Cytat dla Ciebie

sobota, 31 października 2020

Listopad '20


 

"Listopad: jeden z dotkliwszych wrzodów na dwunastnicy roku." |Julian Tuwim|

 

"Listopad, myślę. Nagie drzewa, ciemność, spadanie. Bóg odwraca się do nas plecami. Nie tylko do mnie, do wszystkich. Dobrze mi z tym. Jest w tym jakaś zimna sprawiedliwość." |Hakan Nesser|



Witam Was z lekkim opóźnieniem w kolejnym cyklu książkowym - "Listopad '20". Wszystkich zainteresowanych przyczyną odsunięcia w czasie, zapraszam TUTAJ , oraz TUTAJ. Ten miesiąc adekwatnie do pory roku - jesieni, nie oddziałują pozytywnie na nasze samopoczucie.  Natomiast gdy nastrój nie dopisuje, to trzeba go poprawić. Osobiście znam kilku sprawdzonych 'pocieszycieli' na gorsze momenty, jednym z nich jest na przykład dobra lektura. Każdy czytelnik, który już trochę przebrnął przez twórczości - wie, jak trudno jest o naprawdę dobrą powieść. Dlatego przychodzę do Was z pomocą. Może to właśnie po mojej recenzji skusicie się na daną książkę? Zapraszam do lektury. 







Lista powieści:

* "Szklane skrzydła motyla" Katrine Engberg

"Są ludzie, którzy jedzą, żeby żyć, i tacy, którzy żyją po to, żeby jeść."


"Pewnego deszczowego poranka, wykonujący swoją pracę roznosiciel gazet znajduje w centrum Kopenhagi ciało martwej kobiety, które zostało wrzucone do fontanny." Po więcej zapraszam TUTAJ 



* "Talindu" Daria Zalewska

"Talindu to baśniowe miejsce, gdzie wszystko jest po prostu piękne, nieskazitelne, nieskalane jakimkolwiek złem, tak bardzo nierealne. Grunt ten jest stworzony dla różnego rodzaju oryginalnych istot żywych, które potrafią dostrzec więcej, niż przeciętny człowiek żyjący na naszej planecie." Cytat z recenzji.



* "Chodź za mną" Joanna Opiat-Bojarska

"Udawanie, że nic się nie wydarzyło, nie sprawi, że wszystko zniknie!"

"To przerażające, że człowiek idzie do salonu [fryzjerskiego], daje to, co ma najlepszego, ufa... a potem musi żyć z pierdolnikiem na głowie." 

"Przyszłość przyniesie to, co przyniesie, niezależnie od tego, jak bardzo będziemy się zadręczać."

"ONA – Ewa, gwiazda na jednych z portali społecznościowych. Zakochana w prawie idealnym facecie, z którym spędza wymarzony weekend. Nic jednak nie trwa wiecznie, przekonuje się o tym, gdy dosłownie ułamek sekundy burzy jej dotychczasową oazę spokoju, wytchnienia, zaspokojenia." 



* "Tajemnica starego kurhanu" Jacek Mariusz Wicher

Dzisiejszą recenzję powieści fantastycznej, zacznę dość niecodziennie, bo od krótkiej historii. Zastanawialiście się czym jest tytułowy kurhan? Odpowiedź na to i inne pytania, oraz opinię znajdziecie TUTAJ 



___

Miesiąc powoli zmierza ku końcowi, co za tym idzie - czas zakończyć cykl listopadowy, oraz pomyśleć nad nowym. W tym zestawieniu były prezentowane dwa gatunki, standardowo thriller i kryminał, oraz powieści na łamach tej fantastycznej. Na dzisiejszym podium wyjątkowo znajdą się wszystkie wyżej przedstawione powieści. Dlaczego? Ponieważ, jedno z miejsc zostało zdublowane, obie książki uzyskały taką samą ocenę, to i należy je ustawić na tym samym szczeblu podium. Najlepiej poszło mrocznemu gatunkowi, dużo słabiej temu nierealnemu. Podsumowanie wyników znajdziecie poniżej. 

Tymczasem zapraszam Was, tych którzy widzieli, oraz tych, których nie widzieli na krótki filmik przedstawiający zapowiedź poruszającej lektury, której recenzja pojawi się niebawem.




mylivesignature-1

Nowości wydawnicze listopad '20

 Prezentacja wybranych nowości wydawniczych listopada 2020 roku.

Post będzie edytowany na bieżąco.




Premiera "Małych sekretów" autorstwa Jennifer Hillier nastąpi 12 listopada. Jest to historia o miłości rodziców do swojego uprowadzonego dziecka, o sile walki o jego dobro. Powieść będzie idealna dla czytelników, którzy lubują się w mrocznych książkach, wykorzystujących motyw młodego człowieka. Lektura ukaże się nakładem Wydawnictwa Muza.

------>Recenzja znajduje się TUTAJ<------





TRAILER






"Nadzieja utrzymuje się przez pewien czas, ale kiedyś się wyczerpuje. To błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. Trzyma się nadziei i dzięki temu wciąż jakoś ciągnie, gdy wszystko inne zawodzi. 
Jednak nadzieja może także być potworna. Sprawia, że wciąż pragniesz, czekasz, wypatrujesz czegoś, co być może nigdy nie nadejdzie. Jest jak szklana ściana pomiędzy tym, gdzie jesteś teraz, a tym, gdzie chcesz się znaleźć. Widzisz życie, którego pragniesz, ale nie możesz go mieć. Jesteś rybką w akwarium."


"Jeśli się na kogoś wydzierasz, to choć trochę ci na nim zależy, a gdy on odpowiada wrzaskami, to oznacza, że i jemu zależy na tobie." 


"I takie właśnie jest życie, prawda? Seria poślizgnięć i zaczepów, pomyłek i wyrzutów sumienia, nieustanny akt żonglerki polegający na udawaniu, że czujesz się dobrze, kiedy jedyne, co chce się zrobić, to rozpaść się."


"Ostateczne pogodzenie się z losem jest trudne bez względu na to, czy otrzymuje się potwierdzoną informację, czy dochodzi do temu samemu." 

 

mylivesignature-1

piątek, 23 października 2020

Ziołolecznictwo.

 



"Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów"

Ojciec Teodor Książkiewicz





narodowość autora:
Polska




Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza RYTM
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224












***

„Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów” autorstwa Ojca Teodora Bogdana Książkiewicza, jest poradnikiem skierowanym do świadomego społeczeństwa, czyli takiego, które lubi racjonalne patenty na poprawę stanu zdrowia, czy urody. Jest to idealna lektura dla tych, którzy chcą zmniejszyć poziom odczuwania bodźców, a może i nawet całkowicie zneutralizować używając przy tym substytutu medycyny szpitalnej, czyli sposobów pozaszpitalnych. Zioła potrafią być tak samo skuteczne jak produkty farmaceutyczne, a niekiedy nawet i skuteczniejsze, dodatkowo często ich smak jest przystępny, podawane w dogodnym dla chorego postaci.

Książka ma na celu podpowiedzieć jak wzmocnić i uodpornić na niekorzystne czynniki zewnętrzne organizm coraz to starszego współczesnego człowieka. Trzeba mieć na uwadze, że podobnie jak „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, tak jednorazowa terapia z zakresu ziołolecznictwa nie przyniesie pożądanych rezultatów. W takim leczeniu potrzeba między innymi cierpliwości, ogromnej determinacji, systematyczności, jak i konsekwencji w dążeniu do wyznaczonego celu. Efekty w wielu przypadkach będą zadowalające. Dlaczego zatem nie spróbować?

