Świat ukryty w słowach

Strony

  • Zapowiedzi
  • Recenzje
  • Patronat medialny
  • Współpraca
  • O mnie
  • Kontakt

3/27/2021

Striptizerka.

 



"Dziwka"

Łukasz Mularski



Wydawnictwo: NowoCzesne
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 120












***

Tego jeszcze u mnie nie było. Dzisiejsza recenzja dla jednych może wydawać się nietypowa, dla innych zaś czymś normalnym. Wszystko to za sprawą poruszanego tematu, jakim jest najstarszy zawód świata. Prostytucja w XXI wieku jest z reguły negatywnie odbierana, niechętnie przyjmowana do świadomości, a nawet i czasami z niej wypierana. Natomiast osoby wykonujący swoją pracę często są szykanowane, poniżane, czy nawet w akcie dominacji okaleczane.

Tak kreują się realia widziane oczami osób trzecich. Jednak jak to się mówi: punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Także skoro już większość z nas wie jak wygląda opinia publiczna, to może czas zobaczyć co tak naprawdę w trawie piszczy. Czyli jak wygląda najstarszy zawód świata od środka. Sposobów na poznanie go jest wiele, lecz jeden z nich jest tuż na wyciągnięciu ręki. Wszystko to za sprawą powieści pod tytułem „Dziwka” autorstwa Pana Łukasza Mularskiego, która zabiera nas w świat klubów nocnych, jednak nie od strony prostytutki, a barmana. Zaintrygowani? Zapraszam do dalszej opinii.

Łukasz Mularski – 42-letni autor urodzony w Koszalinie, wychowany na Śląsku w Mysłowicach. Na dzień dzisiejszy mieszka w Niemczech. Ukończył uczelnię pod patronatem IKYTA – organizacja międzynarodowa zrzeszająca nauczycieli jogi z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Jest również dyplomowanym instruktorem jogi. Zadebiutowałam w 2016 roku powieścią „Lustro weneckie. Następnie, w 2019 roku ukazał się „Oświecony”, którego zaplanowane jest tłumaczenie na język niemiecki. W przygotowaniu jest książka „Guru”.

Przyciemnione, czerwone, lustrzane pomieszczenia. Odgłos lejącego się alkoholu, oraz intymna atmosfera dają się każdemu w znaki, pobudzając tym samym zmysły. Nagie ciała, delikatność kobiet, emocjonalne uniesienia wrzucają w świat klubu ze striptizem młodego – dwudziestojednoletniego mężczyznę, który świetnie odnajduje się w nowym zawodzie barmana. Nowe zajęcie zmienia jego życie diametralnie, stawiając tym samym na jego drodze coraz to nowsze wyzwania również te o zabarwieniu miłosnym. Czy w nowym środowisku bohater pozostanie wierny swoim wartościom? Czy to możliwe, aby zauroczył się w jednej ze striptizerek?

Historia prosta, jednowątkowa widziana oczami głównego, dwudziestojednoletniego bohatera. Autor nie przebiera w słowach, nie owija w bawełnę, białe jest białe, czarne jest czarne, co też sprawia, że język pisania jest niekiedy wulgarny, adekwatny do książki. Kreuje się tym samym prawdziwy charakter takowego miejsca. Powieść opiera się zgodnie z tytułem na życiu w klubie nocnym z naciskiem na alkohol, bo tam leje się strumieniami, narkotyki, czy seks. Pan Łukasz Mularski lubi skakać między wątkami. W jednym momencie opisuje życie barmana, żeby za chwilę przytoczyć nową myśl dotyczącą okresu komuny, aby następnie powrócić do pierwotnego tematu. Takie niewinne wtrącenia, które dodają smaczku lekturze, bo wbrew pozorom nawiązują w pewnym stopniu do motywu przewodniego.

Postacie były dla mnie neutralne, za wyjątkiem pierwszoplanowego bohatera, który działał mi na nerwy swoim podejściem. Ciężko powiedzieć czy w akcie desperacji, czy w formie zabawy jednak w moim odczuciu najchętniej by ujarzmił prawie wszystkie napotkane przedstawicielki płci przeciwnej. Fabuła przewidywalna, wręcz banalna, język pisania prosty. W kilku słowach powieść nie zadowoli bardziej wymagających czytelnika, który chce coś wynieść z lektury, co to to nie, tego nie znajdziecie tutaj. Jednak ma prawo się podobać, na przykład w formie odskoczni od życia codziennego. Jest coś w niej co intryguje i zachęca do czytania, mimo iż powieść nie zapada w pamięci. Można przeczytać.



mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 3/27/2021 0
Podziel się!
Etykiety:
Literatura obyczajowa i romans, Recenzja
Nowsze posty
Starsze posty

3/22/2021

Fatalne kłamstwo




 "Fatalne kłamstwo"

Valerie Keogh



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 24 marca)
Liczba stron: 303






















***

----RECENZJA PRZEDPREMIEROWA----
----PREMIERA: 24.03----



Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

Nie od dzisiaj jest wiadomo, że tajemnica, szczególnie ta o zabarwieniu negatywnym potrafi w ogromnym stopniu łączyć ludzi, jak i robić spustoszenie w życiu. Powstałe wyrzuty sumienia, napotkane osoby, mijane miejsca, a nawet i czas nie pozwalają na wyrzucenie z pamięci niepożądanego incydentu. Wszystkie emocje kumulują się, aż nagle przybierają nieoczekiwany, niekiedy podły zwrot akcji.

Kiedy to prawdomówność staje na szali z długoletnią przyjaźnią, uczucia innych ze spokojem wewnętrznym… Zapraszam do recenzji przedpremierowej powieści Pani Valerie Keogh, pod tytułem „Fatalne kłamstwo”. Autorka w swoim thrillerze psychologicznym ukazuje jak jedno z pozoru niewinne kłamstwo potrafi wywrócić życie do góry nogami. Książka ukaże się 24 marca nakładem Wydawnictwa Muza.

Valerie Keogh – brytyjska pisarka tworząca thrillery i kryminały. Zajmuje się self-publishingiem (samopublikowanie, czyli wydanie swojej publikacji na własną rękę, na przykład w formie elektronicznej, ale i także papierowej). Samodzielnie wydała aż dziewięć powieści, każda z nich została bardzo pozytywnie odebrana przez czytelników. W czasie dzieciństwa czytała powieści Pani Agathy Christie. Przez długi okres pracowała jako pielęgniarka, po czym porzuciła zawód, żeby spełniać swoje marzenia. Postanowiła wrócić na uniwersytet, uzyskać dyplom magistra literatury i zacząć pisać.

Beth Anderson – studentka kryminologii
Joanne Marsden – studentka mediów i komunikacji społecznej, oraz socjologii
Megan Reece – studentka prawa

Trzy dziewczyny, które poznały się na londyńskim uniwersytecie. Jedna skupiona i zdeterminowana, druga szczera aż do bólu, trzecia niepewna siebie i podejrzliwa. Mimo wszelkich różnic jakie je dzielą stały się najlepszymi przyjaciółkami, gotowych poświęcić dla siebie wszystko. Wspólnie postanowiły zachować w tajemnicy wydarzenia z pewnej nocy. Obecnie są po czterdziestce, każda z nich prowadzi udane życie, robiąc to co lubią. Jednak wszelkie kłamstwa, sekrety nie dają im spokoju, a w szczególności ten jeden sprzed kilkudziesięciu lat, który najchętniej chciałyby zapomnieć.

Wiele pozytywnych opinii pojawiło się o książce Pani Valerie Keogh. Jednak jak to się mówi ile osób tyle gustów. Dla mnie powieść nie była czymś nadzwyczajnym, nie zrobiła na mnie większego wrażenia. Taki tam przeciętny, prosty w odbiorze thriller psychologiczny. Fabuła została przemyślana, co to to nie mogę zaprzeczyć, w jakimś stopniu mnie nawet wciągnęła do swojego świata. Sporo zwrotów akcji, postacie nieszablonowe, oryginalne, razem mimo inności tworzą udaną paczkę.

