"Z zimną krwią"

Tess Gerritsen





narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 240











***
Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością Pani Tess Gerritsen, poprzednie odbyły się kilka lat temu. Niestety wtedy lektury nie podeszły pod mój wybredny gust. Jednak postanowiłam dać kolejną szansę, potem było już zdecydowanie lepiej. Autorka należy do jednych z najbardziej popularnych i poczytnych twórców thrillerów. Powieści te słyną z błyskawicznie toczącej się, konkretnej fabuły już od pierwszych stron, z niekiedy drastycznymi opisami popełnienia zbrodni, czy miejsc dokonania czynu. Te dwa elementy sprawiły, że i mnie Pani Tess złapała w swoje sidła i tak oto przychodzę do Was z recenzją książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins, pod tytułem „Z zimną krwią”.

Tess Gerritsen – amerykańska pisarka thrillerów, z zawodu internista. Swoją pierwszą powieść wydała w 1987 roku (Polska, rok 2008) – „Telefon o północy”, każda kolejna książka sprawiała, że postać pisarki stawała się coraz bardziej popularniejsza. Punktem kulminacyjnym okazał się rok 1996, kiedy to na światło dzienne wyszedł pierwszy thriller medyczny, pod tytułem „Dawca” (Polska, rok 2008), warto dodać, że prawa filmowe do niego nabyła wytwórnia Paramount. Powieści pisarki stały się tak dochodowe, że zrezygnowała ona z wyuczonego zawodu na rzecz tworzenia. Lektury, które wychodzą spod ręki Pani Tess nie schodzą z list bestsellerów, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie. Jej teksty przetłumaczono na 35 języków, natomiast sprzedaż przekroczyła ponad 30 milionów sztuk.

Ślub miał być jednym z najszczęśliwszych dni dla Niny Cormier, może i byłby taki, gdyby kandydat na męża nie zostawił jej przed ołtarzem, oraz niespodziewany wybuch bomby, kiedy to zła, zapłakana starała się opuścić jak najszybciej świątynię niedoszłej ceremonii. Niedługo potem tajemniczy oprawca próbuje zepchnąć jej samochód z drogi i zostawia mało przyjemną, wręcz śmiertelną niespodziankę w jej mieszkaniu. Początkowe wątpliwości rozwiewają się tak szybko jak się pojawiły – to nie przypadek, Nina miała zginąć. Nigdy nie miała problemów z prawem, nie ma wrogów, a jednak ktoś usilnie próbuje jej się pozbyć… Czy uda jej się ocalić jej własne życie?

„Z zimną krwią” Tess Gerritsen z pewnością jest powieścią wciągającą, tego nie można jej zaprzeczyć. Pochłania w swój wyimaginowany świat bez reszty. Autorka po raz kolejny zaczyna książkę z przytupem, od pierwszych stron oj dzieje się, a żeby było jeszcze lepiej to pozostaje tak do ostatniej kartki. Coś niesamowitego. Bez zbędnych, nudnych opisów, zamiast tego nieszablonowe postacie o wyrazistych charakterach i oryginalnym postępowaniu. Fabuła nie toczy się, ona galopuje, trzyma przeważnie w napięciu, a jeśli wymienić przy tym wielowątkowość to prawdziwy rollercoaster. „Z zimną krwią” jest mieszanką gatunkową, pojawia się sensacja, elementy mrocznej literatury, a nawet wątek miłosny.

To wszystko sprawia, że lektura moim zdaniem bardziej trafi do damskiego grona, niż do męskiego. Intryga zapada w pamięci, natomiast powieść jest tak lekka, że śmiało można ją czytać o każdej porze. Osobiście nie zawiodłam się i tym razem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, z pewnością to było udane spotkanie. Jedyne do czego mogę się przyczepić – za mało grozy, liczyłam, że będzie więcej, poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Było jak powinno być, a nawet lepiej. Podczas zagłębiania się w treść bawiłam się wyśmienicie. Śmiało czytajcie, jestem pewna, że nie zawiedziecie się. Polecam z całego serca, to była udana przygoda, a sama pisarka ma naprawdę talent.








mylivesignature-1

Brak komentarzy: