Open quote is expected for attribute "attribution" associated with an element type "div".

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Wszystkie kolory snów.




"Ludzie z dwiema rękami"

Urszula Jaworska






narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: WFW
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 324








„Ludzie z dwiema rękami” Urszuli Jaworskiej jest drugą z powieści tworzącą cykl: Wszystkie kolory snów. Co wiąże się i z tym, że ponownie wbrew swoim nawykom zaczynam czytać lekturę nie uwzględniając jej chronologii. Tym razem do zapoznania się z treścią książki w największym stopniu zachęcił mnie znajdujący się na tylnej okładce niecodzienny zarys fabuły, oraz oprawa graficzna, która zresztą jest nie byle jaka, można pokusić się o określenie, że nawet kreatywna, inna na swój sposób oryginalna. Posiada w sobie coś, co przyciągnęło mnie do tego stopnia, że nie było innego wyjścia, jak wybrać właśnie tą a nie inną pozycję.

Przedstawia ona głowę mężczyzny z bardzo dużym zbliżeniem na samą twarz o obojętnym, a może i nawet smutnym wyrazie. Żeby nie było tak banalnie, bo przecież wcześniej nadmieniałam kreatywność – całokształt zaprojektowano w nienaturalnych barwach z dodatkiem bliżej nieokreślonych bryłami. Pokładam wszelkie nadzieje, że powieść okaże się równie fascynująca co jej oprawa połączona z zarysem fabuły. Jeśli jesteście ciekawi – czytajcie dalej.
Tym razem zaprezentuję coś zupełnie innego, z powodu braku jakichkolwiek informacji o Pani Urszuli Jaworskiej, pojawi się wzmianka o Wydawcy.

WFW, czyli Warszawska Firma Wydawnicza powstała w 2008 roku. Ich celem jest łączenie różnych funkcji powiązanych z rynkiem wydawniczym, w tym drukarskim. Firma daje możliwość wydania własnej twórczości w bardzo niskim budżecie. Są członkami Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek. O WFW można było przeczytać w między innymi: „Newsweeku”, „Kulturze Liberalnej”, czy „Dzienniku”.

Igor – mężczyzna o bardzo dojrzałym wieku, niegdyś za młodu spędził wiele lat poza granicami kraju – konkretniej w USA. Postanawia zrobić porządek z dokumentami pochodzącymi z końcówki XX wieku, kiedy to pracował w szpitalu psychiatrycznym. Posiada swoje tajemnicze, zakurzone, pokryte pajęczynami pudełko, w którym znajdują się materiały i dyktafon z nagraniami zawierające rozmowy z pacjentami z czasów pracy psychologa.

Podczas przeglądania zawartości opakowania powracają do niego wspomnienia, o których niekoniecznie chciałby pamiętać, pojawia się w nich niejaka Zuzanna – kobieta, którą darzył ogromnym uczuciem, jakim jest miłość. Nic jednak nie trwa wiecznie, ich bardzo udaną relację przerwało samobójstwo córki Zuzanny. Mężczyzna czując się winnym, bezradnym postanawia opuścić kraj. W obcym środowisku wycofuje się z zawodu, aby za namową terapeuty pozostać pisarzem.

To była dla mnie bardzo trudna lektura, może nie tyle co pod względem motywu przewodniego, jakim jest umysł człowieka, zdecydowanie bardziej chodzi tutaj o styl pisania, prowadzenie książki. Do powieści podchodziłam kilka razy, bardzo ciężko się czytało, mimo że tekst nie jest jakoś trudno napisany, nie znajdziemy żadnych archaizmów. Fabuła nie wciąga, jest mało chwytliwa, pojawia się dużo nudnych opisów, ponadto przerażająco mała ilość dialogów, jak i ograniczona liczba zwrotów akcji nie oddziałują pozytywnie na odbieranie książki. „Ludzie z dwiema rękami” to jeden wielki zlepek liter, nie ma mowy o żadnych rozdziałach, czytelnik musi zadowolić się jedynie akapitami.

Jedynym plusem jest fakt, że powieść jest bardzo realistyczna. Pani Urszula przeplata głównego bohatera – Igora, z nagraniami z dyktafonu. Dodatkowo na uwagę zasługuje specyficzny język osób przebywających w szpitalu psychiatrycznym – oddają one jak najbardziej autentyczność ówczesnej rozmowy. Jednak dla mnie to jest stanowczo za mało. Moją przygodę z „Ludźmi z dwiema rękami” nie uważam za udaną, męczyłam się zagłębiając w treść. Fabuła ciągnie się jak flaki w oleju, dopadła mnie nuda, zwątpienie. Jest to jedna z gorszych pozycji jaką czytałam. Zdecydowanie nie polecam.



mylivesignature-1

wtorek, 28 lipca 2020

Wiedza, piękno, siła.



"Awers i rewers"

Maria Erbel





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Poligraf
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 408








„Awers i rewers” autorstwa Marii Erbel jest powieścią, która ma bardzo wiele wspólnego z powszechnym cytatem ‘każdy kij ma dwa końce’. Można nawet połakomić się o określenie, iż cała fabuła opiera się na tym znanym zwrocie. Żeby było prościej zrozumieć, to teraz wyobraźcie sobie, że jesteście świadkiem pewnego wydarzenia, które dość wyraźnie odbiega od panującej normy, obejrzenie jego oddziałuje na Waszą psychikę w znacznym stopniu. A teraz dodajcie do tego, że macie zaledwie pięć lat. Dorastacie, a trauma pozostaje z Wami do końca życia, uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Przerażające, co? „Przerażająca” to jest właśnie to słowo – najlepiej określające „Awers i rewers”. Cała historia opiera się na walce z przeżyciami z dzieciństwa, z czasem jednak wypadałoby aby nadeszła sprawiedliwość, jednak nieoczekiwanie z roli myśliwego stajecie się ofiarą… Co dalej?

Maria Erbel – autorka jak do tej pory pięciu powieści. Jej debiutująca powieść „Wyzwanie – Zamiana Tożsamości” pojawiła się w 2011 roku, książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Poligraf. Dziecięcym marzeniem Marii Erbel, które przeniosło się również na życie dorosłe było studiowanie na Akademii Sztuk Pięknych (ASP) w Krakowie. Ostatecznie jednak wybór padł nie na sztukę, a medycynę. Zawód lekarza w żadnym stopniu nie kolidował z pasją bycia pisarką i co się z tym łączy pisaniem książek.

Tamara w dzieciństwie przeżyła piekło, na szczęście traumatyczne przeżycia z tego okresu stają się coraz mniej wyraźne. Kobieta osiąga sukces zawodowy, posiada wiele, tyle aby jej życie mogło być określone mianem stabilnego. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy, wtedy trauma powraca do niej niczym bumerang. Tamara postanawia na własną rękę zemścić się na swoich dawnych oprawcach, którzy niegdyś mieli w planach ją okaleczyć, a nawet zabić. Początkowo szala przechyla się na korzyść kobiety, jednak z czasem okazuje się, że to dopiero początek wielkiej bitwy, gdzie jedna wygrana batalia nie gwarantuje ostatecznego, upragnionego zwycięstwa. Jej krzywdziciele okazują się być silniejsi, niż do tej pory myślała. Z roli myśliwego staje się ofiarą. Czy jest w stanie wyjść z całej sytuacji cało? Kim jest tajemniczy mężczyzna, który jak grom z jasnego nieba pojawia się w jej życiu? Komu można ufać, a komu nie? Czy spotka ją jeszcze kiedyś miłość?

Co to było? Normalnie jazda bez trzymanki tylko troszkę w gorszym wydaniu. Książka jest mieszaniną gatunków, znajdziecie tutaj prawie wszystko poczynając od romansu, przez pedofilię, tajną organizację, która chce zyskać miano niezniszczalnej elity, aż po związki homoseksualne, a wszystko to zostało ukazane na tle dziennikarstwa połączonego z subtelnym napięciem, typowym dla kryminału. Fabuła sama w sobie jest nieźle pokręcona, do końca trudno się połapać kto prezentuje ten pozytywny charakter, a kto nie, gdyż bohaterowie są zmienni jak chorągiewki na wietrze, ich postępowanie momentami jest niczym wyjęte z bajki, gdzie postać z minuty na minutę staje się zupełnie kimś innym.

Czyta się bardzo szybko początkowo, potem autorka dodaje według mnie wiele niepotrzebnych opisów, co skutkuje tylko i wyłącznie wyraźnym spowolnieniem, a pomyśleć, że start był jak najbardziej udany, żeby potem wszystko zepsuć. Nie tędy droga. W twórczości intryga pogania intrygę, same przekręty na mniejszą, lub większą skalę. Podsumowując: czytało się bardzo dobrze, mimo iż rozdział tworzy kilkadziesiąt stron. Jednak czuję niedosyt, nakręciłam się bardzo pozytywnie po przeczytaniu opisu na tylnej okładce, a po zagłębieniu się w treść jestem zniesmaczona. Można przeczytać.




http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

czwartek, 23 lipca 2020

MONAR.



"Rok w Monarze"

Sylvia Young





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: WFW
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 158








Narkomania tworzy się dosłownie wszędzie, nie jest istotne, czy jest to dom, klub, szkoła… Podczepia się pod naiwność niczym pasożyt żerujący na organizmie. Jest formą samobójstwa- uciec, być kimś innym i gdzie indziej, w nieznanym świecie… aż w końcu zniknąć.

„Rok w Monarze” Sylvi Young jest niezwykle poruszającą powieścią, gdzie główna bohaterka wkracza w bardzo nieprzechylny, oddziałujący w dużej mierze na jej psychice okres w życiu. Postanawia w jakiś sposób uśmierzyć zadany jej ból, sięga po różnego rodzaju substancje odurzające w tym narkotyki, które mają za zadanie zmienić sposób postrzegania otaczającego ją świata, sprawić, by chociaż przez chwilę poczuła jak to jest być szczęśliwą. Poczuć napływającą do każdej jej kończyny euforię, rozpierającą z każdej strony nadzieję. Zobaczyć jak to jest stać się lepszym człowiekiem, móc ‘przenosić góry’.

Sylvia Young – autorka pisząca pod pseudonimem, zamieszkująca najprawdopodobniej w województwie mazowieckim. Na co dzień matka w średnim wieku. „Rok w Monarze” jest jej debiutującą powieścią powstałą dzięki nakładowi Warszawskiej Firmy Wydawniczej (WFW).

Sylvia Young wykreowała powieść o wyraźnie biograficznym zarysie. „Rok w Monarze” to lektura, gdzie pisarka na podstawie swoich doświadczeń życiowych, jak i przemyśleń dzieli się z odbiorcami swoimi spostrzeżeniami na temat trudnego okresu w życiu każdego człowieka jakim jest dorastanie. Jest to książka w głównej mierze o trudnościach związanymi z życiem nastolatka, który wkracza w dorosły świat, ale nie tylko, również o odrzuceniu, braku zrozumienia, przydzielania człowieka do pewnych kategorii, łatwości wydawania opinii i ocen na temat kogoś kogo nie znamy.

Jest to również powieść o poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. Cała ta problematyka, jeśli byłoby mało odbywa się w ośrodku dla osób uzależnionych od narkotyków – Monar, sprawia to, że jest to lektura uniwersalna, trafi zarówno do zagubionych nastolatków, jak i do ich rodziców, którzy nie mają pojęcia co dzieje się z ich dzieckiem. Obu kategoriom wiekowym otwiera oczy i nadaje nowego spojrzenia na świat.