Ojciec Teodor Książkiewicz – urodził się w 1940 roku w Męczennicach, w Ziemi Sandomierskiej. Od 1957 roku przebywa w Krakowie, gdzie też wstąpił do zakonu Ojców Bonifratrów. Już od najmłodszych lat interesował się wszelkiej maści ziołami, których właściwości można wykorzystać z powodzeniem w medycynie naturalnej. Swoją dotychczasową wiedzę pogłębiał i praktykował w zakonie.

Jest autorem między innymi takich poradników jak: „Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów dla kobiet” (2007, Wydawnictwo Oficyna Wydawnicza RYTM), „Ziołolecznictwo Ojców Bonifratrów dla dzieci” (2001, Wydawnictwo Oficyna Wydawnicza RYTM). Artykuły na temat ziół Ojca Książkiewicza można przeczytać także w wybranych czasopismach medycznych, oraz obejrzeć w wybranych programach telewizyjnych.

Od ponad 400 lat pomagają w chorobie cierpiącym na całym świecie, tacy są właśnie Ojcowie Bonifratrzy. W poradniku autorstwa Ojca Teodora Książkiewicza znajdziemy zatem: zestawienia gotowych przepisów na mieszanki ziołowe, które mają na celu podwyższenie odporności, a także pomóc w walce z chorobami. Autor dba także o zdrowie psychiczne i fizyczne odbiorcy książki, przejawiają się także porady dietetyczne. Następnie fani kosmetyków naturalnych znajdą coś dla siebie. Nie zabraknie tabel, wykresów, kaloryczności, dziennych wskazań do spożycia ilości pierwiastków i minerałów, wykaz warzyw i owoców wraz z ich objaśnieniem oddziaływania na organizm ludzki. A tuż na samym końcu znajduje się słowniczek roślin leczniczych.

Poradnik jest jedną wielką encyklopedią o ziołach, napisany bardzo przejrzystym, zrozumiałym językiem. Pojawia się urozmaicenie, gdyż oprócz samego „suchego” tekstu, autor stawia również na innego rodzaju formy przekazu informacji, takie jak: zestawienia, tabele, czy ciekawostki. Ogromnym plusem jest spis ziół leczniczych również z nazwami w języku łacińskim na końcu książki i ich ‘rozkład na czynniki pierwsze’ - jak działa, na co pomaga, co w sobie zawiera. Z całą pewnością lektura jest bardzo rzetelna, natomiast wiedza autora przeogromna. Dla tych mniej zorientowanych w temacie, na każdą z prezentowanych dolegliwości, których zresztą jest cała masa zostały przygotowane przepisy z uwzględnionymi konkretnymi ilościami danych ziół. Nic tylko parzyć, przygotowywać i cieszyć się pozytywnymi skutkami i to w sposób naturalny. Czy można chcieć czegoś więcej?

Lektura zrobiła na mnie pozytywne wrażenie, jest w niej wszystko czego oczekiwałam po takiego rodzaju książki. Jestem zdania, że jeśli odbiorca interesuje się naturalnymi metodami i chce pomóc sobie zarówno w sposób wewnętrzny, jak i zewnętrzny (zdrowie, uroda) to dobrze trafił, gdyż mam pewność, że jest to odpowiedni poradnik dla wyżej wymienionego grona odbiorców, każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam tę kopalnię wiedzy dla każdego. Czytajcie, zapisujcie, testujcie, a przede wszystkim bądźcie konsekwencji w działaniu, a potem cieszcie się rezultatami.





mylivesignature-1

środa, 21 października 2020

Został jej tylko ON.

 



"Amerykański brud"

Jeanine Cummins




narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Niezwykłe
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 476












***

Dziękuję Wydawnictwu Niezwykłe za powieść do recenzji.

Jeszcze wczoraj miała wszystkich, natomiast dzisiaj został jej tylko i wyłącznie ON. Jak dla mnie już pierwsze zdanie brzmi bardzo ekscytująco, a to dopiero początek. Przejdźmy dalej zatem. „Amerykański brud” Jeanine Cummins nie bez powodu został okrzyknięty najważniejszą, wywołującą wiele skrajnych emocji powieścią naszych czasów, gdyż zdecydowanie trudno temu zaprzeczyć, tak po prostu jest. Historia ukazuje jak potężny na sile potrafi być instynkt rodzicielski.

Do czego zdolna jest odpowiednio zdeterminowana matka, aby zapewnić bezpieczeństwo i odpowiedni byt dla swojego dziecka. Kropkę nad przysłowiowym „i” stawia umieszczony na tylnej okładce opis, który wywołuje niepokój, intryguje, a także daje do myślenia. Skoro taki fragment tekstu już sam w sobie potrafi wywołać tyle emocji, to ciekawa jestem jakie wrażenia wywrze na czytelniku cała powieść. Jeśli również jesteście zaintrygowani – zapraszam do dalszej lektury.

Jeanine Cummins – Amerykańska pisarka, tworzy między innymi książki z gatunku: thriller i kryminał, oraz powieść obyczajowa. Jej twórczości są ściśle powiązane z: rodziną i jej problemami, dojrzewaniem, oraz relacjami po traumatycznych przeżyciach. W Polsce zadebiutowała powieścią „Amerykański brud”, książka pojawiła się nakładem Wydawnictwa Niezwykłe, premiera odbyła się 7 października bieżącego roku. W formie ciekawostki - prawa autorskie do wyżej wymienionego woluminu zostały sprzedane do blisko 28 krajów jeszcze przed oficjalną premierą lektury. Sama powieść nazywana jest współczesną wersją „Gron gniewu”.

Dla niego – swojego syna zrobi wszystko, przywiąże sobie broń do nogi, którą jest gotowa w każdym momencie zaatakować wroga. Wskoczy na dach pędzącego transportu, aby mieć pewność, że uda im się uciec. A co najważniejsze, dla niego znajdzie największe z możliwych pokładów siły, aby nigdy nie poddać się. Ona - Lydia Quixano Perez, pracuje w księgarni, on – Sebastian, jest dziennikarzem, on – Luca - bardzo zdolny ośmioletni syn, we trójkę tworzą wspaniałą rodzinę, mieszkają w Acapulco. Sielanka trwa do czasu, aż do miasta nie wkraczają nieobliczalne, rządne trupów kartele narkotykowe. Wtedy nikt nie wie jeszcze jak bardzo zmieni się dotychczasowe życie.

Tymczasem Lydia gromadzi w swojej księgarni powieści, te które jej się podobają i takowe, które mniej przypadły do gustu. Niestety jest świadoma tego, że prawdopodobnie nigdy się nie sprzedadzą. Pewnego razu w jej pracy pojawia się tajemniczy, przystojny mężczyzna. Od pierwszego wejrzenia wpadają sobie w oko. Javier chce kupić cztery książki – dwie z całości to ulubione twórczości kobiety. Po czasie Lydia dowiaduje się, że owy mężczyzna jest szefem kartelu, który przejął miasto. Gdy Sebastian – dziennikarz i mąż kobiety publikuje informacje o tajemniczym gościu żony… następuje rzeź. Czy uda im się uciec na tyle daleko, aby poczuć się bezpiecznie? Czy ta sadystyczna gra kiedyś się skończy?

„Amerykański brud” Jeanine Cummins zaskakuje po całości, już od pierwszych stron podnosi ciśnienie czytelnika, które nie odpuszcza aż do końca. Ciekawi, intryguje, wywołuje bardzo wiele emocji od przerażenia, po współczucie, przez radość z małych, aczkolwiek bardzo istotnych na tle wszystkiego rzeczy. Ciekawy, wpadający w mój gust styl pisania, natomiast tłumaczenie to istna perełka, bardzo spodobały mi się wtrącenia w języku hiszpańskim, wraz z ich objaśnieniami na dole strony. Fabuła przemyślana, dopracowana nawet w najmniejszym stopniu, galopuje, nie sposób nudzić się przy tak obszernej książce, temat został maksymalnie wykorzystany, zresztą w genialny sposób.

