Cytat dla Ciebie

niedziela, 31 stycznia 2021

Styczeń/Luty '21

 


"Ranki zimowe zrobione są ze stali, mają metaliczny smak i ostre krawędzie. O siódmej rano, w styczniu, widać, że świat nie został stworzony dla Człowieka, a na pewno nie ku jego wygodzie i przyjemności."       |Olga Tokarczuk|





Witam Was w kolejnej, tym razem jednak dwumiesięcznej odsłonie. W miesiącach: styczeń i luty będzie różnorodność gatunkowa. Co to znaczy? Nic innego, jak to, że fani komedii kryminalnych, fantastyki, powieści pięknej, a nawet i  literatury młodzieżowej znajdą coś dla siebie. A zatem, nie przedłużając dłużej, zaczynamy!








LISTA POWIEŚCI:


* "W CIENIU JABŁONI, CZYLI JA JAKO CÓRKA" RENATA WERNER

Matka jest, a przynajmniej powinna być jedną z najważniejszych osób w życiu każdego człowieka, bez względu na to na jakim etapie egzystencji obecnie on się znajduje. To ONA powinna być Naszą pocieszycielką przy gorszych momentach, karmicielką, która zapewni Nam wszystko co niezbędne do poprawnego funkcjonowania, a także osobistym lekarzem, który tylko na Nas spojrzy i już ma podejrzenia co może dolegać swojemu dziecku.

* "OCEAN CHAOSU" ELIZA DROGOSZ 

Jeśli przetłumaczyć tytuł książki z polskiego na nasz, to znaczy on nic innego, jak powieść o nieśmiertelności bogów. Ankh jest egipskim hieroglifem, a zarazem amuletem, zwanym również jako „Klucz Życia” – symbol wiecznej egzystencji sił wyższych.


*  "DYWAN Z WKŁADKĄ" MARTA KISIEL

Przychodzę do Was z trupem w wesołej aurze. Brzmi niedorzecznie, jak tani żart? No bo przecież jak zgon czyiś (za wyjątkiem tym imprezowym zatruciem alkoholowym) może normalną jednostkę ludzką przyodziać w uśmiech na twarzy? Otóż okazuje się, że można, bo dlaczego niby nie? Zapraszam po więcej TUTAJ.


* "KSIĘŻNICZKA DEBIUTUJE" CONNIE GLYNN

Jak to często bywa, dziewczynki chcą być księżniczkami. Więc niech teraz podniesie rękę do góry przedstawicielka płci pięknej, która za czasów dzieciństwa nie marzyła nią być. Na pewno duża część z Nas – kobiet, tych młodszych i trochę starszych miała taki cel. Jednak co w przypadku, kiedy fantazje z młodości nie mają prawda się spełnić? 


___
Luty kończy się za 8 dni, co za tym idzie? Czas na wyjątkowo dwumiesięczne podsumowanie. Te dni były dłuższe niż można było się spodziewać, a to za sprawą też niekiedy potężnych objętościowo powieści, które w tym zestawieniu również się pojawią. Oceny książek można podzielić na te według mnie wybitne, dobre, i słabe. Najbardziej pozytywne znaczenie zrobiła na mnie twórczość Pani Connie Glynn, pod tytułem "Księżniczka debiutuje", trochę słabszy, jednak ciągle bardzo dobra okazał się "Dywan z wkładką" autorstwa  Pani Marty Kisiel. Teraz czas na drugą stronę medalu, czyli powieści, które mnie nie zachwyciły, a niekiedy i nawet pozostawiły niesmak po sobie, mowa oczywiście o: "W cieniu jabłoni, czyli ja jako córka" Pani Renaty Werner, oraz "Ocean chaosu" Pani Elizy Drogosz. Zapraszam Was do cyklu marcowego, oraz niebawem na podsumowanie nowości wydawniczych za miesiące styczeń i luty.









mylivesignature-1

Nowości wydawnicze styczeń/luty '21

 



FANTASY

Premiera powieści pod tytułem "Korzenie" autorstwa Hanny Król nastąpi 7 grudnia.

"Kanibalizm jest częstym zjawiskiem na viridiańskim globie, a jego źródłem są głównie upodobania kulinarne oraz podłoże seksualne. Ludzkie ciało osiąga zawrotne ceny na czarnym rynku, im młodsze tym bardziej wartościowe, a prawdziwą gratką dla smakoszy jest mięso noworodka.".

Książka ukaże się nakładem Wydawnictwa AlterNatywne

------> Recenzja znajduje się TUTAJ <------








POWIEŚĆ MŁODZIEŻOWA

Premiera twórczości Magdaleny Meldo, pod tytułem "Okruchy" odbędzie się 23 grudnia.

"Tajemnice rodzinne kładą piętno na znajomości Agi i  Kaja, trudna sytuacja szkolna, zawiść rówieśników, walka o dominację sprawiają, że drogi tych dwojga rozchodzą się coraz bardziej...".

Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa AlterNatywne

------> Recenzja znajduje się TUTAJ <------









THRILLER

"Tuż za ścianą" autorstwa Louise Candlish swojej premiery doczeka się tuż na początku               2021 roku  (13 stycznia).

"Darren i Jodie, którzy wprowadzają się do jednego z domów, z nikim się nie liczą. Puszczają w nocy głośną muzykę, zaczynają uciążliwy remont i handlują na swojej posesji używanymi samochodami. Pewnego sobotniego ranka dochodzi do tragedii, która wstrząsa lokalną społecznością...".

Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza

------> Recenzja znajduje się  TUTAJ <------






THRILLER

  Premiera elektryzującej powieści pod tytułem "Dlaczego właśnie ja" autorstwa E.G. Scott odbędzie się 27 stycznia. 

"Charlotte, po zniknięciu jej chłopaka zostaje uwikłana w zagadkę śmierci obcej kobiety. Ma również chłopaka, Petera, który podaje się za agenta specjalnego, jednak sama o nim niewiele wie. Mężczyzna nalega, aby ich związek pozostał tajemnicą. Dlatego kiedy Peter znika bez słowa, Charlotte obawia się zgłosić jego zaginięcie na policję."

 Powieść ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza.

------> Recenzja znajduje się TUTAJ <------





mylivesignature-1

czwartek, 28 stycznia 2021

Ocean Chaosu.

 



"Ocean Chaosu"

Eliza Drogosz




Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 622












***

Ostatnio próbuję otworzyć się na inne, niż dotychczas preferowane gatunki literackie. Wiadomo, kryminał kryminałowi nie jest równy, tak samo jak fantastyka fantastyce nie może się równać. Wcześniej bywało różnie, raz mi się podobał mistyczny, nierealny, bajkowy świat, innym razem nie. Czas kolejnej próby. Dzisiaj przychodzę do Was z IV (a dla mnie pierwszym) tomem z serii: Księgi Ankh, pod tytułem „Ocean Chaosu” autorstwa Elizy Drogosz.

Jeśli przetłumaczyć tytuł książki z polskiego na nasz, to znaczy on nic innego, jak powieść o nieśmiertelności bogów. Ankh jest egipskim hieroglifem, a zarazem amuletem, zwanym również jako „Klucz Życia” – symbol wiecznej egzystencji sił wyższych. Słowem wstępu to byłoby na tyle. Jeśli jesteście ciekawi wrażeń z lektury, zapraszam do ciągu dalszego recenzji.

Eliza Drogosz – młoda, bo 23 letnia artystka pochodząca z Krakowa. Na co dzień studiuje prawo i zarządzanie w Warszawie. Jej marzeniem było zostać pisarką, główne zainteresowania to: archeologia, historia, zwłaszcza ta starożytna i średniowieczna. Swoją pierwszą powieść – „Władca Piasków” (Wydawnictwo Poligraf, 2015) zaczęła tworzyć w wieku 14 lat, a wydała w wieku 17 lat.

Powieść ta jest pierwszym tomem z cyklu: Księgi Ankh. Druga część – „Berło Zniszczenia” ujrzała światło dzienne dwa lata później, trzecia – „Ostrze Nocy” cztery lata później. Ostatnia część serii – „Ocean Chaosu” swojej premiery doczekał się we wrześniu 2020 roku.

„Dopóki w Twoim sercu jest nadzieja, nic nie może Cię złamać.”

Jak to się mówi: nadzieja umiera ostatnia, coś w tym jest, bowiem zaaferowana Sonia nie ma zamiaru się poddać, choć wszystkie widzialne znaki wskazują na to, że w osobie którą kiedyś znała, nie ma ani odrobiny tego samego człowieka, którym był.

Co gorsza, zapowiada się jeszcze większa katastrofa, ponieważ jeśli zbuntowani bogowie nie poszukają innego rozwiązania, niż dotychczasowe, mianowicie: aby wybranek Soni powrócił, natomiast jeszcze inne postacie dotrą do ucieleśnienia zła, które jest wrogiem bogów, to uprowadzenie Ra będzie prawie końcowym elementem, aby wyzwolić tytułowy Ocean Chaosu. Czy Ra jest w stanie uniknąć co jest mu z góry przepowiedziane? Czy miłość jest tylko złudnym uczuciem?

Było bardzo ciężko, można napisać, że prawie wręcz awykonalnie. Tytuł jest adekwatny do książki, lektura jest ogromna (objętościowo), niczym OCEAN, panuje w niej równie bardzo duży CHAOS, czyli wszystko się zgadza. Na pierwszych stronach dostajemy streszczenie tego, co działo się w poprzednich tomach. „Ocena Chaosu” jest IV częścią z cyklu: Księgi Ankh. Następnie, autorka – Eliza Drogosz, serwuje odbiorcy słownik z mnóstwem postaci, przydatnych pojęć, aby czytelnik mógł się z nimi zapoznać i ponoć (śmiem wątpić w autentyczność tych zamiarów) było jemu później łatwiej w zrozumieniu powieści.

Pierwszy ogromnym minusem dla mnie było za dużo ilość postaci, ten fakt w dużym stopniu obniża u mnie ocenę powieści. Mimo iż język jest na ogół zrozumiały, przejrzysty, naprawdę trudno czytało mi się przedstawioną historię. Samo przebrnięcie przez początkowe zestawienie zajmuje dobrą chwilę, a co dopiero kojarzenie bohaterów – graniczy z cudem. Książka jest bardzo wymagająca, męczące były ciągłe powroty do pierwszych stron, aby odszukać znaczenie postaci, zjawiska, w celu stosownego zrozumienia tekstu, bez domysłów.

Czytanie tejże cegły („Ocean Chaosu” liczy ponad 600 stron) było dla mnie katorgą. Nie mogłam się wczuć w wyimaginowany świat, zrozumieć kto, kim jest, z kim się lubi, a z kim wręcz nienawidzi. Kiedy udało się dojść kim jest jeden bohater i jakie są jego powiązania wobec innych, jak spod ziemi wyrasta kolejny i tak w kółko. Może gdybym czytała książki w porządku chronologicznym, to nie miałabym takich przebojów z recenzowaną powieścią. Tak czy inaczej, panuje tutaj nadmiar wszystkiego: stron, postaci, bogów, wyrażeń, co niestety odpycha, zniechęca do dalszego czytania.

Na całe szczęście autorka zadbała o rozdziały, aby czytelnik mógł odpocząć, nabrać powietrza, zadbać o przyjęcie płynów do organizmu. Następnie kontynuować historię, bez zbędnego odwodnienia, spowodowanego długotrwałym skupianiem się nad fabułą, która sama w sobie jest tak absorbująca, że im odbiorca się obejrzy, a tutaj minęła godzina, jedna, druga.

Słowem podsumowania: Twórczość Elizy Drogosz, zdecydowanie nie jest dla mnie. Nie mogłam się odnaleźć w świecie przedstawionym. Dla mnie „Ocean Chaosu” jest jednym wielkim niewypałem. Nie polecam.





mylivesignature-1

sobota, 23 stycznia 2021

Dywan z wkładką.

 



"Dywan z wkładką"

Marta Kisiel



Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2021 (premiera: 27 stycznia)
Liczba stron: 416















***

-----RECENZJA PRZEDPREMIEROWA-----
Premiera: 27.01.2021


W ten ponury, deszczowy dzień mam dla Was coś na poprawę humoru. Przychodzę do Was z trupem w wesołej aurze. Brzmi niedorzecznie, jak tani żart? No bo przecież jak zgon czyiś (za wyjątkiem tym imprezowym zatruciem alkoholowym) może normalną jednostkę ludzką przyodziać w uśmiech na twarzy? Otóż okazuje się, że można, bo dlaczego niby nie?

Przecież od tego właśnie są komedie kryminalne, żeby się pośmiać, a może i chwilami poczuć dreszczyk emocji. Tymi słowa wstępu chciałabym Was zaprosić do przeczytania recenzji do powieść Pani Marty Kisiel, pod tytułem „Dywan z wkładką”, która swojej premiery doczeka się 27 stycznia. Przygotujcie się zatem na salwy śmiechu ze śmierci, nie tyle z samego denata, co z jego przedstawienia, czy sposobu prowadzenia śledztwa… Zaintrygowani? Zapraszam na dalszą część!

Marta Kisiel – polska pisarka fantastyki, jak i komedii kryminalnych. Z wykształcenia zakochana w twórczości i romantyzmie Juliusza Słowackiego polonistka. Debiutująca powieść pod tytułem „Rozmowa dyskwalifikacyjna” została wydana w 2006 roku. Ulubionym gatunkiem jest mistyczny, nierealny świat, który nie tylko czyta z przymrużeniem oka, ale i tworzy.

Jak sama twierdzi, w zjawiska nadprzyrodzone uwierzyłaby, gdyby się o nie osobiście potknęła. Tematów do pisania jest mnóstwo, zaczynając od trupów, przechodząc przez zombie, a kończąc na innych zmutowanych stworach. Sama autorka książek została trzykrotnie nominowana do Nagrody Zajdla, za powieści: „Nomen omen”, „Siła niższa”, oraz za historię „Szaławiła”, kolejno rok: 2015, 2016, 2018.

Tereska Trawna, to bardzo problematyczna Pani po 40. Jak nie remont kuchni, z której słychać były nieprzyzwoite, dziwne odgłosy, to nagły kredyt i zakup domu na wsi. Jednak Terenia nie przejmuje się swoją egzystencją, co więcej, pragnie czerpać z niej tyle dobrego, ile się da. Nawet jej to się udaje, a przynajmniej do momentu, kiedy niespodziewanie przyjeżdża do jej posiadłości na wsi teściowa, która pragnie zostać na jakiś czas. Wtedy też odrywają tajemniczy dywan z wkładką w postaci martwego sąsiada.

Na skutek pewnych czynników podejrzenia padają na męża Tereski – Andrzeja. Damskie grono, w którego skład wchodzi synowa i teściowa, zawierają układ, którego celem jest uchwycenie mordercy na własną rękę. W tym samym momencie, odcięte od zasięgu, dzieci Trawnych podejrzewają, że ich tatuś może być na celowniku mamusi i babci…

Czy aby na pewno jest tak pięknie, kolorowo, jak mogłoby się wydawać? Otóż nie. Przede wszystkim Powieść Pani Marty Kisiel nie jest zapamiętywalna, nie licząc kilku co bardziej śmiesznych sytuacji.

Prawdę pisząc, aby w komedii kryminalnej dostrzec zamierzony gatunek literacki, trzeba przebrnąć przez ponad sto stron niekiedy zabawnych zwrotów akcji, to bardziej, to mniej interesujących. Fabuła jest jednowątkowa, historia może by rzecz jakich wielu, mało kreatywna. Za to słownictwo idealnie dopasowane pod charakter powieści, a sam humor autorki, przypadł mi zdecydowanie do gustu.

Mimo, iż po przeczytaniu lektury pamiętam tylko te ciekawsze momenty z niej, to świetnie się bawiłam podczas przeżywania przygód z rodziną Trawnych. Jest to typowa komedia z trupem jako wątek poboczny, jednocześnie jest to jedyny element sugerujący, że przecież mam do czynienia z nie samą komedią, a komedią kryminalną (!).

„Dywan z wkładką” Pani Marty Kisiel, uważam za idealną książkę na gorsze dni – rozbawia do łez, po ciężkim dniu – odpręża przeróżnymi sytuacjami, czy też do przeczytania tak po prostu – za wyżej opisany całokształt. Sami bohaterowie nie dadzą się nie lubić, są przesympatyczni, a ich odzywki jeszcze lepsze. Polecam, osobiście nie żałuję, myślę, że Wy też nie będziecie.





mylivesignature-1

piątek, 15 stycznia 2021

Sąsiedzi z piekła rodem.

 



"Tuż za drzwiami"

Louise Candlish



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021 (premiera: 13 grudnia)
Liczba stron: 416












***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.

„Tuż za ścianą” autorstwa Louise Candlish, można porównać do dość rozpoznawalnego amerykańskiego limitowanego serialu pod tytułem „Wielkie kłamstewka”, tyle, że w realiach brytyjskiego przedmieścia. Zapraszam Was do Lowland Way, czyli do na pozór spokojnej dzielnicy, z uprzejmymi, pomocnymi sobie wzajemnie sąsiadami, którzy skłonni są zrobić bardzo wiele, aby utrzymać ład i porządek na ‘ich’ terenie.

Sielanka nie trwa jednak zbyt długo, niespodziewanie do progów jednego z mieszkań puka śmierć, która wstrząsa lokalną społecznością. Cała fabuła odgrywa się na wąskim ternie, ogranicza się tylko i wyłącznie do konkretnego osiedla, jakim jest Lowland Way (taki zabieg nazywany jest: domestic thriller). Lektura może być kojarzona jest z książkami takimi jak: „Ktoś, kogo znamy” autorstwa Shari Lapeny, oraz „Ktoś tu kłamie” Jenny Blackhurst. Autorka „Tuż za ścianą” ujawnia ludzkie słabości, które ukrywają się pod pozorami idealnego życia.

Louise Candlish to brytyjska pisarka, która tworzy w stylu domestic noir (fabuła toczy się w najbliższym otoczeniu). Autorka powieści „Na progu zła” (2020, Wydawnicto Muza), która została nagrodzona British Book Awards 2019 w kategorii: kryminał i thriller. Swoje kształcenie z zakresu anglistyki ukończyła na University College London, po czym zaczęła pracować jako copywriter, oraz redaktor książek o tematyce artystycznej. Obecnie mieszka w Londynie z mężem i nastoletnią córką.

Czy nienawiść do sąsiadów może prowadzić do zbrodni?

Lowland Way, to osiedle niczym spełnienie idyllicznego snu, położone na obrzeżach Południowego Londynu. To w tej części miasta są przepiękne, okazałe rezydencje, przyjaźni ludzi, a nawet postanowiono zorganizować na specjalnych zasadach niedziele, skierowane ku dzieciom. Nic jednak nie trwa wiecznie. Pewnego upalnego dnia, wprowadzają się nowi sąsiedzi Darren i Jodie, wtedy też cała sielanka kończy się. Nowi sąsiedzi nie liczą się z nikim, ani niczym, łamią wszystkie dotychczas panujące reguły.

Notorycznie w nocy słuchają głośnej muzyki, zaczynają bardzo uciążliwy remont, który zdaje się nie mieć końca, ponadto prowadzą nielegalny handel samochodami na własnej posesji, na skutek czego robi się z niej złomowisko. Całe dotychczas idealne życie społeczności zamienia się w koszmar. Atmosfera między sąsiadami staje się tak napięta, konflikt jest tak namacalny, że wystarczy tylko jeden niesprecyzowany ruch, aby ta tykająca bomba wybuchła. Tak też się dzieje, kiedy pewnego sobotniego ranka dochodzi do śmiercionośnej tragedii. Podczas dochodzenia sąsiedzi obwiniają nowych przybyłych o całe zajście, ponadto okazuje się, że oni sami mają coś do ukrycia. A żeby było ciekawiej, policja nie wierzy im w żadne słowo.

Lektura zbudowana jest na podstawie relacji trzech małżeństw i jednej samotnej przedstawicielki, odnośnie toksycznych nowo przybyłych sąsiadów. Dodatkowo autorka zamieściła wywiady środowiskowe Policji Metropolitarnej, przeprowadzane z każdą z rodzin, ta część jest bardzo ciekawa, intryguje. Niestety na tym się kończy, do prawie dwusetnej strony nic się nie dzieje. Panuje taka nuda, że można spać przy powieści. Brakuje napięcia, nudnych dywagacji aż nadmiar przejawia się.

Plusem są ciekawe, różnorodne postacie i bardzo dopasowane do nich dialogi. Mnóstwo pytań, ile osób tylu podejrzanych o zabójstwo. Początki bywają trudne, potem jest odrobinę lepiej, historia staje się bardziej dynamiczna, jednak bez szału. „Tuż za ścianą” nie zapada w pamięć, zamiast pobudzać mroczne zmysły, usypia. Fabuła jest wielowątkowa, jest jeden utarty schemat, jednak relacje ich uczestników są różne. Nie jestem zadowolona powieści. Wielki zawód.

mylivesignature-1

wtorek, 5 stycznia 2021

Kanibalizm.

 



"Korzenie"

Hanna Król




Wydawnictwo: AlterNatywne
Rok wydania: 2020 (premiera: 7 grudnia 2020)
Liczba stron: 449














***
W dzisiejszej recenzji zapraszam Was do świata, którego definiuje krew, czyli do Viridianu. Tylko tutaj przeżyjecie niezwykłą przygodę, o której pewnie nikomu się nie śniło. Przygotujcie się zatem na mocne trzęsienie ziemi. Kanibalizm? Jest! Podłoże seksualne?! Jak najbardziej! Elfy, smoki, inne zmutowane stwory? Nie może ich nie być! Nie zabraknie także dreszczyku emocji w formie: podpaleń, denatów, ucieczki...

Zaintrygowani? Intryga pogania intrygę. Zatem zapnijcie pasy i trzymajcie się mocno, bo ruszamy! Przychodzę do Was z powieścią z gatunku fantastyka, autorstwa Pani Hanny Król pod tytułem „Korzenie” (premiera 7 grudnia 2020 roku), z tego też powodu chciałabym jednocześnie podziękować Wydawnictwu AlterNatywne za zaufanie, oraz egzemplarz recenzencki.

Wydawnictwo AlterNatywne – swoją siedzibę posiadają w Poznaniu. Kierują się stwierdzeniem „mniej oznacza lepiej”- mniej wydanych pozycji, oznacza szersze pole promocji, oraz reklamy dla każdej twórczości po etapie selekcji. Co łączy się też ze zdecydowanie wyższą jakością edytorską.

Wydawca zajmuje się promocją książki na długo przed jej oficjalną premierą, pragną dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców przed ujrzeniem przez publikację światła dziennego. Ponadto starają się, aby powieści były dopasowane pod ich odbiorców, dlatego też regularnie badają rynek, aby móc dostosować woluminy do potrzeb, oraz oczekiwań.

Wyobrażacie sobie, że jeden człowiek może pragnąć zjeść ciało drugiej istoty ludzkiej? Kanibalizm jest bardzo częstym zjawiskiem w Virdianum - wyimaginowanym świecie. Ponadto uznaje tam się, że im młodszy człowiek tym mięso jest bardziej cenniejsze. Z tego wynika, że prawdziwym rarytasem dla wykwintnego smakosza jest ciało noworodka.

Takowe ciało osiąga ogromne kwoty na czarnym rynku. Jeśli myślicie, że to koniec zjawisk dręczących ten zakątek, to się mylicie. Drugą zmorą jest niejakie uśpienie, czyli choroba szczególnie dająca się w znaki tamtejszym mieszkańcom – potomkom ludzi, jak i smoków. Są oni niczym tykające bomby, nigdy nie jest wiadome kiedy wybuchną.

Nawet najmniejszy powód, może doprowadzić ich do potężnej złości, a nawet amoku. Właśnie taką chodzącą niewiadomą jest główna bohaterka – Vittoria Ancoralis, która jako dwuletnie dziecko zostaje przygarnięta pod swój dach przez jedną z zielarek. Dziewczyna nie jest świadoma swojego pochodzenia, dorasta, często popada w tarapaty, nie unika bójek, z tego powodu też zostaje okrzyknięta wariatką.

W wieku bliżej pełnoletniego zostaje oskarżona o zabójstwo, ucieka z małej, ubogiej wsi Arumvir. Czy uda jej się przeżyć? Czego od niej może chcieć smok? Kim jest niejaka Królowa Serc i co ma wspólnego z Vittorią?

Na pierwszy rzut oka odbiorcy ukazuje się przerażająco ogromna ilość opisów. Z punktu widzenia czytelników lubujących się w zaawansowanej, wręcz rasowej fantastyce, może to być interesujący zabieg, może nawet i pożądany. U mnie, niestety, wypadł on zupełnie odwrotnie.

Nadmiar odpychał mnie od prezentowanej powieści. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują, ponieważ „Korzenie” są ciekawie skonstruowane, już same oznaczenia rozdziałów mają bardzo przyciągającą moc. Historia jest wciągająca (jeśli pominąć opisy), lekturze udało się porwać mnie – osobę, która stroni od takowego gatunku, więc uważam to za ogromny atut.

Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, tutaj trochę ubolewam, może byłoby ciekawiej, gdyby tak, zamiast przydługich monologów, widzieć świat przedstawiony oczami głównej bohaterki, to naprawdę mogłaby być dobra zmiana. Historia jest jednowątkowa, spójna, z początku brak wartkości, jednak im dalej w treści, tym coraz większa dynamika.

Wniosek jest następujący: trzeba dać szansę i nie za szybko odkładać lekturę. Ogólnie podsumowując: „Korzenie” Pani Hanny Król to powieść na ogół ciekawa, ale… no właśnie, zawsze jakieś ale - bywały elementy bardzo zniechęcające, drażniące. Jednak jestem zadowolona, że otworzyłam się na coś innego. Można przeczytać.

mylivesignature-1

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Łysy.

 



"Rebel Forever. Wieczna Rebelia"

Rafał Wituslki, Rafał Gołuch




Wydawnictwo: Fundacja Historia PL
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 440















***

Bałtyk Gdynia – polski klub piłkarski, został założony w 1930 roku w jednej z dzielnic Gdyni - Grabówek przez ludzi pracujących na budowie, oraz bezrobotnych. We wrześniu 1931 roku, w wyniku współpracy z Gdyńską Spółdzielnią Mieszkaniową, Bałtyk Gdynia (pełna nazwa wtedy: Robotniczy Klub Sportowy Bałtyk, obecnie: Stowarzyszenie Klub Sportowy Bałtyk Gdynia) dołączył jako członek do PZPN (Polski Związek Piłki Nożnej).