„Rok w Monarze” Sylvii Young jest wyjątkowo interesującą biografią, która bardzo dokładnie opisuje przebieg dni podczas pobytu w ośrodku Monar, w tym również postępowanie personelu w stosunku co do osób uzależnionych. Panuje tam mało ludzki podział na „nadludzi”, czyli osoby, które już swoje przeszli, nawrócili się i teraz dowodzą i „podludzi”, to ta druga z góry gorsza kategoria społeczna, pozbawiona jakichkolwiek praw społecznych, nadzorowana o każdej porze dnia i nocy. Każdemu, bez wyjątku zostaje doszyta łatka „ćpun”, bo w końcu z jakiegoś powodu tam trafił, zero jakiegokolwiek wywiadu z uzależnionym. Poniżanie, ignorancja, czy dyskryminacja, to tylko skromne określenie tego co dzieje się w Monarze.

Akcja w większości toczy się w Gdańsku w dzielnicy Matarnia, to właśnie tam trafia osamotniona, zagubiona główna bohaterka – szesnastoletnia Sylvia, to tam też mieści się niejaki Ośrodek Rehabilitacyjno-Readaptacyjny dla Dzieci i Młodzieży MONAR. Autorka z jubilerską dokładnością opisuje przeżycia towarzyszące jej podczas rocznego pobytu w tym więzieniu – o tak, to jest idealne określenie tego przybytku, oraz komentuje wszystkie zdarzenia jako osoba dorosła, postrzegająca inaczej świat. Powieść czyta się bardzo szybko z zapartym tchem. Historia jest tak emocjonująca i ciekawa, że ciężko jest się od niej oderwać. Smuci, ale daje też nadzieję na powrót do lepszego życia.

Jest to moja pierwsza taka książka o charakterze biograficznym i już teraz potrafię powiedzieć, że na pewno nie ostatnia, jestem pod ogromnym wrażeniem twórczości Pani Young. Według mnie „Rok w Monarze” powinna być lekturą obowiązkową dla wszystkich, bez względu na wiek. Świetnie napisana historia, zapada w pamięć, zmusza do refleksji, a co najważniejsze – nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Polecam.




https://sztukater.pl/ksiazki/item/31629.html?highlight=WyJ0eXNpYTE5Il0=

http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

poniedziałek, 20 lipca 2020

Five Nights at Freddy's.



"Five Nights at Freddy's W Pułapce"

Scott Cawthon, Elley Cooper




narodowość autorów:
Stany Zjednoczone



Wydawnictwo: Feeria
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 220








Tym razem mam przed sobą zupełnie inną powieść, niż do tej pory czytałam. Mianowicie twórca naprawdę świetnej serii gier postanowił wziął się za napisanie trzech opowiadań, które mają wywołać gęsią skórkę nawet na najodważniejszych graczy (zwróćcie uwagę na autorów), oraz połączyć je w jedną, zgrabną powieść. Według duetu pisarskiego jest to gratka dla fanów Five Nights at Freddy’s. „W pułapce” jest I tomem z cyklu: Five Nights at Freddy’s: Fazbear Frights autorstwa Scott’a Cawthon’a, oraz Elley Cooper.

Do przeczytania książki zachęciła mnie chęć poznania czegoś innego, oraz okładka przedstawiająca sporej wielkości żółtego królika z groźnym spojrzeniem na tle basenu z plastikowymi kulkami. Ponadto jestem ciekawa jak autorzy postanowili przedstawić gatunek jakim jest horror dla młodszych odbiorców, o czym może w dużej mierze sugerować też Wydawnictwo Feeria Young.

Scott Cawthon – zawodowo zajmuje się tworzeniem popularnej, błyskawicznie schodzącej z półek sklepowych serii gier komputerowych Five Nights at Freddy’s. Ukończył studia w The Art Institute of Houston. Zamieszkuje Teksas z żoną i czwórką dzieci.

Elley Cooper – od zawsze lubuje się w horrorach, jest bardzo wdzięczna za możliwość dodania swoich ‘dwóch groszy’ do powieści Scotta Cawthon’a. Pisarka mieszka w Teksasie z rodziną i bardzo rozpieszczonymi różnej maści zwierzętami. Bardzo często jest autorką powieści dla Kevin Anderson & Associates (Wydawnictwo w Nowym Jorku)

Czego tak naprawdę pragniesz? To pytanie zadajesz sobie w tym momencie nie tylko Ty, ale także postacie takie jak: Oswald, Sara czy Mila. Każde z nich chce coś innego. Oswald pragnie by lato posiadało więcej atrakcji, Sara marzy by być modelką z plakatów umieszczonych w kolorowych czasopismach, natomiast Mila chciałaby po prostu, a może aż zniknąć z tego świata. W wyimaginowanym świecie powieści takie rzeczy się zdarzają, jednak nikt nie wie jak ogromną cenę trzeba za nie zapłacić i ile są warte.

„W pułapce” jest pasmem przygód bohaterów, gdzie każdy z nich czegoś pragnie. Jest to mądra książka, gdyż każdorazowo, po przygodzie z postaciami pojawia się morał. Lektura daje do myślenia i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Czytelnik spotyka kolejno to biedę, retrospekcję do połowy lat 80-tych (1985), następnie kompleksy, okres dojrzewania, jak i zachłanność, żeby na końcu wpaść w sidła śmierci. A wszystko to w trzech niezależnych od siebie opowiadaniach: „W pułapce”, „Piękną być”, „Wybór”, te natomiast zostały podzielone na krótsze epizody, które miały na celu przyspieszyć i tak bardzo ciekawą i szybko płynącą fabułę. Narracja jest prowadzona w pierwszej osobie, razem z młodym bohaterami poznajemy ich świat, a także w jaki sposób postrzegają go, z jakimi borykają się problemami.

Lektura jest dedykowania dla młodszych odbiorców i młodzieży i z całą pewnością powinno tak zostać. Czytając książkę nie było jakiegoś zaskoczenia, a tym bardziej strachu, żeby mnie jakoś szczególnie powieść ruszyła, abym jakkolwiek się bała, jednak pojawił się niepokój o losy bohaterów i o to jak potoczy się ich historia do końca. Autorzy serwują czytelnikom zawsze otwarte zakończenia, jest to niepowtarzalna okazja, aby smutny świat stał się lepszym. W moim odczuciu jest to lektura w sam raz na letnie wieczory, nie wymaga wytężenia myślenia. Czyta się przyjemnie, a treść zostaje na długo w pamięci. Nie zawiodłam się, polecam jak najbardziej.


https://sztukater.pl/ksiazki/item/31609-five-nights-at-freddy-s-w-pulapce.html


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

wtorek, 14 lipca 2020

FWB.



"To tylko przyjaciel"

Abby Jimenez




narodowość autora:
Stany Zjednoczone


Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 480








RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

PREMIERA: 15 LIPCA 2020





„To tylko przyjaciel” Abby Jimenez jest historią miłosną kipiącą a nawet momentami ociekającą pożądaniem. Cieszy się bardzo liczną popularnością wśród damskiego grona, posiada ogromną siłę przebicia, dzięki czemu ciężko jest przejść obojętnie obok książki. Przyciąga już samą okładką, jak i tematem, konkretnie chodzi o friends with benefits, nie jest to co prawda oryginalny wątek, jednak zawsze odświeża fabułę. Fikcja, a jednak tak bardzo realna, że mogła się przydarzyć każdemu. „To tylko przyjaciel” to jedna wielka bomba emocjonalna, z jednej strony salwy śmiechu, cięte riposty, z drugiej natomiast wyciskacz łez. Sama w sobie powieść daje do myślenia, wręcz sugeruje, że warto walczyć o swoje marzenia do samego końca, do utraty tchu.

Abby Jimenez jest amerykańską pisarką – tworzy współczesne romanse, ponadto potrafi zmotywować drugiego człowieka jak nikt inny. Zwyciężczyni konkursu kulinarnego, który został zorganizowany przez Food Network. W 2007 roku, postanowiła założyć z własnej domowej kuchni cukiernię Nadia Cakes, którą zresztą bardzo prężnie rozwinęła używając przy tym swojego talentu w pisaniu tekstów w celach marketingowych. Na dzień dzisiejszy ma swoje sklepy w których produkuje wypieki, oraz sławne na cały świat babeczki na terenie dwóch stanów. Jej debiutująca powieść „To tylko przyjaciel” zyskała uznanie przez „USA Today” i trafiła na listę bestsellerów. Prywatnie pisarka woli spędzać czas w domu wraz ze swoim psem przy książce oraz kawie. Mieszka w Minnesocie.


24-letnia Kristen Peterson nigdy w swoim życiu nie trafiła na faceta, który by rozumiał jej sarkastyczne poczucie humoru. Otacza się gronem przyjaciół, psem, a dodatkowo prowadzi własną prężnie rozwijającą się firmę. Chciałaby mieć czas dla swojego wybranka Tylera, niestety mężczyzna jest wiecznie nieobecny w życiu Kris, robi karierę w armii na zagranicznych kontraktach. Macierzyństwo jest kolejną piętą achillesową w życiu młodej kobiety, niebawem przejdzie ona skomplikowaną operację wycięcia macicy, po której nigdy nie będzie mogła mieć potomstwa. Jakiś czas wcześniej odbywa się ślub Sloan, najlepszej przyjaciółki Kristen.

Dziewczyna pomaga w przygotowaniach do wesela, gdzie poznaje pewnego młodego mężczyznę, do którego od samego początku czuje chemię. 29-letni Josh Copeland posiada poczucie humoru, jest przystojny, rozumie sarkastyczne komentarze i umie „odbić piłeczkę”. Jednak coś sprawia, że para musi pozostać na etapie tylko i wyłącznie przyjaciół, ON chce mieć wielką rodzinę, a Kristen nie może mu tego dać, więc decyduje się na układ friends with benefits. Choć na pozór wydaje się być to proste zadanie do wykonania, w praktyce jednak będzie bardzo skomplikowane.

„To tylko przyjaciel” to pierwsza, a jednocześnie debiutująca część historii romantycznej pół żartem pół serio, napisana bardzo chwytliwym językiem. Jest to powieść pełna wrażliwości, napięcia seksualnego. Autorka przekonuje czytelnika, że marzenia wcześniej czy później się spełniają, a prawdziwa miłość potrafi pokonać każdą przeszkodę, trzeba tylko pozwolić jej działać. Lektura jest opowiadana przez dwie główne osoby – Josha i Kristen w przeplatających się na przemian rozdziałach. Wciągająca już od pierwszych stron, nie pozwala się oderwać od fabuły, aż do zakończenia.

Autorka bardzo ciekawie i dokładnie nakreśliła bohaterów, są oni nietuzinkowi, z bardzo ciekawymi charakterami. Nie jest to na pewno lekka powieść do tak zwanej poduszki, jednocześnie wiem, że zostanie na długo w mojej pamięci. Jestem zachwycona debiutem, zdecydowanie polecam twórczość Pani Abby Jimenez, to był naprawdę udany start z pisaniem, a dla mnie przygoda.




http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

sobota, 11 lipca 2020

Córka nieboszczyka.



"Córka nieboszczyka"

Joanna Jodełka





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 423








Z Panią Joanną Jodełką jak do tej pory nie miałam styczności. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, czy styl pisania, humor ukazany w powieści przypadnie mi do gustu, czy będę chciała wracać do twórczości autorki. Tymczasem, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Rebis, któremu jednocześnie chciałam podziękować, dostałam możliwość zrecenzowania jednej z książek Pani Jodełki. Jest to pierwszy tom z cyklu: Siostry Raj pod tytułem „Córka nieboszczyka”. Chyba w największej mierze do zapoznania się z treścią zachęcił mnie tytuł, a do tego adnotacja, że jest to lekko zwariowany kryminał ze sztuką w tle. Jak twierdzi dodatkowo wyraźnie oznaczony tekst na okładce lektury pojawią się również niebanalne postacie z poczuciem humoru. Czy aby na pewno tak jest? O tym i o paru innych aspektach piszę niżej.

Joanna Jodełka – skończyła historię sztuki na Uniwersytecie imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zadebiutowała w 2009 roku powieścią „Polichromia”, która ukazała się za nakładem Wydawnictwa Świat Książki. Powyższa twórczość została uhonorowana Nagrodą Wielkiego Kalibru na Międzynarodowym Festiwalu Kryminalnym we Wrocławiu. Na dzień dzisiejszy jest autorką 15 książek, a za jakiś czas ma ukazać się kolejna. Temat sztuki w powieści, został już wcześniej poruszony przez pisarkę, przy książce fantasy „Ars Dragonia” (2014, Wydawnictwo Egmont Polska), oraz wyróżnionej na Festiwalu Kryminału w Warszawie „2 miliony za Grunwald” (2018, Wydawnictwo W.A.B.). Autorka opracowała również przewodnik poświęcony zabytkom województwa wielkopolskiego.

Siostry. Przyrodnie siostry. Tycjana – konserwatorka dzieł sztuki, oraz Angelina – charakteryzatorka teatralna, kiedyś sobie obce, teraz poznają siebie na pogrzebie u zmarłego ojca bibliotekarza, pracującego w Pracowni Zbiorów Masońskich. Naturalna śmierć podlega tutaj wielkim wątpliwością na przykład po stronie ekscentrycznej ciotki, według niej podejrzani są wszyscy zaczynając od starego antykwariusza, kolekcjonera masoników, przechodząc przez rodzinę najbliższą – a więc brata, kuzynek bliźniaczek, kończąc na właścicielce sklepu ezoterycznego. Mimo początkowej niechęci siostry są zmuszone poprowadzić dochodzenie we własnym zakresie. W ich zakresie jest nie tylko poznanie prawdy, ale również odszukanie cennego miniaturowego portretu. Tymczasem ginie kolejna osoba, a w śledztwo zostaje wpleciony nadużywający alkohol były policjant Jarota. Akcja toczy się w Poznaniu, oprócz tradycyjnych postaci, bohaterami są również największe w Europie zbiory masoników.

Jest to powieść jak ostatnimi czasy dużo innych, niczym mnie nie oczarowała. Występuje wiele oryginalnych postaci, jeszcze więcej wątków i dużo podejrzanych. W skrócie jeden wielki nieład, który autorka próbuje jakoś jaśnie połączyć, tak aby cała fabuła miała ‘ręce i nogi’ co też wyszło bardzo dobrze. Na pewno atutem jest potężna dawka humoru, nie sposób jest nie zaśmiać się, oraz fakt, że powieść czyta się dobrze, język jest dobry, styl pisania w moim odczuciu bardzo średni, może dlatego, że nie lubię aż tylu wątków i bohaterów, temat na pozór ciekawy. Na pozór, ponieważ do mnie ostatecznie nie przemówił. Brakowało mi tego czegoś, co by napędzało kryminał. Miałam wrażenie jakbym miała przed sobą powieść o sztuce, a w tle trupa. Nie liczyłam na coś wyższych lotów, a utwierdziły mnie w tym przekonaniu oceny (bardzo średnie) jakie mają inne twórczości Pani Joanny Jodełki, przy „Córce nieboszczyka” bardzo zawiodłam się. Nawet po takich a nie innych notach sądziłam, że pójdzie trochę lepiej, tymczasem oj było ciężko, jednak po wielu trudach udało się.



http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html
mylivesignature-1

niedziela, 5 lipca 2020

Miłość, sensacja, humor.



"Zmysłowy anioł stróż"

Kristen Ashley





narodowość autora:
Stany Zjednoczone



Wydawnictwo: Akurat
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 509








Powieść oparta na wątku miłosnym jest jedną z tych, po którą sięgam dość chętnie, w momencie kiedy nadchodzi tak zwane znudzenie tematem i potrzeba czegoś nowego, aby zażegnać ten stan. Tak było i tym razem, dostałam propozycję zrecenzowania powieści o tematyce o której wspomniałam wyżej pod tytułem „Zmysłowy anioł stróż” autorstwa Kristen Ashley (Wydawnictwo Akurat – dziękuję).

Najwyższa pora przenieść się w świat miłości, pożądania, namiętności, czyli tak zwane letnie klimaty, gdzie zachowanie bohaterów, nagłe niekiedy bardzo zaskakujące zwroty akcji żądzą się swoimi prawami. Sądząc po opisie, który znajduje się na tylnej okładce, lektura będzie idealnie nadawać się jako odprężający umilacz czasu. Jednak jak to się mówi, nie oceniaj książki po okładce, a tym bardziej nie po zarysie fabuły, więc jak jesteście ciekawi jak wypadła twórczość – czytajcie dalej.

Kristen Ashley – pisarka pochodząca z Gary w stanie Indiana, natomiast dorastała w małym miasteczku Brownsburg, wraz z liczną wielopokoleniową rodziną. Stworzyła ponad sześćdziesiąt powieści, które zostały przetłumaczone na czternaście języków. Można powiedzieć, że autorka ma znajomych na całym świecie, gdyż mieszkała zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i Denver. Obecnie mieszka w Phoenix. Zanim zaczęła być pisarką, udzielała się charytatywnie.

Henritta Louise McAlister w skrócie Jet prowadzi bardzo skomplikowane, niespokojne życie. Boryka się z chorobą matki, która wymaga stałego nadzoru, lekkomyślnym i nieodpowiedzialnym ojcem, który pamięta tylko o własnej córce, kiedy kończą się pieniądze, a na koniec praca na dwa etaty, który zaczyna wykańczać fizycznie. Jet jednak nie należy do osób, które łatwo ustępują. Pewien młodzieniec – Eddie Chavez wyraźnie jej się podoba, cechuje go pociągający wygląd, jak i charakter, czułość, odpowiedzialność. Kobieta w gruncie rzeczy jest przekonana, że taki mężczyzna nie może jej dać tego co by chciała – nigdy nie odwzajemni jej uczuć. Historia jednak lubi płatać figle, bowiem okazuje się, że on jest zainteresowany nią, tylko ona poprzez swoje kompleksy tego nie zauważa.

Pewnego dnia do miasta wraca ojciec Jet, który po raz kolejny popadł w złe towarzystwo, pociąga w to swoją córkę, która staje oko w oko z ogromnym niebezpieczeństwem, z którego mogą ją uratować tylko Eddie i jego koledzy. Mężczyzna będzie miał w końcu szansę, by udowodnić, iż kobieta nie jest mu obojętna i zrobi wszystko dla niej, by była szczęśliwa i miała w nim oparcie. Jednak samowystarczalna Jet usilnie szuka sposobu, aby się pozbyć jego pomocy, nie wiedząc, że prowadzi to do coraz większego zagrożenia jakie na nią czyha.

„Zmysłowy anioł stróż” Kristen Ashley to druga część z cyklu: „Rock Chick”, ponownie nie miałam przyjemności zapoznać się z poprzedzającą powieścią pod tytułem „Córka gliniarza”, ale może to i lepiej, dlaczego? Ponieważ jest to historia bajkowa, na miarę filmu, czyli fabuła oklepana. Zupełnie zwykła kobieta, niczym nie wyróżniająca się na tle innych i ON przystojny do maksymalnej skali mężczyzna, który mógłby mieć każdą a wybrał akurat ją -”cichą wodę” z bagażem doświadczeń życiowych, czyli typowy „Kopciuszek” reaktywuje się.

Jest to wspaniała powieść dla osób, które lubią przesłodzone, pełne namiętności fabuły, gdzie świat jest lepszy. Dla mnie „Zmysłowy anioł stróż” jest za idealny, taki sztuczny, że aż mało wiarygodny, a kto czyta moje recenzje na bieżąco, ten wie, że nie lubię braku realności. Lektura nie wciągnęła mnie, z czasem już wiedziałam, że będę się męczyć podczas zagłębiania w tekst. Mimo, iż książkę czyta się dość szybko miałam wrażenie, jakbym nie mogła jej skończyć i czytała wieki. Mnie twórczość Pani Kristen nie przypadła do gustu, nie polecam.


http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/07/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

poniedziałek, 29 czerwca 2020

Czy pozwolisz, by lęk przejął kontrolę nad Twoim życiem?



"Kula"

Łucja Jaksz Alves





narodowość autora:
Polska


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 424








“Kula” Łucji Jaksz Alves to powieść psychologiczna z elementami fantastyki. Jest to dość zgrabne połączenie prawdy z fikcją literacką. Postacie wraz z ich imionami, oraz miejsca to tylko i wyłącznie wodza fantazji autorki, natomiast odczucia głównej bohaterki, mimo iż przedstawione są w sposób nierealny, są prawdziwe, wzorowane na autentycznych doświadczeniach i przeżyciach kobiety bardzo ważnej w życiu pisarki. Z reguły odbieramy wszystko co nas otacza takim jakim jest w rzeczywistości, a przynajmniej tak nam się początkowo wydaje.

Dla każdego człowieka jest naturalną kwestią, że tworzymy świat, jesteśmy jego nieodłącznym elementem. Pozostaje nam nawet kwestia wyboru w postaci kreowania naszego życia i tutaj są dwie drogi: dostosowanie się, albo walczenie o swoje. A co w przypadku, gdy podczas naszego żywota wszystko idzie nie tak jak powinno? Rzeczywistość jakby oddzielała się od nas, nie dając przy tym możliwości żadnego wyboru, zero ingerencji w potencjalnie nasze życie? O tym właśnie drugim świecie jest recenzowana przeze mnie powieść. Zaintrygowani? Czytajcie dalej.

Łucja Jaksz Alves- 40 letnia debiutująca pisarka pochodząca ze Świdnicy, obecnie mieszka w Wielkiej Brytanii. Uwielbia wyprawy górskie, gdy tylko przyjeżdża w rodzinne strony często odwiedza wraz z krewnymi Sudety. Zawodowo zajmuje się opieką nad osobami z niepełnosprawnością zarówno intelektualną, jak i fizyczną. Do zainteresowań pisarki można zaliczyć psychologię, oraz rozwój duchowy.

Młoda dziewczynka o imieniu Wiktoria boryka się z ogromną traumą spowodowaną we wcześniejszych latach. Nie potrafi odnaleźć się w swoim obecnym życiu i go zmienić na lepsze. Narastająca panika sprawia, że traci wszystko co niegdyś było dla niej istotne – bliskie sobie osoby, zainteresowanie pracą, swoją tożsamość, aż w końcu kontakt z rzeczywistością. Bez skutku próbuje wydostać się z więzienia, które sama sobie podświadomie zbudowała.

Jest to kolejna powieść psychologiczna, która trafia w moje ręce. Główną bohaterką jest ośmioletnia bohaterka, jest to bardzo barwna postać, niestety negatywnie, dominują w niej głównie tylko te ujmujące emocje takie jak: poczucie winy, wstyd, nieodłączny strach wywołany wydarzeniami z wczesnego dzieciństwa, które odbijają się na niej w teraźniejszości. Twórczość Pani Łucji została wypełniona mnóstwem negatywnych emocji poczynając od depresji, skrajnych wahań nastroju, ataków paniki, przechodząc przez fobie społeczne, kończąc na samotności.

Jest to bardzo smutna powieść, prowadzona w pierwszej osobie – oczami Wiktorii. Panuje chaos, który w tym momencie jest jak najbardziej usprawiedliwiony, dodaje on autentyczności powieści. Trudno jest określić dokładny czas powieści, zaczyna się, kiedy główna bohaterka jest dzieckiem, po czym autorka cyklicznie przeskakuje o kilka lat do przodu. Styl pisania lekki, zrozumiały. Krótkie rozdziały są dodatkowym atutem. Niestety mimo iż temat jest bardzo interesujący i na swój sposób ciekawie przedstawiony, lektura nie pochłonęła mnie.

Myślę, że książka ze względu na swoją tematykę mogłaby służyć jako remedium, pocieszenie, w pewnym stopniu również i wsparcie dla osób cierpiących na zaburzenia psychiczne, czy też dla tych, którzy mają uraz powypadkowy związany na przykład z molestowaniem seksualnym. Ale także i i dla odbiorców, którzy znają wyżej opisaną osobę i chcieliby spróbować zrozumieć co czuje i myśli dotknięty urazem, a może i wykazać się i zdwojoną siłą empatii i próbować pomóc jej w tych trudnych chwilach, kiedy to los tylko i wyłącznie zsyła kłody pod nogi.



https://sztukater.pl/ksiazki/item/31086-kula.html

http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/06/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1

piątek, 26 czerwca 2020

Zaburzenia dysocjacyjne.



"Pożegnanie z sobą"

Jarosław Musialik





narodowość autora:
Polska


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 248








Jarosław Musialik, czyli autor debiutującej powieści pod tytułem „Zapomnieć siebie” porusza bardzo ważny a zarazem trudny temat z życia społecznego, mowa o schorzeniu, które przejmuje całe ciało chorego, czyli o zaburzeniach dysocjacyjnych, które w dość sporym skrócie polegają na: zakłóceniu procesów, które są odpowiedzialne za kierowanie zachowaniem, czy też przeżyciami. Przyczyną tej choroby są najczęściej traumatyczne przeżycia z przeszłości, najczęściej z dzieciństwa, które utworzyły silny konflikt wewnętrzny, ten natomiast powoduje między innymi lęk społeczny.

Bywają też jakże coraz to dziwniejsze objawy tych zaburzeń, przykładowo zatrzymanie psychoruchowe i brak reakcji na bodźce zewnętrzne (osłupienie dysocjacyjne), czy też bezwładne ruchy ciała podobne do tych padaczkowych (drgawki dysocjacyjne). Nie będzie to łatwa lektura zwróciwszy uwagę na fakt, że głównym bohaterem jest właśnie osoba z powyższymi schorzeniami. Jednak myślę, że warto chociaż się spróbować wgryźć w powieść – trochę empatii jeszcze nikogo nie zabiło, nawet jeśli lektura jest tylko i wyłącznie fikcją.

Krzysztof Ferdynand to najlepszy architekt w firmie w której pracuje, jednak zmaga się on z zespołem schorzeń, których medycyna jeszcze nie jest w stanie zrozumieć, do innych dociera pod niezwykłością swoich objawów poczynając od amnezji dysocjacyjnej, przechodząc przez osłupienie dysocjacyjne, kończąc na fudze dysocjacyjnej są to przypadłości, które dotykają wiele osób, życie z nimi nie jest łatwe, ci ludzie są zmuszeniu do toczenia z samym sobą codziennych batalii o siebie. Czy z tej wojny jednostka może wyjść zwycięsko?

„Pożegnanie z sobą” Jarosława Musialika to powieść niezwykle trudna, przepełniona niestety wieloma skrajnymi emocjami, opowiada o studium psychologicznym mężczyzny, który zapada się w sobie, do tego stopnia, że powoli przestaje być sobą, przestaje istnieć. Jest to również historia o poszukiwaniu wyznaczonych granic między kłamstwem, a prawdą, o życiu w harmonii z samym sobą, o ogromnej odwadze, dzięki której jest się w stanie stanąć twarzą w twarz z przeciwnościami losu, swoimi lękami.

Strasznie ciężko jest mi odnieść się do „Pożegnania z sobą”, autor do tematu podszedł bardzo poważnie, a ja po przeczytaniu stwierdzam, że nie byłam jeszcze do końca gotowa na takie wyzwanie, jaką jest właśnie recenzowana książka. Sam początek powieści może nieźle zakręcić czytelnika, gdyż jest on niczym innym jak jedną niewiadomą, co krok natrafić można na dziwne, nieco początkowo irytujące opisywanie czynności, typu: „zapalił papierosa, kończy palić, gasi, wyrzuca, wraca” , po czym jednak, gdy odbiorca dowiaduje się co dolega głównemu bohaterowi, stają się mniej uprzykrzające czytanie, bo najzwyczajniej wiadomo jest co „w trawie piszczy”.

Styl pisania jest bardzo lekki, czyta się sprawnie jak na powieść, która porusza temat psychologii. Pan Jarosław bardzo skrupulatnie opisał jak przebiega życie bohatera, który posiada zaburzenie dysocjacyjne. Ukazane zostały dwa oblicza, te które można napotkać u Krzysztofa architekta, oraz te u Krzysztofa (nie) zwykłego człowieka, opisuje ból i cierpienie zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Obok powieści ciężko przejść obojętnie, zdecydowanie jest przygnębiająca, a zarazem tak życiowa, że myślę, iż każdy dojrzały czytelnik powinien ją przeczytać.

Lekturę mogę polecić odbiorcom, którzy lubią ciężkie psychologiczne teksty, z dodatkiem masy trudnych medycznych terminów. Dla tych, których nie przerazi podły, wręcz depresyjny nastrój, bo taki właśnie panuje w książce. Dla mnie twórczość Pana Musialika okazała się być zbyt bardzo wymagająca, momentami bardzo męczyłam się przy czytaniu, stąd też adekwatna ocena do moich odczuć.


https://sztukater.pl/ksiazki/item/31415-pozegnanie-z-soba.html

http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/06/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html
mylivesignature-1

niedziela, 21 czerwca 2020

Panienka ze straży.



"To, co bliskie sercu"

Katherine Center





narodowość autora:
Stany Zjednoczone



Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2020 rok
Liczba stron: 479








Nie ważne czy najpierw spojrzymy na okładkę, czy przeczytamy gdzieś tytuł to od razu jest wiadomo, że mamy do czynienia z romansem. Nie oszukujmy się, ten gatunek można wyczuć z kilometra, zwłaszcza, że w wielu przypadkach można odnieść wrażenie, że ten gatunek jest pisany na jedno kopyto. W przypadku „To, co bliskie sercu” nie spodziewałam się niczego innego, a przynajmniej nie czegoś, co pozwoli odpłynąć na długie godziny. Wspomniana przeze mnie okładka rzuca się w oczy nie tylko od strony frontu. Na odwrocie możemy wyczytać, że książka została kilkukrotnie wyróżniona i są to ordery nie byle jakie. Według Amazon.com jak możemy wyczytać – najlepszy romans roku. Dodatkowo powieść zakwalifikowała się do finału prestiżowego plebiscytu Goodreads Choice Awards w swojej kategorii.

Katherine Center- amerykańska pisarka beletrystyczna urodzona 4 marca 1972 roku. Posiada tytuł magistra literatury pięknej uzyskany na uniwersytecie w Houston. Podczas studiów rozwijała swoją pasję jako współredatksraka literackiego czasopisma „Gulf Coast:. Najbardziej znane dzieła autorki to „Milion nowych chwil” oraz właśnie opisywany tytuł „To, co bliskie sercu”. Katherine Center znana jest również z publikacji tekstów między innymi w „Vanity Fair” oraz „USA Today”. Przedstawia siebie jako autorkę kilku „słodko-gorzkich powieści komiksowych”.

Główną bohaterkę powieści Pani Katherine – poznajemy w momencie kulminacyjnego etapu jej kariery zawodowej. Pracuje w lokalnej straży pożarnej w miejscowości Austin. Właśnie ma otrzymać wyróżnienie za uratowanie wielu istnień z tonącego autobusu. Sama nie uważa tego wyczynu za coś niezwykłego, raczej traktuje to dokonanie jako zwyczajne wypełnienie swojego obowiązku. Taka już jest Cassie – twardo stąpająca po ziemi zawodowa ratowniczka. Praca jest jednocześnie jej pasją, a nowe wyzwania nie stanowią dla niej bariery do momentu, kiedy zaczyna chodzić o uczucia. Bohaterka jest typem samotnika, który pomimo silnego charakteru zupełnie nie potrafi się odnaleźć w miłości. Zbiegiem okoliczności podczas ceremonii wręczenia nagrody natrafia na osobę, z którą wiąże ją mroczna przeszłość.

W międzyczasie otrzymuje telefon od schorowanej matki, która prosi ją o pomoc. W wyniku tych wydarzeń, poukładane życie Cassie ulega diametralnej zmianie. Przenosi się do staroświeckiej jednostki strażackiej w Massachusetts, gdzie już na starcie jest na przegranej pozycji – jest przecież kobietą, jak się w dodatku okazuje jedyną w historii tej placówki. Zaraz po przenosinach stawia czoła grubiańskiej kadrze strażaków, którzy zmuszeni są pracować w prawie polowych warunkach. Sprzęt jest przestarzały, a na nowy brakuje funduszy. Oprócz stawienia czoła nowym kolegom z pracy, Cassie musi odbudować utracone relacje z matką, z którą zamieszkała. Na domiar wszystkiego na jej drodze pojawia się pewien strażak, który może wywrócić jej życie do góry nogami.

„To, co bliskie sercu” to zaskakująca powieść nakrapiana wojną uczuć. Prosty i przyjemny język, liniowość i przejrzysty bieg wydarzeń powodują, że jest to pozycja idealna do „czytania do poduszki”. Opisy zostały przez autorkę ograniczone do niezbędnego minimum, aczkolwiek są wystarczające, aby móc sobie wyobrazić obiekt, osobę, otoczenie, dlatego też czytelnik może skupić się na najważniejszych wydarzeniach. Na atut działa wartka fabuła, nim się obejrzałam już było po lekturze. Narracja jest prowadzona w większości przypadków w pierwszej osobie. Podsumowując: to było dobra lektura, co prawda nie do końca wpadła w mój gust, ale warto przeczytać.



http://www.posredniczka-ksiazek.pl/2020/06/olimpiada-czytelnicza-2020-podsumowanie.html

mylivesignature-1