Nieustanna walka o przetrwanie, niekiedy krwawe obrazy, naturalni bohaterowie i ich autentyczne, pełne podziwu zachowania, to tylko kilka z wielu elementów godnych pochwały. Autorka wyśmienicie nakreśliła emocje towarzyszące głównej bohaterce – Lydi, które także przenoszą się na czytelnika. Coś niesamowitego. Lektura jest bardzo realistyczna, cała intryga mogła mieć miejsce w rzeczywistości, a to tylko ukazuje ogromną wartość lektury. Książkę czyta się błyskawicznie, z zapartym tchem, zapada w pamięci. Zostałam wkręcona po całości w pasmo przygód Lydi i jej ośmioletniego syna. „Amerykański brud” Jeanine Cummins jest zdecydowanie godną lekturą do przeczytania dla każdego. Szczerze polecam, czytajcie, nie zawiedziecie się.

mylivesignature-1

czwartek, 15 października 2020

Czwartkowy Klub Zbrodni.

 



"Morderców tropimy w czwartki"

Richard Osman




narodowość autora:
Wielka Brytania




Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 446












***

Dziękuję Wydawnictwu Muza za powieść do recenzji.

„Morderców tropimy w czwartki” autorstwa Richarda Osmana to powieść optymistyczna, a jednocześnie poruszająca. Zawarty w niej brytyjski humor, sprawia, że twórczość trafi zarówno do tych młodszych, jak i starszych czytelników. Cała intryga toczy się na tle wbrew pozorom niebanalnej zagadki kryminalnej. Jest to lektura z nietuzinkowymi bohaterami, których naprawdę można darzyć sympatią.

Każdy z nich jest inny, jednak razem tworzą bardzo wybuchową paczkę przyjaciół - detektywów. Twórczość jest początkiem pisarskiej kariery autora, jednak już zyskała wielki podziw wśród między innymi takich twórców jak: Harlan Coben, Shari Lapena, czy James Oswald. Trwają negocjacje nad ekranizacją powieści. Jeśli jesteście ciekawi co grupa dających się lubić emerytów jest w stanie zrobić dla dobra śledztwa, zapraszam do lektury.

Richard Osman – pisarz, prezenter telewizyjny, oraz producent pochodzący z Wielkiej Brytanii. Stał się celebrytą dzięki teleturniejom emitowanych przez BBC. Swego czasu – jako dyrektor kreatywny Endemol UK zajmował się transmitowaniem bardzo wielu programów rozrywkowych przez Channel 4. „Morderców tropimy w czwartki” (premiera w Polsce – 14.10.2020) jest jego pierwszą powieścią, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza. Autor posiada konto na Twitterze, gdzie obserwuje go blisko milion osób.

W Coopers Chase – luksusowym ośrodku dla seniorów czwórkę zupełnie innych od siebie emerytów: Joyce, Elizabeth, Ron i Ibrahim łączą dwa elementy, a mianowicie bycie dociekliwym i rozwiązywanie niekiedy bardzo krwawych zagadek, oraz Czwartkowy Klub Zbrodni, do którego cała czwórka zależy. Wtedy też omawiają kryminalne sprawy policyjne sprzed lat, które nie zostały rozwiązane. Przeglądają te stare zżółknięte akta, kiedy nagle okazuje się, że tuż pod ich nosem obyło się prawdziwe morderstwo. Dla przyjaciół-detektywów, to nie lada gratka, ponieważ tu i teraz pozbawiony życia zostaje miejscowy deweloper. Czy ta niekonwencjonalna ekipa poradzi sobie z prawdziwym winnym? Czy uda im się powstrzymać zabójcę, nim będzie za późno?

„Morderców tropimy w czwartki” autorstwa Richarda Osmana jest bardzo lekką powieścią połączoną z jak na lekarstwo brytyjskim, niewymuszonym humorem. Ku mojemu zaskoczeniu pojawia nawet się element Polskości – a mianowicie emigrant z Polski pracujący na ‘budowie’ u popularnego dewelopera. Na tym niestety kończą się według mnie zalety recenzowanej książki. Niestety, ale dla mnie to nie było udane spotkanie z historią czwórki przesympatycznych emerytów. Zacznę od podstawy – powieść miała na celu bawić, a przynajmniej tego oczekiwałam od ‘humoru’, jednak nic z tych rzeczy. Lektura nie zachęca do dalszego czytania , nie śmieszy, dodam więcej - ledwo wciągnęła w swój świat, cała fabuła toczy się bardzo powoli, na spokojnie, bez większej grozy, czy napięcia, w ślimaczym tempie, które doprowadza bardziej do senności, niż do ciekawości.

Pojawiają się krótkie rozdziały, ogromna liczba wątków i jeszcze więcej imion bohaterów, według mnie za dużo wszystkiego. Przytoczony aspekt zniechęcił mnie do takiego stopnia, iż miałam ochotę odłożyć książkę i nie wrócić już do niej. Lektura jakby trochę była wzorowana na rasowym kryminalne Pani Agathy Christie, oczywiście w gorszym wydaniu. Więc jeśli lubicie powieści na tej same zasadzie, jestem pewna, że będziecie wniebowzięci, oraz, że na pewno nie będziecie mogli oderwać się od wykreowanego świata. „Morderców tropimy w czwartki” zdecydowanie nie przypadła mi do gustu, preferuję bardziej bać się, niż udawać śmiech jak w tutejszej powieści. Nie polecam.

mylivesignature-1

niedziela, 11 października 2020

Śmiercionośny wirus.

 



"W piekle pandemii"

Jolanta Kosowska





narodowość autora:
Polska


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 376












***

Dziś przychodzę z powieścią „na czasie”, czyli taką z którą borykamy się na co dzień, a wielu z Nas ma po dziurki w nosie już tego tematu. Myślę, że w tym kontekście nie trzeba za wiele tłumaczyć, wystarczy spojrzeć na tytuł i wszystko stanie się jasne. Jednak w woli wyjaśnienia, mowa oczywiście o wszędobylskim COVID-19. Kiedy to pod wpływem wirusa bardzo duża liczba osób jest na kwarantannie, czy w szpitalach, natomiast w najgorszych wypadkach odchodzi z tego świata.

Jakby było tego mało - „W piekle pandemii” Jolanty Kosowskiej prezentuje początki życia podczas śmiercionośnego zarazy w różnych krajach takich jak: Włochy (Bergamo, Wenecja, oraz schron na Lawendowym Wzgórzu w Toskanii), Niemcy (Drezno), czy Polska (Wrocław). Autorka ukazuje jak w każdych z tych miejsc z uwzględnieniem natężenia wirusa społeczność radzi sobie z wrogiem, którego nie widać. Jak prowadzi bardzo nierówną batalię, która nie wiadomo do czego doprowadzi, z jakim skutkiem się zakończy. Oraz najważniejsze pytanie - czy w ogóle kiedyś uda się na nowo odzyskać utraconą wolność?

Jolanta Kosowska – pochodzi z województwa opolskiego, posiada liczne powiązania z Wrocławiem, Opolem i Sobótką. To właśnie w tym pierwszym mieście ukończyła Akademię Medyczną, oraz studia podyplomowe w Akademii Wychowania Fizycznego. Z zawodu jest lekarzem, posiada trzy kwalifikacje w tym zawodzie. Na co dzień poszukiwaczka wrażeń i przygód, oraz swojego miejsca na ziemi. Obecnie przebywa na terenie Niemiec, w Dreznie, pracuje w poradni otwartej na cudzoziemców. Swój wolny czas kreuje w obrębie pracy zawodowej, tworzeniem powieści, oraz podróżami. Debiutująca powieść pisarki „Niepamięć” pojawiła się w 2012 roku, nakładem Wydawnictwa Bukowy Las.

Zakochani w sobie Oliwa i Marcello jak co roku postanawiają wraz ze swoją paczką znajomych wybrać się na zimowy urlop na narty. Kiedy to korzystają z mroźnej aury, a późnymi wieczorami piją grzańca przy kominku, nie zdają sobie sprawy z tego co nadciąga. Wszystko układa się jak w bajce, nikt nie podejrzewa, że za chwilę wydarzy się ogromna tragedia, która będzie nękać nie tylko ich, ale także cały świat. . Pewnego razu z informacji płynących z Włoskiego radia dowiadują się o tajemniczym wirusie z Wuhan, oraz o tak zwanym „pacjencie zero”, po tych informacjach nic już nie ma prawa być jak dawniej…

Koronawirus jest tematem znanym dla każdego, kwestią czasu było aż pojawi się książka na ten temat… I oto jest, niczym na świeżo pojawia się „W piekle pandemii” autorstwa Jolanty Kosowskiej. Jednak w powyższym przypadku, w moim odczuciu wirus spada na dalszy plan, pierwsze skrzypce gra tutaj miłosna nuta, tęsknota, nieprzewidywalność, czy nawet ogromne poświęcenie. Dużo mowy o lekarzach, medycynie, jednak bez zagłębienia się, sama powierzchowność. Autorka genialne nakreśliła bohaterów – ich charakter, emocje towarzyszące im. Jeśli dodać bajkowe opisy, snucie marzeń to zamiast pierwotnie ciężkiej powieści otrzymujemy coś subtelnego, co czyta się z zapartym tchem. W kilku słowach: kapitalne zaprezentowanie fabuły. Styl pisania - coś niesamowitego, aż chce się czytać.

Historia jednowątkowa, spójna, niby fikcja, a jakże prawdziwa, autentyczna, poruszyła mnie, zdarzyło mi się momentami nawet uronić kilka łez. Do reszty pochłonął mnie świat ukryty w słowach. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Naprawdę nie spodziewałam się dostać pod recenzję coś tak oczywistego, a zarazem pięknego w przekazie. Jest to jedna z lektur, która w ogromnej mierze oddziałuje na czytelnika, wzbudza wiele emocji, niekiedy skrajnych, nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. Polecam z całego serca.




mylivesignature-1

sobota, 3 października 2020

Zakład dla obłąkanych.

 



"Nieobecna"

Jaime Jo Wright





narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Dreams
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 456














***

“Nieobecną” autorstwa Jaime Jo Wright bez dwóch zdań można zaklasyfikować do kategorii: powieść gotycka, czyli do takiej, gdzie fabuła odgrywa się zwykle w czasach średniowiecznych, a intryga jest tak namacalna, że można ją „kroić ją nożem”. Miejsce prezentowane w powieści jest jak grób, z którego po otwarciu wypływają wszelkie tajemnice, czy przewinienia, o których nikt nie miał pojęcia i nie chciałby mieć. Tym razem do recenzji lektury zachęciła mnie legenda o Misty Wayfair, oraz motyw przewodni powieści - opuszczone miejsce tuż za mostem, w lesie, nazywane niegdyś zakładem dla obłąkanych.

Jednak może nie do końca takim wyludnionym jak z zewnątrz wygląda... Natomiast elementem, który postawił przysłowiową kropkę nad „i” jest przepiękna, skrywająca potężną intrygę, mroczna oprawa graficzna. Nie sposób od niej się oderwać, tak przyciąga uwagę, a jakże trafnie opisuje nastrój powieści. Nie pozostaje nic innego jak sprawdzić chwytliwość mrocznej legendy głoszonej w wyimaginowanym gotyckim świecie.

