić bardzo wiele, aby utrzymać ład i porządek na ‘ich’ terenie.

Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, niespodziewanie do progów jednego z mieszkań puka śmierć, która wstrząsa lokalną społecznością. Cała fabuła odgrywa się na wąskim ternie, ogranicza się tylko i wyłącznie do konkretnego osiedla, jakim jest Lowland Way (taki zabieg nazywany jest: domestic thriller). Lektura może być kojarzona jest z książkami takimi jak: „Ktoś, kogo znamy” autorstwa Shari Lapeny, oraz „Ktoś tu kłamie” Jenny Blackhurst. Autorka „Tuż za ścianą” ujawnia ludzkie słabości, które ukrywają się pod pozorami idealnego życia.

Louise Candlish to brytyjska pisarka, która tworzy w stylu domestic noir (fabuła toczy się w najbliższym otoczeniu). Autorka powieści „Na progu zła” (2020, Wydawnicto Muza), która została nagrodzona British Book Awards 2019 w kategorii: kryminał i thriller. Swoje kształcenie z zakresu anglistyki ukończyła na University College London, po czym zaczęła pracować jako copywriter, oraz redaktor książek o tematyce artystycznej. Obecnie mieszka w Londynie z mężem i nastoletnią córką.

Czy nienawiść do sąsiadów może prowadzić do zbrodni?

Lowland Way, to osiedle niczym spełnienie idyllicznego snu, położone na obrzeżach Południowego Londynu. To w tej części miasta są przepiękne, okazałe rezydencje, przyjaźni ludzi, a nawet postanowiono zorganizować na specjalnych zasadach niedziele, skierowane ku dzieciom. Nic jednak nie trwa wiecznie. Pewnego upalnego dnia, wprowadzają się nowi sąsiedzi Darren i Jodie, wtedy też cała sielanka kończy się. Nowi sąsiedzi nie liczą się z nikim, ani niczym, łamią wszystkie dotychczas panujące reguły.

Notorycznie w nocy słuchają głośnej muzyki, zaczynają bardzo uciążliwy remont, który zdaje się nie mieć końca, ponadto prowadzą nielegalny handel samochodami na własnej posesji, na skutek czego robi się z niej złomowisko. Całe dotychczas idealne życie społeczności zamienia się w koszmar. Atmosfera między sąsiadami staje się tak napięta, konflikt jest tak namacalny, że wystarczy tylko jeden niesprecyzowany ruch, aby ta tykająca bomba wybuchła. Tak też się dzieje, kiedy pewnego sobotniego ranka dochodzi do śmiercionośnej tragedii. Podczas dochodzenia sąsiedzi obwiniają nowych przybyłych o całe zajście, ponadto okazuje się, że oni sami mają coś do ukrycia. A żeby było ciekawiej, policja nie wierzy im w żadne słowo.

Lektura zbudowana jest na podstawie relacji trzech małżeństw i jednej samotnej przedstawicielki, odnośnie toksycznych nowo przybyłych sąsiadów. Dodatkowo autorka zamieściła wywiady środowiskowe Policji Metropolitarnej, przeprowadzane z każdą z rodzin, ta część jest bardzo ciekawa, intryguje. Niestety na tym się kończy, do prawie dwusetnej strony nic się nie dzieje. Panuje taka nuda, że można spać przy powieści. Brakuje napięcia, nudnych dywagacji aż nadmiar przejawia się.

Plusem są ciekawe, różnorodne postacie i bardzo dopasowane do nich dialogi. Mnóstwo pytań, ile osób tylu podejrzanych o zabójstwo. Początki bywają trudne, potem jest odrobinę lepiej, historia staje się bardziej dynamiczna, jednak bez szału. „Tuż za ścianą” nie zapada w pamięć, zamiast pobudzać mroczne zmysły, usypia. Fabuła jest wielowątkowa, jest jeden utarty schemat, jednak relacje ich uczestników są różne. Nie jestem zadowolona powieści. Wielki zawód.

mylivesignature-1

Brak komentarzy: