"Manson. CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood"

Tom O'Neill, Dan Piepenbring



Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2019 rok
Liczba stron: 59






Sprawa Mansona to jest dla mnie nowość, nigdy wcześniej nie słyszałam o takim wydarzeniu. Byłam więc ciekawa o co tak naprawdę jest tyle szumu i przede wszystkim czy był on uzasadniony w jakiś logiczny sposób, bo jak wszyscy doskonale wiemy, wystarczy zrobić cokolwiek pod publikę – coś co odbiega od powszechnie uznawanej normy i już siejemy w swoim otoczeniu szum, a jak jeszcze weźmie w tym udział kilka popularnych osób, to nie ma mowy o przestaniu w drążeniu tematu, do momentu aż cała ludzkość będzie już miała odruchy wymiotne po usłyszeniu tak zwanego słowa klucza. Tak więc z takimi przemyśleniami zabrałam się do lektury, a raczej do jednego rozdziału, który został mi udostępniony w ramach wydania własnej recenzji – za co dziękuję Wydawnictwu Akurat. Mam nadzieję, że tekst rozjaśni mi trochę sytuacje i zmieni moje dość sceptyczne nastawienie co do takich twórczości.

Tom O’Neill jest wielokrotnie nagradzanym pisarzem i redaktorem, obecnie mieszka we Włoszech (Wenecja). Ukończył studia licencjackie w nowojorskiej szkole na wydziale sztuk pięknych. Od 1999 roku bada jedną z najbardziej głośnych zbrodni ostatniego stulecia – morderstwo aktorki Sharon Tate, która była żoną Romana Polańskiego, oraz innych osób uśmierconych przez Charlesa Mansona, jak i jego rodzinę. Prace nad książką prowadził przez 20 lat – przez ten czas zbierał niezaprzeczalne dowody, gdyż jego zdaniem wiele informacji zostało zatajone. Natrafił na setki nieścisłości w relacjach policji i prokuratury.

Wraz z nadejściem roku 1969 Charles Manson zleca swoim ludziom brutalne morderstwa w Hollywood. W przeciągu najbliższych dni ginie aż siedem osób z tego w tym gronie znalazła się wspominana wcześniej Sharon Tate – żona Romana Polańskiego. Pół wieku później Tom O’Neill obala przyjętą wersję wydarzeń i popiera je swoimi niezaprzeczalnymi faktami. Reportaż „Manson CIA, narkotyki, mroczne tajemnice Hollywood” zawiera setki nieopublikowanych wywiadów, kilkadziesiąt dokumentów publicznych z archiwów policji, które nie zostały opublikowane szerszemu gronu odbiorców, natomiast są one istotną informacją co tak naprawdę wydarzyło się w 1969 roku.

Miałam ogromny problem, żeby napisać coś sensownego o tej twórczości, wcześniej dostałam krótkie streszczenie książki, które mi się bardzo spodobało, do tego stopnia, że czekałam z niecierpliwością, aż w końcu będę miała pierwszy rozdział w swoich dłoniach i będę mogła się w niego zagłębić. Niestety mój zapał szybko został ostudzony, w momencie kiedy zaczęłam czytać reportaż, istny koszmar. Język w jakim została napisana książka jest gorzej niż fatalny- a szczególnie prolog, potem było już bardziej znośnie. Wiedziałam już na samym początku, że lektura do prostych nie będzie należeć, ale nie przewidziałam, że będzie ją się tak ciężko czytać. Żeby książkę, która ma formę broszury – liczy zaledwie 50 stron, czytać kilka dni, to musi to o czymś świadczyć, a mianowicie o tym iż trzeba się bardzo skupić na tym co jest napisane, a jednocześnie bardzo mocno ruszyć wyobraźnią i sprawnie odtwarzać ramy czasowe. Wbrew pozorom nie jest to proste zadanie, gdy lektura jest osadzona w czasach kiedy było się małym dzieckiem. Niemniej po przeczytaniu owa sprawa nie jest mi już obca, został mi przedstawiony zarys całego mechanizmu – niestety był to trudny temat dla mnie i nie do końca przypadł mi do gustu.

Książkę mogę polecić osobom, którym brakuje sensacji – z reportażu lektura przeistacza się właśnie w drugi przeze mnie wyżej wymieniony gatunek literacki. Śmiało do czytania mogą się zabrać również osoby, które lubią retrospekcję – czyli cofanie się w czasie, tutaj tego nie unikniemy siłą rzeczy, ze względu na gatunek. A także polecam dla odbiorców, którzy tak jak ja nie miały pojęcia o zaistniałych zbrodniach, a chciałby się dowiedzieć czegoś nowego, a nuż może to właśnie ta książka okaże się być strzałem w dziesiątkę. U mnie niestety tak się nie stało, teraz już wiem, że reportaż połączony z przeszłością to nie jest moja bajka – nie potrafiłam się odnaleźć. Co nie musi oznaczać, że książka jest zła, istnieje taka opcja, że po prostu jej nie zrozumiałam. Dlatego ani też nie będę odradzać, ani też nie polecę.

Brak komentarzy: