Open quote is expected for attribute "attribution" associated with an element type "div".

czwartek, 15 października 2020

Październik '20



"Szczęście nie jest kolorowym motylem, za którym musisz pobiec, jeśli chcesz go złapać. Szczęście jest jak cień: podąża za Tobą nawet wtedy, kiedy o nim nie myślisz." |Phil Bosmans| 


"Jesień nie jest odwiniętym wstecz filmem wiosny." |Karol Irzykowski|



Witam Was w kolejnym cyklu pod tytułem "Październik '20". Co prawda za oknem robi się coraz chłodniej, zaczynają spadać liście, pojawiają się sezonowe owoce... w skrócie wielkimi krokami nadchodzi melancholijna jesień. Jednak u mnie na blogu nie powieje chłodem, gdyż czeka na Was kilka gorących nowości wydawniczych, jak i popremierowych powieści. W tym miesiącu w mojej biblioteczce dominować będzie mroczna strona literatury, niekiedy w połączeniu z fantastyką, czy pikantnym romansem dla osłody i podgrzania atmosfery, w sam raz na nieciekawe jesienne wieczory. Nie zabraknie również jakże powieści "na czasie"... Zapraszam do lektury. :)






Lista powieści:


* "Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów" Teodor Książkiewicz


* "W piekle pandemii" Jolanta Kosowska


" - Nie powiedzieć o czymś to co innego niż skłamać - powiedziała spokojnie Elena. - Wcale nie trzeba wszystkiego wiedzieć."


"Nie ma rzeczy niewykonalnych. To tylko ludziom brakuje czasami odwagi, by zmierzyć się z czymś wyjątkowym i trudnym." 


Powieść bardzo życiowa, można nawet powiedzieć, że wyrwana z codzienności. Jednak różni się znacząco od otaczającego nas przytłaczającego okresu. Co za tym idzie - pozwala nawet w tak trudnym czasie jakim jest pandemia podnieść na duchu, a wszystko to dzięki ciepłu płynącemu z "W piekle pandemii". Ciekawi jak to możliwe? Zapraszam do  lektury.


 

* "Długa noc" Wiesław Hop


"-Może i tak. Sporo czytam. Nie znam jednak lepszej rozrywki nad dobrą książką. A poza tym, uczysz się na błędach innych, a nie na swoich własnych."


"Każda kobieta, każda miłość, tak jak róża, ma kolce. I tak jak róża potrzebuje czasu i pielęgnacji, aby dojrzeć i ukazać się światu w pełnej krasie." 


Lubicie powieści, które ociekają namiętnością, pożądaniem? To dobrze trafiliście, bo "Długa noc" właśnie taka jest. Tylko tutaj znajdziecie: miłość, gang, a nawet denata. A wszystko to w ociekającej seksem scenerii. Zatem jeśli to jest Wasza "bajka", koniecznie musicie zajrzeć TUTAJ



* "Nieobecna" Jaime Jo Wright

 

  Jak głoszą słowa Kary Isaac umieszczone na tylnej okładce "Nie zgasisz światła, dopóki nie skończysz czytać ostatniej strony.", czy aby na pewno te słowa pokrywają się  z rzeczywistością? Motyw przewodni - zakład dla obłąkanych jest jak najbardziej tematem interesującym, na pewno ma potencjał, jednak czy został on należycie wykorzystany? Przekonajcie się sami.



Nowości wydawnicze październik '20

 Cześć, październik już tuż tuż, ja natomiast w poprzednim poście, w podsumowaniu pisałam Wam o nowościach wydawniczych. Obiecałam ich prezentację i właśnie to jest ten moment, kiedy to uczynię. Zapowiada się naprawdę wiele emocji patrząc po tytułach wybranych przeze mnie premier.



Najwcześniej, bo już 7 października pojawi się powieść, na którą czekam od dawna.

Przedstawiam Wam "Amerykański brud" autorstwa Jeanine Cummins,

twórczość ukaże się nakładem Wydawnictwa NieZwykłe.

Motywem przewodnim książki są narkotyki, oraz nielegalni imigranci z Meksyku. 






Kolejna premiera nastąpi 14 października, tym razem będzie to gratka dla fanów

 brytyjskiego dowcipu, czy niewymuszonego humoru. 

A wszystko to za sprawą książki Richarda Osmana,

pod tytułem "Morderców tropimy w czwartki".

Powieść ujrzy światło dzienne, dzięki Wydawnictwu Muza.

------> Recenzja znajduje się TUTAJ <------





Najpóźniej, bo aż 28 października ukaże się twórczość na łamach mrocznej strony literatury

i powieści fantastycznej. Autor bestselleru "Szeptacz" - Alex North

tym razem zawita do nas ze swoją nową powieścią pod tytułem "W cieniu zła"

To wtedy dosięgną nas demony dokonanej rytualnej zbrodni sprzed 20 lat.

Lektura ukaże się ponownie nakładem Wydawnictwa Muza.







W ostatniej chwili doszła do mnie jeszcze jedna nowość wydawnicza,

 która doczeka się swojej premiery 28 października

Swoją dramatyczną tematyką będzie idealnie pasować do panującej pory roku. 

Jest to jedna z powieści, która oddziałuje w znacznym stopniu na emocje czytelnika.

 Zatem przygotujcie pudełko chusteczek, bo się na pewno przyda. 

Przedstawiam Wam najpiękniejszą, a zarazem najsmutniejszą powieść roku -

"Nas dwoje" autorstwa Holly Miller.

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza.







Jeśli komuś mogłoby wydawać się, że to już koniec nowości wydawniczych na miesiąc październik,

 to się mylił. Niespodzianka. Tym razem przyjdę z powieścią neomilicyjną od

 Pana Ryszarda Ćwirleja. Jeśli spodobał Wam się tom I w roli głównej z Anetą Nowak

 ( "Jedyne wyjście"), to z pewnością będziecie zadowoleni z jego kontynuacji.

Premiera już 28 października, nakład Wydawnictwa Muza.




mylivesignature-1

Czwartkowy Klub Zbrodni.

 



"Morderców tropimy w czwartki"

Richard Osman




narodowość autora:
Wielka Brytania




Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 446












***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za powieść do recenzji.

„Morderców tropimy w czwartki” autorstwa Richarda Osmana to powieść optymistyczna, a jednocześnie poruszająca. Zawarty w niej brytyjski humor, sprawia, że twórczość trafi zarówno do tych młodszych, jak i starszych czytelników. Cała intryga toczy się na tle wbrew pozorom niebanalnej zagadki kryminalnej. Jest to lektura z nietuzinkowymi bohaterami, których naprawdę można darzyć sympatią.

Każdy z nich jest inny, jednak razem tworzą bardzo wybuchową paczkę przyjaciół - detektywów. Twórczość jest początkiem pisarskiej kariery autora, jednak już zyskała wielki podziw wśród między innymi takich twórców jak: Harlan Coben, Shari Lapena, czy James Oswald. Trwają negocjacje nad ekranizacją powieści. Jeśli jesteście ciekawi co grupa dających się lubić emerytów jest w stanie zrobić dla dobra śledztwa, zapraszam do lektury.

Richard Osman – pisarz, prezenter telewizyjny, oraz producent pochodzący z Wielkiej Brytanii. Stał się celebrytą dzięki teleturniejom emitowanych przez BBC. Swego czasu – jako dyrektor kreatywny Endemol UK zajmował się transmitowaniem bardzo wielu programów rozrywkowych przez Channel 4. „Morderców tropimy w czwartki” (premiera w Polsce – 14.10.2020) jest jego pierwszą powieścią, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza. Autor posiada konto na Twitterze, gdzie obserwuje go blisko milion osób.

W Coopers Chase – luksusowym ośrodku dla seniorów czwórkę zupełnie innych od siebie emerytów: Joyce, Elizabeth, Ron i Ibrahim łączą dwa elementy, a mianowicie bycie dociekliwym i rozwiązywanie niekiedy bardzo krwawych zagadek, oraz Czwartkowy Klub Zbrodni, do którego cała czwórka zależy. Wtedy też omawiają kryminalne sprawy policyjne sprzed lat, które nie zostały rozwiązane. Przeglądają te stare zżółknięte akta, kiedy nagle okazuje się, że tuż pod ich nosem obyło się prawdziwe morderstwo. Dla przyjaciół-detektywów, to nie lada gratka, ponieważ tu i teraz pozbawiony życia zostaje miejscowy deweloper. Czy ta niekonwencjonalna ekipa poradzi sobie z prawdziwym winnym? Czy uda im się powstrzymać zabójcę, nim będzie za późno?

„Morderców tropimy w czwartki” autorstwa Richarda Osmana jest bardzo lekką powieścią połączoną z jak na lekarstwo brytyjskim, niewymuszonym humorem. Ku mojemu zaskoczeniu pojawia nawet się element Polskości – a mianowicie emigrant z Polski pracujący na ‘budowie’ u popularnego dewelopera. Na tym niestety kończą się według mnie zalety recenzowanej książki. Niestety, ale dla mnie to nie było udane spotkanie z historią czwórki przesympatycznych emerytów. Zacznę od podstawy – powieść miała na celu bawić, a przynajmniej tego oczekiwałam od ‘humoru’, jednak nic z tych rzeczy. Lektura nie zachęca do dalszego czytania , nie śmieszy, dodam więcej - ledwo wciągnęła w swój świat, cała fabuła toczy się bardzo powoli, na spokojnie, bez większej grozy, czy napięcia, w ślimaczym tempie, które doprowadza bardziej do senności, niż do ciekawości.

Pojawiają się krótkie rozdziały, ogromna liczba wątków i jeszcze więcej imion bohaterów, według mnie za dużo wszystkiego. Przytoczony aspekt zniechęcił mnie do takiego stopnia, iż miałam ochotę odłożyć książkę i nie wrócić już do niej. Lektura jakby trochę była wzorowana na rasowym kryminalne Pani Agathy Christie, oczywiście w gorszym wydaniu. Więc jeśli lubicie powieści na tej same zasadzie, jestem pewna, że będziecie wniebowzięci, oraz, że na pewno nie będziecie mogli oderwać się od wykreowanego świata. „Morderców tropimy w czwartki” zdecydowanie nie przypadła mi do gustu, preferuję bardziej bać się, niż udawać śmiech jak w tutejszej powieści. Nie polecam.

mylivesignature-1

niedziela, 11 października 2020

Śmiercionośny wirus.

 



"W piekle pandemii"

Jolanta Kosowska





narodowość autora:
Polska


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 376












***

Dziś przychodzę z powieścią „na czasie”, czyli taką z którą borykamy się na co dzień, a wielu z Nas ma po dziurki w nosie już tego tematu. Myślę, że w tym kontekście nie trzeba za wiele tłumaczyć, wystarczy spojrzeć na tytuł i wszystko stanie się jasne. Jednak w woli wyjaśnienia, mowa oczywiście o wszędobylskim COVID-19. Kiedy to pod wpływem wirusa bardzo duża liczba osób jest na kwarantannie, czy w szpitalach, natomiast w najgorszych wypadkach odchodzi z tego świata.

Jakby było tego mało - „W piekle pandemii” Jolanty Kosowskiej prezentuje początki życia podczas śmiercionośnego zarazy w różnych krajach takich jak: Włochy (Bergamo, Wenecja, oraz schron na Lawendowym Wzgórzu w Toskanii), Niemcy (Drezno), czy Polska (Wrocław). Autorka ukazuje jak w każdych z tych miejsc z uwzględnieniem natężenia wirusa społeczność radzi sobie z wrogiem, którego nie widać. Jak prowadzi bardzo nierówną batalię, która nie wiadomo do czego doprowadzi, z jakim skutkiem się zakończy. Oraz najważniejsze pytanie - czy w ogóle kiedyś uda się na nowo odzyskać utraconą wolność?

Jolanta Kosowska – pochodzi z województwa opolskiego, posiada liczne powiązania z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. To właśnie w tym pierwszym mieście ukończyła Akademię Medyczną, oraz studia podyplomowe w Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarzem, posiada trzy kwalifikacje w tym zawodzie. Na co dzień poszukiwaczka wrażeń i przygód, oraz swojego miejsca na ziemi. Obecnie przebywa na terenie Niemiec, w Dreznie, pracuje w poradni otwartej na cudzoziemców. Swój wolny czas kreuje w obrębie pracy zawodowej, tworzeniem powieści, oraz podróżami. Debiutująca powieść pisarki „Niepamięć” pojawiła się w 2012 roku, nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

Zakochani w sobie Oliwa i Marcello jak co roku postanawiają wraz ze swoją paczką znajomych wybrać się na zimowy urlop na narty. Kiedy to korzystają z mroźnej aury, a późnymi wieczorami piją grzańca przy kominku, nie zdają sobie sprawy z tego co nadciąga. Wszystko układa się jak w bajce, nikt nie podejrzewa, że za chwilę wydarzy się ogromna tragedia, która będzie nękać nie tylko ich, ale także cały świat. . Pewnego razu z informacji płynących z Włoskiego radia dowiadują się o tajemniczym wirusie z Wuhan, oraz o tak zwanym „pacjencie zero”, po tych informacjach nic już nie ma prawa być jak dawniej…

Koronawirus jest tematem znanym dla każdego, kwestią czasu było aż pojawi się książka na ten temat… I oto jest, niczym na świeżo pojawia się „W piekle pandemii” autorstwa Jolanty Kosowskiej. Jednak w powyższym przypadku, w moim odczuciu wirus spada na dalszy plan, pierwsze skrzypce gra tutaj miłosna nuta, tęsknota, nieprzewidywalność, czy nawet ogromne poświęcenie. Dużo mowy o lekarzach, medycynie, jednak bez zagłębienia się, sama powierzchowność. Autorka genialne nakreśliła bohaterów – ich charakter, emocje towarzyszące im. Jeśli dodać bajkowe opisy, snucie marzeń to zamiast pierwotnie ciężkiej powieści otrzymujemy coś subtelnego, co czyta się z zapartym tchem. W kilku słowach: kapitalne zaprezentowanie fabuły. Styl pisania - coś niesamowitego, aż chce się czytać.

Historia jednowątkowa, spójna, niby fikcja, a jakże prawdziwa, autentyczna, poruszyła mnie, zdarzyło mi się momentami nawet uronić kilka łez. Do reszty pochłonął mnie świat ukryty w słowach. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Naprawdę nie spodziewałam się dostać pod recenzję coś tak oczywistego, a zarazem pięknego w przekazie. Jest to jedna z lektur, która w ogromnej mierze oddziałuje na czytelnika, wzbudza wiele emocji, niekiedy skrajnych, nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Polecam z całego serca.




mylivesignature-1

sobota, 3 października 2020

Zakład dla obłąkanych.

 



"Nieobecna"

Jaime Jo Wright





narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 456














***

“Nieobecną” autorstwa Jaime Jo Wright bez dwóch zdań można zaklasyfikować do kategorii: powieść gotycka, czyli do takiej, gdzie fabuła odgrywa się zwykle w czasach średniowiecznych, a intryga jest tak namacalna, że można ją „kroić ją nożem”. Miejsce prezentowane w powieści jest jak grób, z którego po otwarciu wypływają wszelkie tajemnice, czy przewinienia, o których nikt nie miał pojęcia i nie chciałby mieć. Tym razem do recenzji lektury zachęciła mnie legenda o Misty Wayfair, oraz motyw przewodni powieści - opuszczone miejsce tuż za mostem, w lesie, nazywane niegdyś zakładem dla obłąkanych.

Jednak może nie do końca takim wyludnionym jak z zewnątrz wygląda... Natomiast elementem, który postawił przysłowiową kropkę nad „i” jest przepiękna, skrywająca potężną intrygę, mroczna oprawa graficzna. Nie sposób od niej się oderwać, tak przyciąga uwagę, a jakże trafnie opisuje nastrój powieści. Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić chwytliwość mrocznej legendy głoszonej w wyimaginowanym gotyckim świecie.

Jaime Jo Wright – autorka pochodząca ze Stanów Zjednoczonych (Wzgórza Wisconsin). Jej powieści są zwykle przepełnione romantyzmem z przełomów wieków, natomiast w tle rozgrywa się solidna tajemnica. Na co dzień pracuje na stanowisku Dyrektora ds. Rozwoju i Sprzedaży. Prywatnie żona nauczyciela wspinaczki skałkowej, mama córeczki i syna na którego mówi pieszczotliwie „Piotruś Pan”. Jest członkiem ACFW (American Christian Fiction Writers), czyli Amerykańskich Pisarzy Chrześcijańskich.

Thea Reed miała bardzo ciężkie dzieciństwo, została porzucona pod sierocińcem. Po wielu latach braku kontaktu z rodziną postanawia zawitać do miasta z dzieciństwa, aby odnaleźć swoją matkę, dowiedzieć się dlaczego ją zostawiła. Jej prywatne śledztwo doprowadzą ją aż do ruin ośrodka dla obłąkanych w Pleasant Valley w stanie Wisconsin. Kobieta wykorzystuje swoje doświadczenie w wykonywaniu zdjęć pośmiertnych aby dostać się do szpitala i odkryć jego sekrety. Nie wie jednak, że jej dochodzenie o prawdę obudzi niegdyś uduszoną i zrzuconą do studni Misty Wayfair, która nawiedza okolicę, zapowiadając tym samym szybką śmierć.

Tymczasem sto lat później Heidi Lane otrzymuje niepokojący list od swojej chorej na demencję matki. Treść otrzymanego pisma składnia kobietę do odwiedzenia Pleasant Valley. Pewnego razu zauważywszy ducha kobiety, który nawiedza ruiny zakładu dla obłąkanych, w ten sposób poznaje legendę o Misty Wayfair. Tym samym jej życie staje się zagrożone, zaczyna toczyć walkę z przeciwnościami losu uzbrojonych w siły paranormalne, gdzie tylko jedna strona wyjdzie z niej zwycięsko. Czy odważy się dowieść prawdy kosztem własnego życia?

„Nieobecna” Jaime Jo Wright brzmiała bardzo obiecująco, do tego stopnia, że aż nie mogłam się doczekać kiedy zabiorę się za egzemplarz. Celowo użyłam czasu przeszłego, ponieważ realia były trochę inne. Pierwsze co rzuca się w oczy i utrudnia zrozumienie czytanego tekstu to tłumaczenie, które jest tak toporne, iż trzeba się bardzo mocno skupić nad powieścią, a nawet niekiedy powtórzyć akapit. Czytelnik otrzymuje dwa bardzo zbliżone do siebie wątki, przez co oba mylą się ze sobą, różnice są niewielkie, przykładowo jeden jest z 1908 roku, a drugi współczesny. Podobieństw jest znacznie więcej, a jeśli dodać fakt dublujących się niektórych bohaterów to jesteśmy świadkami chaosu z którym ciężko sobie poradzić.

Autorka wraz z upływem stron, nie spiesząc się odkrywa tajemnicę, tak więc wartkość nie porywa. Panuje tendencja nagłego skoku ku wyżynom pod względem napięcia, a następnie niczym łeb na kark, drastycznie ono spada. Wniosek jest taki: tak szybko jak odbiorca zacznie cieszyć oko, takim drobnym, jednak zdecydowanie najciekawszym elementem w całej powieści, tak szybko zostanie mu to odebrane. Moim zdaniem książka nie jest kryminałem, ani też powieścią typu fantasy. Trafniejsze byłoby określenie literatura obyczajowa z paranormalnymi elementami z kryminałem w tle. Temat sam w sobie miał potencjał, jednak według mnie nie został on należycie przedstawiony. Jestem rozczarowana.







mylivesignature-1

wtorek, 29 września 2020

Brzytwa z Wołomina.

 



"Długa noc"

Wiesław Hop





narodowość autora:
Polska




Wydawnictwo CM
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 286










***

Dzisiejszą recenzję zacznę nietypowo, bo od znanego chyba większości cytatu, nawiązującego do stwierdzenia, iż grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców. Jeśli przyjrzeć się dokładniej znaczeniu tych słów, można potwierdzić w wielu przypadkach ich słuszność. Nie bez powodu nawiązałam do nich, gdyż powieść Pana Wiesława Hopa pod tytułem „Długa noc” będzie bardzo mocno na powyższym stwierdzeniu bazować.


Wystarczy tylko jeden mężczyzna, jedno słowo, jedno spojrzenie aby wpaść w sidła zauroczenia, a odpowiednie pielęgnowane zainteresowanie sobą nawzajem zaowocuje miłością. Tak też się dzieje w recenzowanej przeze mnie powieści, gdzie główna bohaterka – Agnieszka, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w bardzo przystojnym, trochę starszym od siebie mężczyźnie, dla niego jest w stanie porzucić całe swoje dotychczasowe życie, stać się kimś inny. Nie podejrzewa jednak, że świat nie jest tak kolorowy jak jej się na pozór wydaje…

Wydawnictwo CM zostało założone w 2009 roku, początkowym celem było publikowanie informacji turystycznych zaczerpniętych z Internetowego Przewodnika Turystycznego. Pierwszy wydany przewodnik z serii „Zapomniane miejsca”, oraz te kajakowe zyskały bardzo duże zainteresowanie wśród odbiorców lubiących takową tematykę. Ciekawostką jest fakt, że wydawca kontynuuje serie po dzień dzisiejszy.

W 2011 roku wydawnictwo postanowiło poszerzyć swoje horyzonty o powieści podróżnicze, natomiast dwanaście miesięcy później światło dzienne ujrzał pierwszy kryminał. Przez 12 lat swojej działalności mogą się pochwalić 400 wydanymi książkami, w tym około 150 egzemplarzy mrocznej strony literatury i około 80 sztuk powieści poświęconej podróży.

Chcąca iść na medycynę Agnieszka Drozd zadłuża się w starszym od siebie chłopaku, tajemniczym, zabójczo przystojnym Andrzeju Dżonie. Rodzice dziewczyny są przeciwni tej znajomości, bowiem uważają, że nie jest to odpowiedni kandydat dla ich córki. Dochodzi do kłótni o mężczyznę, po której kilka dni później Agnieszka postanawia wyjechać w Bieszczady. Zaniepokojeni brakiem jakiejkolwiek wiadomości od młodej kobiety, wynajmują prywatnego detektywa – Józefa Biesiadę, aby ten sprowadził dziewczynę do domu.

Po jakimś czasie na jaw wychodzi, że partner Drozd jest byłym gangsterem, co by wyjaśniało mieszkanie w zamożnej dzielnicy, czy drogi samochód. Józef ustala, iż Agnieszka przebywa w hotelu w Polańczyku, jednak gdy dociera na miejsce okazuje się, że została ona uprowadzona. Tymczasem w Zielonej Polanie – posiadłości biznesmena z Sanoka, detektyw odnajduje zwłoki dwóch mężczyzn, oraz ślady, które wskazują na to, że była tutaj też przetrzymywana sama poszukiwana.

To nie miało tak wyglądać, zdecydowanie nie było to udane spotkanie z powieścią pod tytułem „Długa noc”. Pierwszy człon tytułu odzwierciedla drogę jaką przebyłam, aby przebrnąć przez tekst i nie chodzi tutaj o ilość stron, bo ta jest bliska 300 stron. Mam na myśli styl pisania, który nie przypadł mi do gustu, początek jest niczym tani wątek miłosny dla niezaspokojonych seksualnie osób, zdecydowanie niesmaczny. Fabuła toczy się w nieznośnym żółwim tempie, miałam wrażenie, że im dalej jestem tym bardziej doskwiera mi znużenie.

Pan Wiesław zastosował wielowątkowość, na dwóch równoległych torach przemieszczają się dwie historie: jedną z nich jest motyw detektywa poszukującego zaginionej dziewczyny, natomiast drugi - poczynania Agnieszki Drozd. Ogromnym minusem na tle całej powieści było wyolbrzymianie, pisarz ma do niej ogromną tendencję, robi z igły widły, jest to bardzo irytujący zabieg. Fabuła nie zapada w pamięci, brakowało mi jakiegokolwiek napięcia, dialogu – tego też jest jak na lekarstwo, czy chociażby nagłych zwrotów akcji, zamiast tego czytelnikowi serwowane są nudne opisy. Jestem zniesmaczona powieścią, jak dla mnie klapa po całości. Nie polecam.



mylivesignature-1

czwartek, 24 września 2020

Bomba.

 



"Z zimną krwią"

Tess Gerritsen





narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 240











***
Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością Pani Tess Gerritsen, poprzednie odbyły się kilka lat temu. Niestety wtedy lektury nie podeszły pod mój wybredny gust. Jednak postanowiłam dać kolejną szansę, potem było już zdecydowanie lepiej. Autorka należy do jednych z najbardziej popularnych i poczytnych twórców thrillerów. Powieści te słyną z błyskawicznie toczącej się, konkretnej fabuły już od pierwszych stron, z niekiedy drastycznymi opisami popełnienia zbrodni, czy miejsc dokonania czynu. Te dwa elementy sprawiły, że i mnie Pani Tess złapała w swoje sidła i tak oto przychodzę do Was z recenzją książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins, pod tytułem „Z zimną krwią”.

Tess Gerritsen – amerykańska pisarka thrillerów, z zawodu internista. Swoją pierwszą powieść wydała w 1987 roku (Polska, rok 2008) – „Telefon o północy”, każda kolejna książka sprawiała, że postać pisarki stawała się coraz bardziej popularniejsza. Punktem kulminacyjnym okazał się rok 1996, kiedy to na światło dzienne wyszedł pierwszy thriller medyczny, pod tytułem „Dawca” (Polska, rok 2008), warto dodać, że prawa filmowe do niego nabyła wytwórnia Paramount. Powieści pisarki stały się tak dochodowe, że zrezygnowała ona z wyuczonego zawodu na rzecz tworzenia. Lektury, które wychodzą spod ręki Pani Tess nie schodzą z list bestsellerów, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie. Jej teksty przetłumaczono na 35 języków, natomiast sprzedaż przekroczyła ponad 30 milionów sztuk.

Ślub miał być jednym z najszczęśliwszych dni dla Niny Cormier, może i byłby taki, gdyby kandydat na męża nie zostawił jej przed ołtarzem, oraz niespodziewany wybuch bomby, kiedy to zła, zapłakana starała się opuścić jak najszybciej świątynię niedoszłej ceremonii. Niedługo potem tajemniczy oprawca próbuje zepchnąć jej samochód z drogi i zostawia mało przyjemną, wręcz śmiertelną niespodziankę w jej mieszkaniu. Początkowe wątpliwości rozwiewają się tak szybko jak się pojawiły – to nie przypadek, Nina miała zginąć. Nigdy nie miała problemów z prawem, nie ma wrogów, a jednak ktoś usilnie próbuje jej się pozbyć… Czy uda jej się ocalić jej własne życie?

„Z zimną krwią” Tess Gerritsen z pewnością jest powieścią wciągającą, tego nie można jej zaprzeczyć. Pochłania w swój wyimaginowany świat bez reszty. Autorka po raz kolejny zaczyna książkę z przytupem, od pierwszych stron oj dzieje się, a żeby było jeszcze lepiej to pozostaje tak do ostatniej kartki. Coś niesamowitego. Bez zbędnych, nudnych opisów, zamiast tego nieszablonowe postacie o wyrazistych charakterach i oryginalnym postępowaniu. Fabuła nie toczy się, ona galopuje, trzyma przeważnie w napięciu, a jeśli wymienić przy tym wielowątkowość to prawdziwy rollercoaster. „Z zimną krwią” jest mieszanką gatunkową, pojawia się sensacja, elementy mrocznej literatury, a nawet wątek miłosny.

To wszystko sprawia, że lektura moim zdaniem bardziej trafi do damskiego grona, niż do męskiego. Intryga zapada w pamięci, natomiast powieść jest tak lekka, że śmiało można ją czytać o każdej porze. Osobiście nie zawiodłam się i tym razem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, z pewnością to było udane spotkanie. Jedyne do czego mogę się przyczepić – za mało grozy, liczyłam, że będzie więcej, poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Było jak powinno być, a nawet lepiej. Podczas zagłębiania się w treść bawiłam się wyśmienicie. Śmiało czytajcie, jestem pewna, że nie zawiedziecie się. Polecam z całego serca, to była udana przygoda, a sama pisarka ma naprawdę talent.








mylivesignature-1

wtorek, 15 września 2020

Problemy społeczne.

 



"Ciemniejsza strona nocy"

Szymon Hintzke





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 208












***
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Szymona Hintzke pod tytułem „Ciemniejsza strona nocy”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Poligraf. W tej powieści przeniesiemy się do czasów… młodości, kiedy też różne, niekiedy bardzo negatywne myśli przychodzą osobie dorastającej do głowy, w tym też nieodłączna fala buntu - gdy cała egzystencja jest ‘na nie’. Lektura ma na celu pokazanie, że nawet z najbardziej patowej sytuacji można wyjść obronną dłonią, czasami wystarczy tylko iść uparcie na przód, a przysłowiowe światełko w tunelu wcześniej, czy później objawi się. Bardzo często, do osiągnięcia upragnionego sukcesu potrzeba wiele czasu, jednak nie należy się poddawać, tylko wytrwale dążyć ku celu. Motywem przewodnim powieści jest w głównej mierze desperacka próba spełnienia marzeń, uwolnienie się od okropnej przeszłości, oraz cena, jaką przyjdzie zapłacić za upragnioną wolność.

Szymon Hintzke – bardzo młody autor tworzący powieści fantastyczne, jak i te kierowane dla młodzieży. Zadebiutował książką „Aavariis. Strach i samotność” (Wydawnictwo Poligraf, 2019 rok). Ostatnią lekturą jak do tej pory jest „Ciemniejsza strona nocy”. W planach ma kolejną powieść, która ma być miksem gatunkowym, jej roboczy tytuł to „Poszukiwacz wspomnień”. Sam pisarz jest introwertykiem, ceni sobie spokój, który kreuje sobie poprzez zagłębianie się w treść książek. Do jego zainteresowań można także zaliczyć jazdę na jednośladzie, dokształcanie się w pisaniu, czy granie na konsoli.

17-letnia Lucy Schroeder jest niczym nie wyróżniającą się chodzącą do szkoły nastolatką, jak większość społeczeństwa w takim wieku ma swoje wybryki, co noc toczy batalie z własnymi myślami, niepowodzeniami, czy nie zawsze trafnymi wyborami. Pragnie odzyskać to co niegdyś utraciła – zrozumienie, akceptację. Nie rozumie dlaczego los ciągle zsyła jej kłody pod nogi, dlaczego musi borykać się ze swoimi problemami w samotności. Nie mogąc sobie poradzić z niedogodnościami losu, obwinia wszystkie jej znane osoby o nie. Wraz z upływem czasu, okazuje się, że nie był to najlepszy pomysł, gdyż teraz musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i popełnione błędy. Czy uda jej się osiągnąć to o czym najbardziej pragnie?

To nie była łatwa książka, tylu problemów społecznych to chyba jeszcze nigdy nie spotkałam w jednej powieści, przewija się między innymi: przemoc domowa, alkoholizm, wyalienowanie, czy gwałt… Nie zabraknie także odmiennej orientacji seksualnej, czyli ogólnie wielki miks wszystkiego i niczego, ponieważ każda kwestia została omówiona pobieżnie. Początki książki wchodzą w bardzo smutne klimaty, wręcz depresyjne, są one dokładnym odzwierciedleniem nastawienia głównej bohaterki. Z czasem im zmienia się humor postaci, tym metamorfozę przechodzi również fabuła, aż w końcu staje się stabilna, przyjemniejsza w zapoznawaniu się z nią. Autor już na starcie przechodzi do konkretów, nie bawi się zbędne, nudne, nikomu niepotrzebne opisy. Książkę czyta się bardzo szybko, na mnie powieść, mimo iż zasób słów ubogi – zrobiła pozytywne wrażenie. Pochłonęła mnie w swój świat do reszty.

Lektura została podzielona na trzy wielkie rozdziały, kolejno: „Miasto szczurów”, „Dawna miłość”, „Ostatnie poświęcenie”, te zaś na mniejsze podrozdziały. Powieść jest prowadzona w pierwszej osobie, z licznymi dialogami, przebieg wydarzeń widzimy oczami Lucy – głównej bohaterki, to z nią upadamy i wznosimy się. Zabrakło mi głębszej charakterystyki postaci, Pan Szymon nakreślił tylko pobieżnie wygląd, omijając przy tym to co najważniejsze, czyli charakter. Miałam wrażenie, jakby momentami lektura była mało realna, wręcz wyidealizowana, przykładem może być nagła troska pracodawcy o przyszłego niedoszłego pracownika, coś niecodziennego. „Ciemniejsza strona nocy” jest powieścią wykreowaną przez młodego człowieka, sądzę że do tejże kategorii wiekowej trafi najcelniej.




mylivesignature-1

sobota, 12 września 2020

Czas zmian.




"Czasoprzestrzeń"

Katarzyna Kromka





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 272











***
„Czasoprzestrzeń” Pani Katarzyny Kromki jest powieścią nietuzinkową, nie tylko ze względu na formę, czy sposób przedstawienia, ale także o niezwykle ciekawej jak dla mnie tematyce, mowa o dorastaniu, poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. Kiedy to z beztroskiej dziecięcej egzystencji, w której to jesteśmy otoczeni rodzicielskim murem, a rzeczywistość wydaje się namacalnie idealna, bez nawet najmniejszej skazy przychodzi czas, aby przenieść się w wymiar dorosłości. W tym momencie diametralnie zmienia się wcześniejsze złudne myślenie na bardziej realne, powstają rozterki i jeszcze więcej powodów do radości. To właśnie powyższa myśl zachęciła mnie do zagłębienia się w treść. Byłam przygotowana naprawdę na wiele, ale takiej twórczości się nie spodziewałam.

1992 roku, czyli dokładnie 28 lat temu powstało Wydawnictwo Poligraf, założycielami są syn i ojciec. Pierwszą wydaną książką były „Sekrety Sanktuarium w Bardzie”. Następnie pojawiła się na rynku wydawniczym „Tradycyjna Medycyna Chińska” w czterech woluminach. Obie twórczości szybko zyskały popularność, a samo wydawnictwo zaczęło się specjalizować w medycynie naturalnej, i ezoteryce. Jak opowiada Karol Kuczyński – jeden z założycieli, największy sukces dopiero nadszedł, było nim wydanie feng shui, czyli starożytnej sztuki aranżacji pomieszczeń rodem z Chin. Ogromnym posunięciem do przodu okazała się również sprzedaż wysyłkowa, kiedy to Internet jeszcze nie był tak rozwinięty, wtedy to też umieszczali fotografie niekiedy na całą stronę w pismach „branżowych”, gdzie odbiorcy byli pod wrażeniem poruszanych tematów w powieściach.

Bardzo młoda postać wkraczająca w dorosły świat. Dziewczyna, która sporą część życia spędziła zgodnie z naturą na wsi, pełna dziecięcej naiwności. Teraz, już trochę starsza, bardziej dojrzała pragnie spełniać swoje nawet te najskrytsze marzenia. Dostrzega, że etap jej wcześniejszej egzystencji od teraźniejszej różnią się od siebie znacząco, zaczyna więc się uczyć postępować w nowym świecie zgodnie z jego zasadami. Pragnie zostać człowiekiem sukcesu, być sławną, co pozwoli zapomnieć jej o demonach przeszłości, lecz rzeczywistość nie jest taka kolorowa jak się wydaje, tu też nie dostaje tego co by chciała w pełni. Bohaterka za wszelką cenę chce odzyskać wcześniej utraconą pewność siebie, poczucie wartości. Czy uda jej się pokonać wszystkie czyhające na nią niebezpieczeństwa? Czy jej dni będą tylko i wyłącznie walką o przetrwanie?

Biorąc pod recenzję książkę Pani Katarzyny Kromki pod tytułem „Czasoprzestrzeń” myślałam, że będzie ona opowiadaniem z dużą ilością dialogów, kilkoma bohaterami, rozwiniętą fabułą, może nawet i subtelnymi opisami przyrody, otoczenia... Jak się okazało trochę później, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, moim oczom ukazał się utwór wierszowany, który opowiada historię młodej kobiety. Książka nie ma jednak nic wspólnego z wierszami serwowanymi niegdyś w szkole, tutaj nie ma potrzeby czytać między wierszami, historia jest jasna, przejrzysta, oraz klarowna w przekazie.

Aby szybciej zrozumieć przekaz lektury, autorka zastosowała zabieg symboliki, wraz z jej objaśnieniem na ostatnich kartkach utworu, dzięki czemu czytanie staje się o wiele przyjemniejsze. Same zestawienie powyższych porównań dodaje autentyczności dla całej fabuły, odwzorowują one naturę głównej bohaterki, jej wady i zalety. ”Czasoprzestrzeń” jest moim debiutem pod względem recenzowanych powieści wierszowanych, jednak sądzę, że jak najbardziej udany. Do póki nie oswoiłam się z formą, strony mijały powoli, później coraz szybciej. Pomysł Pani Katarzyny Kromki uważam za oryginalny, godny podziwu, jednak znalazłam też kilka minusów: lektura nie zapada w pamięci, więc najlepiej jest ją czytać jednym tchem, w innym wypadku trzeba robić małe retrospekcje. Kolejna według mnie wada to wartkość - momentami historia za bardzo ciągnie się. Można przeczytać.


mylivesignature-1

piątek, 4 września 2020

Internetowe randki.


"Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?"

Joanna Godecka, Sylwia Stodulska-Jurczyk





narodowość autorów:
Polska



Wydawnictwo: Burda
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224








Internet w dzisiejszych czasach jest tak nieodłącznym elementem naszego życia, że wykorzystujemy go praktycznie do wszystkiego – kupujemy, uczymy się, szukamy nowych zainteresowań, rozwijamy swoje pasje, relaksujemy się, a nawet pracujemy zdalnie, czy poznajemy nowe osoby. Dzisiaj poruszę tę ostatnią kwestię, gdyż mimo większych, czy mniejszych obaw ten sposób na zawieranie nowych znajomości staje się coraz to popularniejszy i to na całym świecie. Według statystyk w Polsce taki sposób uznaje ponad 5 milionów osób.

Poprzez natłok pracy, innych obowiązków nie zawsze potrafimy wygospodarować sobie chociaż odrobinę czasu, aby poznać kogoś w tak zwanym realu, dlatego na pomoc przychodzi nam wszechobecny Internet, gdzie wystarczy po prostu napisać w dowolnym momencie i czekać na dalsze rozwinięcie, a nuż poznamy kogoś ciekawego, a kto powiedział, że zaraz musi to być coś poważnego. Poradnik „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” autorstwa Joanny Godeckiej i Sylwi Stodulskiej – Jurczyk, według przesłania ma nas nakierować jak poszukiwać, żeby odnaleźć. Dlatego zapraszam Was na recenzję bardzo kontrowersyjnej książki. Czy można wynieść z niej coś wartościowego? A może to jeden wielki bełkot jakich mało? O tym przekonacie się w dalszej części.

Joanna Godecka – członkini, oraz terapeutka Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Jest również ‘życiowym trenerem’ (life coach), oraz dyplomowanym coachem oddechu. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku dziennikarskim. Na swoim koncie ma wiele poradników psychologicznych, między innymi: „Nie odkładaj życia na później”, czy „Przestań się zamartwiać”.

Sylwia Stodulska – Jurczyk – od 12 lat bada życie singlów zamieszkujących w Polsce, jak i poza jej granicami. Jest administratorką na jednym z portali randkowych w dziale porad, służy wsparciem dla nieszczęśliwych partnersko osób, które na skutek czego są sami, często nie z wyboru. Sukcesem dla autorki są wiadomości o złączeniu się dwóch osób tworząc tym samym związek.

Bardzo duża liczba osób nie traktuje poważnie aplikacji randkowych, które często można spotkać w Internecie, twierdząc tym samym, że tylko ten ‘gorszy sort’ tam się znajduje. „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” nie ma zadania przekonywać czytelnika do zmiany postawy, pokazywać zalet i negatywów, ani porównywać czy prezentowana forma jest lepsza, a może gorsza od poznawania kogoś realnie. Lecz jej celem jest spróbować zobrazować pewne zjawiska, których nie powinniśmy ignorować. Dzięki potędze sieci możemy nawiązywać kontakty z osobami z dowolnego miejsca na świecie. Mamy szansę poznać kogoś „nadającego na tych samych falach”, czyli osobę o podobnych zainteresowaniach, czy pasjach i wcale nie trzeba czekać na specjalną okazję, gdyż kontakt z drugim człowiekiem jest czymś oczywistym i prostym.

Zwyczajowo do książek, które stanowią remedium na coś podchodzę z wielkim dystansem, nie każda takiego typu lektura może poszczycić się korzystną opinią, dlaczego? Ponieważ w wielu z nich są same brednie, gdzie autorzy wydają się być wszechwiedzący, mimo iż praktycznej wiedzy jest tam jak na lekarstwo. Niemniej jednak czasami uda się wyłapać co ciekawsze zwroty, warte przemyślenia i dla nich właśnie warto zagłębić się w treść. „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” jest bardzo ciekawie skonstruowanym poradnikiem, jest on zbudowany na zasadzie pytanie i odpowiedź, jedna z autorek podaje nurtującą kwestię wśród singli, natomiast druga próbuje jak najrzetelniej odpowiedzieć, podając przy tym namacalne dowody z życia wzięte, zaciągnięte z portali randkowych.

Ponadto, żeby ułatwić podróż po samotnym świecie, autorki wpadły na pomysł, żeby najważniejsze kwestie wypunktować po skończeniu rozdziału. Bardzo ciekawy styl pisania, jest on tak lekki, wpadający w mój gust, że aż chce się czytać, to też strony upływają błyskawicznie, naprawdę ciężko było mi się oderwać od poradnika, mimo że nie jest on jakiś bardzo wartościowy, pisarki nie przedstawiają nic, co można by uznać za nowym, raczej same logiczne fakty uporządkowane kategoriami, poparte opowieściami prawdziwych ludzi w wirtualnym świecie. Szału nie było, jednak można przeczytać.






mylivesignature-1