Książka nie jest za długa, mimo to miałam dość niekiedy nieudolnego podtrzymywania na siłę czytelnika w napięciu, przy takim zabiegu intryga zamiast iść na przód, wręcz przeciwnie – stopuje. Czytelnik się nakręca coraz bardziej i bardziej, a tutaj nagle pojawia się zniesmaczenie, bo autorka postanowiła dołączyć kilka stron przerywników. Aby następnie rosnąco uprzednio napięcie zostało w końcu uwolnione, zaraz po tym jak odbiorcy opadły emocje.

„Fatalne kłamstwo” jest powieścią, która porusza wiele aspektów zaczynając od przyjaźni, przechodząc przez zaufanie, kłamstwa, a kończąc na konsekwencjach jakie trzeba ponieść za decyzje podjęte w przeszłości, których skutki można odczuć w teraźniejszości. Autorka przekazując treść jednocześnie zadaje czytelnikowi pytanie „jak dobrze Ty znasz na pozór bliskie dla siebie osoby?”, w ten sposób ‘zmusza’ go do szukania odpowiedzi, zastanowienia się. Lektura porównywalna jest do twórczości Pani B.A. Paris. Chociaż według mnie autorka „Za zamkniętymi drzwiami” ma bardziej interesujące pióro. Nie było źle. Można przeczytać.

mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 3/22/2021 0
Podziel się!
Etykiety:
Recenzja, Thriller kryminał sensacja
Nowsze posty
Starsze posty

3/10/2021

Dysocjacyjne zaburzenia osobowości.

 



"W zamknięciu"

Kate Simants



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 10 marca)
Liczba stron: 512
















***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

Po chwilowej przerwie związanej z literaturą, przychodzę ponownie z nową energią, świeższym, nieskalanym poprzednimi książkami spojrzeniem, a także z trudnym motywem przewodnim. Czyli podsumowując, jak to niektórzy mają w zwyczaju mówić: zaczynam z grubej rury. Zapraszam Was do przeczytania mojej recenzji poświęconej debiutującej powieści – „W zamknięciu” autorstwa Pani Kate Simants. Premiera odbyła się 10 marca, nakładem Wydawnictwa Muza.

Wyobraźcie sobie, że co jakiś czas budzicie się nieświadomie w nocy. Ktoś porusza się Waszym ciałem, mówi Waszym głosem, natomiast Wy po przebudzeniu nic z tego nie pamiętacie. O tym, że coś się wydarzyło kiedy poszliście spać świadczy na przykład: uchylone okno, zapalone światło, zdewastowane mieszkanie, czy o zgrozo obrażenia na Waszym ciele. Jesteście tak niebezpieczni, że Wasze najbliższe otoczenie musi zachować szczególne środki ostrożności co do Waszej osoby… Jakie? Przekonajcie się sami, sięgając po przytoczoną wyżej powieść!

Kate Simants – pisarka, oraz dziennikarka pochodzenia brytyjskiego. Przez długi okres, bo aż siedem lat pracowała jako reporter śledczy pod przykrywką dla BBC, oraz Channel 4. Po zakończeniu współpracy z mediami postanowiła skupić się na stworzeniu thrillera psychologicznego. „W zamknięciu” (2021, Muza) jest jej debiutującą powieścią. Trwają również pracę nad kolejną lekturą. Na chwilę obecną autorka mieszka w okolicach Bristolu (miasto w południowo-zachodniej Anglii).

Nastoletnia Ellie Power jest z pozoru dziewczyną jakich wielu. Zamieszkuje z mamą, z którą utrzymuje pozytywne relacje, posiada chłopaka, w którym jest zakochana z wzajemnością… Jej życie jednak zamienia się w koszmar kiedy nadchodzi noc, wtedy też staje się zupełnie inną osobą, niż jest na co dzień. Wpada w szał, jest zdolna do wszystkiego. Matka dziewczyny przez lata wynalazła można rzec niezawodny sposób na poskromienie czyhającej w jej dziecku bestii. Co wieczór bardzo dokładnie rygluje drzwi od sypialni córki, z obawy o bezpieczeństwo zarówno swoje, jak i jej.