W najwyższej rodzimej lidze (Ekstraklasa) występowali od 1980 do 1986 roku, oraz od 1987 do 1988 roku. W sezonie 2008/2009 rozgrywali mecze w III lidze Bałtyckiej między grupą pomorską i pomorsko-zachodnią, po czym awansowali do II ligi, gdzie rozgrywki były między częścią zachodnią. Obecnie mecze odbywają się na Stadionie GOSiR (Gdyńskie Centrum Sportu). Mówią na nich między innymi: Kadłuby, czy Biało-Niebiescy (od ich barw).

Fundacja Historia PL (wydawca między innymi powieści „Rebel Forever. Wieczna Rebelia” autorstwa śp. Rafała Witulskiego, oraz Rafała Gołucha) – siedziba firmy znajduje się w Gdańsku. Ich celem jest rozpowszechnianie wiedzy historycznej, poprzez wydawanie książek o takowym profilu. Szczególnie uwzględnienie ma literatura źródłowa, czyli taka gdzie bazuje się na wspomnieniach historycznych, lub na relacji świadków wydarzenia. Egzemplarze są publikowane w różnych językach, po to aby społeczność poza granicami Polski mogła też coś wynieść z nich. Aby zaszczepić nutkę ciekawości u młodzieży, przygotowywane są tematyczne konkursy z nagrodami.

Książka jest obrazem świata widzianego przez kibiców Bałtyku Gdynia niegdyś, czyli w czasach III Rzeczypospolitej i współcześnie. Lecz nie tylko mowa będzie o wspieraniu swojej drużyny, umacnianiu zgód piłkarskich, jeżdżeniu na mecze, kibicowaniu… Również o zatraceniu pokolenia, staczających się na margines społeczny ludzi. To także historia o jednostkach, które nie potrafiły się odnaleźć w tamtejszych czasach, ponieważ nie umieli kraść i na tym się wzbogacać.

Ponadto nie mieli żadnych układów w urzędach wyższych, które okazałyby się ratunkiem dla podupadającego społeczeństwa. Jedyne wyjście jakie widzieli to walczyć z losem na trybunach stadionu. Na koniec pojawia się obraz specyficznego, patologicznego układu Bałtyku Gdynia, kiedy to zarówno piłkarzy, jak i kibiców zmuszono do opuszczenia ich własnego stadionu.

Pierwsze co rzuca się w oczy po przeczytaniu lektury, to nienawiść, szydercza mowa o jednej z drużyn będącej również w Gdyni. Już na samym początku widać, że autorzy powieści bardzo nie lubią się z kibicami Arki Gdynia. Jako powieść kibicowską czyta się dobrze, pół żartem, pół serio. Język pisania jest bardzo ubogi. Przeszkadzał mi brak chronologii, co utrudniało skupienie się na lekturze, zdecydowanie przeskakiwanie z przeszłości w teraźniejszość, żeby w kolejnym akapicie zrobić ponownie retrospekcję nie jest ciekawym zabiegiem.

Pomimo tego co napisałam wyżej, książkę czyta się bardzo szybko, momentami nawet z wielkim zaciekawieniem. Jako osoba lubująca się w szeroko pojętym temacie piłki nożnej, opisywanie tamtejszych czasów było czymś fascynującym. W reportażu panuje dość oryginalny podział, jeden z autorów, prezentujący sobą wiecznie niezadowoloną ze współczesności postawę, chętnie przytacza lata 80-te i 90-te. Natomiast drugi, który prowadził bloga kibicowskiego, prezentuje relacje z meczy drużyny Bałtyku Gdynia, z nimi zaprzyjaźnionych ekip, czy wzmianki o reprezentacji Polski. Dlatego też lektura jest tak bardzo szczegółowa.

Książka „Rebel Forever. Wieczna Rebelia” jest dedykowana przez Rafała Gołucha, dla swojego świętej pamięci przyjaciela – kibica Bałtyku Gdynia – Rafała „Łysego” Witulskiego, który zmarł w 2017 roku, pochowany został na cmentarzu w Lęborku.






mylivesignature-1