Jaime Jo Wright – autorka pochodząca ze Stanów Zjednoczonych (Wzgórza Wisconsin). Jej powieści są zwykle przepełnione romantyzmem z przełomów wieków, natomiast w tle rozgrywa się solidna tajemnica. Na co dzień pracuje na stanowisku Dyrektora ds. Rozwoju i Sprzedaży. Prywatnie żona nauczyciela wspinaczki skałkowej, mama córeczki i syna na którego mówi pieszczotliwie „Piotruś Pan”. Jest członkiem ACFW (American Christian Fiction Writers), czyli Amerykańskich Pisarzy Chrześcijańskich.

Thea Reed miała bardzo ciężkie dzieciństwo, została porzucona pod sierocińcem. Po wielu latach braku kontaktu z rodziną postanawia zawitać do miasta z dzieciństwa, aby odnaleźć swoją matkę, dowiedzieć się dlaczego ją zostawiła. Jej prywatne śledztwo doprowadzą ją aż do ruin ośrodka dla obłąkanych w Pleasant Valley w stanie Wisconsin. Kobieta wykorzystuje swoje doświadczenie w wykonywaniu zdjęć pośmiertnych aby dostać się do szpitala i odkryć jego sekrety. Nie wie jednak, że jej dochodzenie o prawdę obudzi niegdyś uduszoną i zrzuconą do studni Misty Wayfair, która nawiedza okolicę, zapowiadając tym samym szybką śmierć.

Tymczasem sto lat później Heidi Lane otrzymuje niepokojący list od swojej chorej na demencję matki. Treść otrzymanego pisma składnia kobietę do odwiedzenia Pleasant Valley. Pewnego razu zauważywszy ducha kobiety, który nawiedza ruiny zakładu dla obłąkanych, w ten sposób poznaje legendę o Misty Wayfair. Tym samym jej życie staje się zagrożone, zaczyna toczyć walkę z przeciwnościami losu uzbrojonych w siły paranormalne, gdzie tylko jedna strona wyjdzie z niej zwycięsko. Czy odważy się dowieść prawdy kosztem własnego życia?

„Nieobecna” Jaime Jo Wright brzmiała bardzo obiecująco, do tego stopnia, że aż nie mogłam się doczekać kiedy zabiorę się za egzemplarz. Celowo użyłam czasu przeszłego, ponieważ realia były trochę inne. Pierwsze co rzuca się w oczy i utrudnia zrozumienie czytanego tekstu to tłumaczenie, które jest tak toporne, iż trzeba się bardzo mocno skupić nad powieścią, a nawet niekiedy powtórzyć akapit. Czytelnik otrzymuje dwa bardzo zbliżone do siebie wątki, przez co oba mylą się ze sobą, różnice są niewielkie, przykładowo jeden jest z 1908 roku, a drugi współczesny. Podobieństw jest znacznie więcej, a jeśli dodać fakt dublujących się niektórych bohaterów to jesteśmy świadkami chaosu z którym ciężko sobie poradzić.

Autorka wraz z upływem stron, nie spiesząc się odkrywa tajemnicę, tak więc wartkość nie porywa. Panuje tendencja nagłego skoku ku wyżynom pod względem napięcia, a następnie niczym łeb na kark, drastycznie ono spada. Wniosek jest taki: tak szybko jak odbiorca zacznie cieszyć oko, takim drobnym, jednak zdecydowanie najciekawszym elementem w całej powieści, tak szybko zostanie mu to odebrane. Moim zdaniem książka nie jest kryminałem, ani też powieścią typu fantasy. Trafniejsze byłoby określenie literatura obyczajowa z paranormalnymi elementami z kryminałem w tle. Temat sam w sobie miał potencjał, jednak według mnie nie został on należycie przedstawiony. Jestem rozczarowana.







mylivesignature-1