Pewnego ranka, zaraz po przebudzeniu Ellie dostrzega, że zamek w drzwiach, który miał być dla niej i jej otoczenia ratunkiem został wyłamany, a brudne, zabłocone ubrania zostały rzucone w kąt. Na jej ciele pojawiły się siniaki, na szyi ukłucia w równym odstępie… Dziewczyna ma świadomość, że coś się stało, ona to czuje, mimo że nic z tego wydarzenia nie pamięta. Jej przerażenie potęguje informacja o zaginięciu jej chłopaka. Czy to czego widzi skutki na ciele ma jakiś związek z zniknięciem ukochanego Ellie – Matta? Czy uda się rozwiązać zagadkę minionej nocy?

Motyw przewodni lektury - dysocjacyjne zaburzenia tożsamości z jednej strony jest bardzo delikatnym tematem, który autorka przedstawiła w sposób kapitalny, z drugiej szalenie ciekawym. Nie spotkałam się jeszcze w swojej ‘karierze’ czytelniczej z takowym tematem wykorzystanym w powieści o gatunku: thriller psychologicznych. Nie wyszło źle, wręcz bardzo dobrze, jestem zachwycona debiutem, ponieważ znajdziemy tutaj elementy, które powinna mieć udana mroczna książka: napięcie, wielowątkowość, strach, opętanie, histeria, destrukcyjne działanie miłości.

Lektura tak mocno pochłonęła mnie, że nawet nie wiem kiedy to dotarłam do ostatniej strony. Śmiało mogę stwierdzić, że jest to jeden z lepszych debiutów jakie czytałam, misternie skonstruowana intryga z obszernym tłem obyczajowym, to jest to na co liczyłam po przerwie. Postacie są tak realne, mimo iż nie spotkałam się nigdy z osobą cierpiącą na zaburzenia tożsamości, zachowania dotkniętej chorobą autorka ukazała z ogromną dokładnością (czy są one prawdziwe czy nie, tego nie jestem w stanie stwierdzić), że jestem w stanie uwierzyć, że coś w tym musi być i jest to zarówno przerażające, jak i intrygujące, zupełnie jak powieść. Kawał dobrej roboty, śmiało czytajcie. Warto.

mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 3/10/2021 1
Podziel się!
Etykiety:
Recenzja, Thriller kryminał sensacja
Nowsze posty
Starsze posty

2/28/2021

Nowości wydawnicze marzec '21

 



THRILLER

Premiera "W zamknięciu" autorstwa Kate Simants odbędzie się 10 marca.

"Spokojna i sympatyczna dziewczyna pod osłoną nocy przemienia się w potwora. Wpada w furię,
staje się agresywna i nieprzewidywalna. Christine, matka Ellie, przez lata wypracowała skuteczny,
choć przerażający sposób panowania nad emocjami córki. Co wieczór zamyka na klucz drzwi od jej
sypialni. Z troski o nią i ze strachu o siebie. Dla bezpieczeństwa ich obu."

Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza

------> Recenzja znajduje się TUTAJ <------









THRILLER

"Fatalne kłamstwo" autorstwa Valerie Keogh swojej premiery doczeka się już 24 marca.

"Gdy Beth, Megan i Joanne poznały się na londyńskim uniwersytecie, mimo dzielących je różnic szybko stały się nierozłącznymi przyjaciółkami, gotowymi zrobić dla siebie nawzajem wszystko. Zgodziły się nawet zachować w tajemnicy wstrząsające wydarzenia z pewnej nocy."

Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza

------>Recenzja znajduje się TUTAJ <------






mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 2/28/2021 0
Podziel się!
Etykiety:
Zapowiedzi
Nowsze posty
Starsze posty

2/19/2021

Ja jako córka.

 



"W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka"

Renata Werner



Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza (WFW)
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 700












***

Matka jest, a przynajmniej powinna być jedną z najważniejszych osób w życiu każdego człowieka, bez względu na to na jakim etapie egzystencji obecnie on się znajduje. To ONA powinna być Naszą pocieszycielką przy gorszych momentach, karmicielką, która zapewni Nam wszystko co niezbędne do poprawnego funkcjonowania, a także osobistym lekarzem, który tylko na Nas spojrzy i już ma podejrzenia co może dolegać swojemu dziecku. Tak powinna być Mama. A co jeśli jest zupełnie odwrotnie? Gdy od najmłodszych lat, w momencie kiedy zaczynamy posiadać zalążki samodzielności, od samego początku musimy stawić czoła światu w samotności?

Bo Nasz pierwotny ideał, osoba w którą tak usilnie zapatrujemy się od dzieciństwa... nagle odwraca się od swojej pociechy, zostawiając niedoświadczonego młodego człowieka na pastwę losu. Co wtedy? Co w przypadku, gdy człowiek, który powinien być wsparciem, wytchnieniem, trwać przy Nas na dobre i na złe, nie wywiązuje się ze swojej pierwotnej ‘roli’, a co gorsza z premedytacją uprzykrza Nam życie nietaktownymi komentarzami, czy bezpodstawną krytyką? Czy da się tak żyć? Tymi dość rozbudowanymi słowami wstępu zapraszam do książki Pani Renaty Werner, pod tytułem „W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka”. Historia jest autobiografią pisarki.

WFW, czyli Warszawska Firma Wydawnicza powstała w 2008 roku. Ich celem jest łączenie różnych funkcji powiązanych z rynkiem wydawniczym, w tym drukarskim. Firma daje możliwość wydania własnej twórczości w bardzo niskim budżecie. Są członkami Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. O WFW można było przeczytać w między innymi: „Newsweeku”, „Kulturze Liberalnej”, czy „Dzienniku”.

„W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka” to powieść o bardzo skomplikowanych relacjach między rodzicem, a dzieckiem, które często mogą sprawiać ból. Więź między matką, a córką, bo takowa jest prezentowana w książce, na pozór potężna, opierająca się na wzajemnym szacunku, wsparciu. W rzeczywistości jednak nie wygląda tak kolorowo: dzielą je różnice poglądów życiowych, wygląda to tak, jakby obok siebie stały zupełnie niespokrewnione ze sobą osoby.

Autorka autobiografii – Pani Renata Werner podejmuje próbę zrozumienia odmiennych, niż przyjętych przez pisarkę zachowań. Jednocześnie rozpatruje i rozlicza się z przeszłości, która potrafi w dużym stopniu oddziaływać na teraźniejszość, w jakimś stopniu komplikując ją. Jest to historia o pojednaniu, nie tylko z innymi, ale także z samym sobą.

Trafiła mi się powieść o bardzo ciekawej tematyce, temu nie można zaprzeczyć. Jednak motyw przewodni motywem, a odczucia odczuciami. Pod tym drugim aspektem lektura wypadła nieco słabiej. Już od pierwszych stron czułam, że to nie jest to. Opowieść wydaje się ciągnąć w nieskończoność, może też dlatego książka liczy aż tyle stron, objętościowo jest bardzo konkretna. Pani Renata Werner – autorka, bardzo skrupulatnie, z wielką dokładnością i chronologią przytacza obraz ze swojego życia, ukazując tym samym jego wszystkie wady i zalety.

Lektura jest podzielona na rozdziały, każdy z nich porusza inny aspekt egzystencji, co dla mnie jest wielkim atutem, ponieważ czytelnik ma szersze, wielopłaszczyznowe pole widzenia, co pozwala mu na głębszą analizę prezentowanego tekstu. Lektura przeczytana, ale nie napiszę, żebym zagłębiała się w treść z jakimś ogromnym zainteresowaniem. Przeczytałam i tyle, albo aż tyle. Powieść nie zapada w pamięć, jestem pewna, że za kilka dni będę z niej pamiętać szczątkowe informacje. „W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka” nie była zła, napiszę więcej, była całkiem znośna, jednak nie przekonała mnie do siebie na tyle, żebym mogła ją polecić.





mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 2/19/2021 0
Podziel się!
Etykiety:
Literatura piękna, Recenzja
Nowsze posty
Starsze posty

2/13/2021

Zemsta.



"Dlaczego właśnie ja"

E.G. Scott



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 480











***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

Prezentując recenzowaną książkę, pod tytułem „Dlaczego właśnie ja” autorstwa E.G. Scott, co ciekawszym, być może przyszłym czytelnikom, nie szczędzili oni określeń, sugerujących, że tytuł kojarzy im się z popularnym polskim serialem paradokumentalnym: „Dlaczego ja?”. Do wszystkich innych, którzy również byli skłonni tak pomyśleć, muszę Was zawieść, otóż jedno z drugim zdecydowanie nie ma nic wspólnego ze sobą.

Lektura pseudonimu literackiego, pod którym kryje się duet pisarzy, jest misternie skonstruowaną historią, o bardzo mrocznym klimacie, pełna potężnych intryg, kłamstw, co za tym idzie też i tajemnic, czy nawet zdrad. Mam zaszczyt Wam przedstawić kolejny elektryzujący thriller autorów świetnie przyjętej uprzednio powieści – „Nic o mnie nie wiesz” (2020, wydawnictwo Muza), mowa oczywiście o „Dlaczego właśnie ja” autorstwa E.G. Scott, które swojej premiery doczekało się 27 stycznia.

E.G. Scott – pseudonim literacki pod którym kryje się para pisarzy pochodząca z Nowego Jorku – Elizabeth Keenan i Greg Wands, autorzy trwają w przyjaźni od ponad dwudziestu lat. Tworzą między innymi: sztukę, opowiadania, scenariusze. Współpracowali dawniej przy wielu projektach. Dzięki wzajemnej miłości do thrillerów i powieści noir powstała twórczość pod tytułem „Nic o mnie nie wiesz”. Prawa do wydania egzemplarza sprzedano do 12 krajów. Jak do tej pory na swoim koncie mają 2 książki, pracują nad kolejną mroczną powieścią.

Charlotte Knopfler miała okazję zostać jednym z poszukiwanych, rozchwytywanych neurochirurgów, jednak w życiu nie zawsze się układa tak jakbyśmy chcieli - przez śmierć pacjentki na stole operacyjnym jej marzenia stają się tylko marą. Po katastrofie kobieta przeszła kursy w zakresie akupunktury i tym też postanowiła się zajmować. Razem z przyjaciółką Rachel prowadzą gabinet. Jej życie dzięki minimalizacji niepowodzenia zabiegów, stało się bardziej spokojniejsze.

Żeby sobie pomóc, udziela się na czacie kobiet z traumami, ma również nowego, a zarazem bardzo tajemniczego chłopaka – Petera, który nalega, aby to co ich łączy pozostało tajemnicą. Pewnego dnia Charlotte dostaje telefon z policji w celu identyfikacji zwłok, przerażona, że mogło się coś stać jej ukochanemu jedzie na złamanie karku w wyznaczone miejsce. Ku jej zaskoczeniu w kostnicy znajduje ciało nie Petera, a jakieś nieznajomej jej kobiety.

Konsternacja zastępuje ulgę, gdy Knopfler dowiaduje się, że nie jest ona w postaci świadka, a podejrzanej. Dlaczego obca osoba podała ją jako kontakt w nagłych wypadkach? Co z tym wszystkim na wspólnego Peter? Czy uda jej się wygrać tę morderczą walkę z czasem i dowieść prawdy?

To jest moje drugie spotkanie z twórczością autorów, jak pierwsze nie zostało u mnie pozytywnie odebrane. Tak teraz śmiało mogę napisać, że to była bardzo ciekawa powieść. Spodobała mi się książka. Lektura mnie tak wciągnęła od pierwszych stron, że nie sposób było od niej się oderwać. Coś niesamowitego. Fabuła galopuje, dużo nagłych zwrotów akcji, autorzy świetnie budują napięcie, zakończenie jest niebanalne, nieprzewidywalne. Postacie są bardzo wiarygodne, tak bardzo realne, borykającące się z różnymi problemami.

Narracja prowadzona jest oczami głównej bohaterki – Charlotte, oraz znanych z poprzedniej książki – „Nic o mnie nie wiesz” pary detektywów – Wolcott’a, oraz Silvestri’ego. Przysłowiową kropkę nad „i” stawiają zapiski z wiadomości elektronicznych, czy rozmowy na prywatnym czacie osób z bagażem doświadczeń życiowych. Prezentowany thriller psychologiczny, ukazuje, że pragnienie zemsty potrafi do reszty zmienić myślenie człowieka, natomiast niefortunny dobór decyzji i ich skutki mogą ciągnąć się latami. To była naprawdę dobra powieść, czytajcie.

mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 2/13/2021 1
Podziel się!
Etykiety:
Recenzja, Thriller kryminał sensacja
Nowsze posty
Starsze posty

2/05/2021

Księżniczka.

 



"Księżniczka debiutuje"

Connie Glynn



Wydawnictwo: Insignis
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 378












***

Jak to często bywa, dziewczynki chcą być księżniczkami. Więc niech teraz podniesie rękę do góry przedstawicielka płci pięknej, która za czasów dzieciństwa nie marzyła nią być. Na pewno duża część z Nas – kobiet, tych młodszych i trochę starszych miała taki cel. Jednak co w przypadku, kiedy fantazje z młodości nie mają prawda się spełnić? Otóż okazuje się, że jest na to rozwiązanie – trzeba zostać portmanką córki królowej! Pisze się prosto, ale kim tak właściwie jest owa persona?

Otóż jest to postać, która udaje członka rodziny, po to, aby ta ‘właściwa’ osoba mogła wieść bezpieczne, spokojne życie. Odgrywanie roli i cieszenie się z niej trwa do momentu, aż księżniczka sama nie postanowi zmierzyć się z rzeczywistością. Jeśli jesteście ciekawi jak udało się wypełnić to zadanie głównej bohaterce powieści Pani Connie Glynn, pod tytułem „Księżniczka debiutuje” – Lottie, koniecznie musicie przeczytać książkę, ale zanim to uczynicie, to zapraszam Was do przeczytania dalszej części mojej recenzji.

„Księżniczka debiutuje” autorstwa Pani Connie Glynn, jest drugim tomem z cyklu: Kroniki Rosewood.

Connie Glynn – swoje pierwsze opowiadanie stworzyła w wieku sześciu lat, przy pomocy swojej mamy, która zapisywała myśli córki na maszynie do pisania. Odkąd pamięta, uwielbiała występować na scenie, już jako nastolatka brała udział w zajęciach teatralnych w jednej ze szkół w Londynie. Jej pasja związana z tworzeniem powieści trwa po dzień dzisiejszy, zdobyła tytuł licencjata na wydziale powiązanym z filmem.

Autorka, podczas swojej nauki w szkole wyższej postanowiła założyć obecnie bardzo popularny kanał na YouTube - Noodlerella. Jest on połączeniem słów noodles – ulubionej potrawy, oraz Cinderella, co z języka angielskiego oznacza: Kopciuszek, czyli ulubiona wyimaginowana księżniczka.

Lottie Pumpkin jest najzwyklejszą nastolatką, której marzeniem jest zostać prawdziwą księżniczką. Uczęszcza do Rosewood Hall, czyli prestiżowej szkoły, do której dostała się w ramach programu stypendialnego.

Elanor „Ellie” Wolfson, pochodzi z rodziny królewskiej, jest córką królowej, która chciałaby być zwykłą dziewczyną, jakich wielu. Wybrała tę samą uczelnię, co jej przyjaciółka Lottie, ponieważ chce odciąć się od obowiązków czekających na nią w królestwie Maradawii.

Podczas roku szkolnego, przyjaciółki coraz lepiej radzą się w swoich nowych rolach. Jednak niespodziewanie w ich otoczeniu zaczynają się dziać bardzo dziwne sytuacje. Wygląda na to, że ktoś z premedytacją podtruwa wychowanków placówki. Ponadto wydaje się, jakby za wszelkim złem stał niejaki Lewiatan, o którym nikt nic nie wie, za wyjątkiem, że jest to tajemnicza organizacja. Obie dziewczyny są w stanie zrobić naprawdę wiele, aby rozwikłać mroczne zagadki. Jednak, czy aby na pewno muszą szukać rozwiązania tak daleko, jak im się wydaje?

Dałam się ponieść luksusowi, czyli światu kręcącego się wkoło księżniczki. Zdecydowanie to był mój udany debiut z powieścią Pani Connie Glynn, bardzo miło czytało się książkę. W lekturze panuje tak bajkowy, idealny klimat, mimo iż za rogiem czai się zło, że aż chce się czytać, ‘być’ w wykreowanym miejscu. „Księżniczka debiutuje” pochłonęłam mnie doszczętnie, trudno było mi oderwać się od powieści. Postaci nie jest za dużo, ale są tak przesympatyczne, oryginalne na swój sposób, że naprawdę da się je polubić.

Fabuła galopuje, ani na chwilę nie zwalnia tempa, co skutkuje bardzo szybkim przemijaniem stron. Nie ma szans, żeby nudzić się podczas przeżywania przygód z głównymi bohaterkami. Recenzowana książka jest kontynuacją „Księżniczki incognito”, jednak zauważyłam, że nie trzeba czytać egzemplarzy w kolejności chronologicznej. Autorka na bieżąco przytacza to istotniejsze kwestie z pierwszego tomu, a następnie je tłumaczy w taki sposób, aby czytelnik mógł połączyć fakty niezbędne do zrozumienia obecnej historii, jednocześnie nie robiąc spojlerów.

Wzbudza ciekawość, tym samym zachęca do przeczytania poprzedniej części. Prawdę pisząc, nie mam się do czego przyczepić. Jestem oczarowana nie tylko okładką książki, ale także jej treścią. Dawno tak dobrze nie czułam się podczas zagłębiania w treść, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Czytajcie, bo naprawdę warto.





mylivesignature-1
Czytaj więcej »
on 2/05/2021 0
Podziel się!
Etykiety:
Literatura piękna, Recenzja
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Komentarze (Atom)

Szukaj na tym blogu

Polecany post

Zapowiedź patronacka: "Drugie życie" Bartłomiej Dusza

Moje linki

  • Facebook
  • Instagram

Popularne posty

  • Recenzja patronacka: "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka" Wanda Siubiela
      Thriller/kryminał/sensacja "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka" Wanda Siubiela Nie potrafię nazwać tego, co stało się z moim ci...
  • Recenzja patronacka: "Scarlet letters. Tom 1" Katarzyna Smoła
    Thriller/kryminał/sensacja Literatura obyczajowa/romans "Scarlet letters. Tom 1" Katarzyna Smoła Powoli wracała do świata żywych. ...
  • Zapowiedź patronacka: "Scarlet letters. Tom 1" Katarzyna Smoła
      Romans / kryminał "Scarlet letters. Tom 1" Katarzyna Smoła 15 października , nakładem Wydawnictwa AlterNatywnego ukaże się powi...

Tina recenzuje

O mnie

Moje zdjęcie
TinaRecenzuje
Mam na imię Martyna, pochodzę i mieszkam w Trójmieście. Interesuję się przede wszystkim książkami - uwielbiam czytać i poświęcam tej czynności bardzo dużo swojego czasu. Moim ulubionym gatunkiem jest thriller i kryminał. W wolnych momentach recenzuję różnorodne powieści, a swoje opinie zamieszczam na blogu oraz w mediach społecznościowych. Poza tym interesuję się sportem, muzyką, którą mogłabym słuchać przez cały czas oraz kosmetologią. Jeśli masz jakieś pytania do mnie, chcesz nawiązać współpracę - śmiało pisz poprzez "wiadomość e-mail", lub Messengera. :)
Wyświetl mój pełny profil

Archiwum

LubimyCzytać

Tags

Baśń Biografia Erotyk Ezoteryka Fantastyka SF Horror Literatura dziecięca Literatura faktu Literatura młodzieżowa Literatura obyczajowa i romans Literatura piękna Literatura podróżnicza Literatura więzienna Literatura współczesna Nauki społeczne Pamiętnik Patronat Poradnik Powieść przygodowa Recenzja Reportaż Thriller kryminał sensacja Uznanie Współpraca Young adult Zapowiedzi Zdrowie i medycyna
Tr31

Facebook

Tina recenzuje

Instagram

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Świat ukryty w słowach. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.