Open quote is expected for attribute "attribution" associated with an element type "div".

wtorek, 29 września 2020

Brzytwa z Wołomina.

 



"Długa noc"

Wiesław Hop





narodowość autora:
Polska




Wydawnictwo CM
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 286










***

Dzisiejszą recenzję zacznę nietypowo, bo od znanego chyba większości cytatu, nawiązującego do stwierdzenia, iż grzeczne dziewczynki lubią niegrzecznych chłopców. Jeśli przyjrzeć się dokładniej znaczeniu tych słów, można potwierdzić w wielu przypadkach ich słuszność. Nie bez powodu nawiązałam do nich, gdyż powieść Pana Wiesława Hopa pod tytułem „Długa noc” będzie bardzo mocno na powyższym stwierdzeniu bazować.


Wystarczy tylko jeden mężczyzna, jedno słowo, jedno spojrzenie aby wpaść w sidła zauroczenia, a odpowiednie pielęgnowane zainteresowanie sobą nawzajem zaowocuje miłością. Tak też się dzieje w recenzowanej przeze mnie powieści, gdzie główna bohaterka – Agnieszka, zakochuje się od pierwszego wejrzenia w bardzo przystojnym, trochę starszym od siebie mężczyźnie, dla niego jest w stanie porzucić całe swoje dotychczasowe życie, stać się kimś inny. Nie podejrzewa jednak, że świat nie jest tak kolorowy jak jej się na pozór wydaje…

Wydawnictwo CM zostało założone w 2009 roku, początkowym celem było publikowanie informacji turystycznych zaczerpniętych z Internetowego Przewodnika Turystycznego. Pierwszy wydany przewodnik z serii „Zapomniane miejsca”, oraz te kajakowe zyskały bardzo duże zainteresowanie wśród odbiorców lubiących takową tematykę. Ciekawostką jest fakt, że wydawca kontynuuje serie po dzień dzisiejszy.

W 2011 roku wydawnictwo postanowiło poszerzyć swoje horyzonty o powieści podróżnicze, natomiast dwanaście miesięcy później światło dzienne ujrzał pierwszy kryminał. Przez 12 lat swojej działalności mogą się pochwalić 400 wydanymi książkami, w tym około 150 egzemplarzy mrocznej strony literatury i około 80 sztuk powieści poświęconej podróży.

Chcąca iść na medycynę Agnieszka Drozd zadłuża się w starszym od siebie chłopaku, tajemniczym, zabójczo przystojnym Andrzeju Dżonie. Rodzice dziewczyny są przeciwni tej znajomości, bowiem uważają, że nie jest to odpowiedni kandydat dla ich córki. Dochodzi do kłótni o mężczyznę, po której kilka dni później Agnieszka postanawia wyjechać w Bieszczady. Zaniepokojeni brakiem jakiejkolwiek wiadomości od młodej kobiety, wynajmują prywatnego detektywa – Józefa Biesiadę, aby ten sprowadził dziewczynę do domu.

Po jakimś czasie na jaw wychodzi, że partner Drozd jest byłym gangsterem, co by wyjaśniało mieszkanie w zamożnej dzielnicy, czy drogi samochód. Józef ustala, iż Agnieszka przebywa w hotelu w Polańczyku, jednak gdy dociera na miejsce okazuje się, że została ona uprowadzona. Tymczasem w Zielonej Polanie – posiadłości biznesmena z Sanoka, detektyw odnajduje zwłoki dwóch mężczyzn, oraz ślady, które wskazują na to, że była tutaj też przetrzymywana sama poszukiwana.

To nie miało tak wyglądać, zdecydowanie nie było to udane spotkanie z powieścią pod tytułem „Długa noc”. Pierwszy człon tytułu odzwierciedla drogę jaką przebyłam, aby przebrnąć przez tekst i nie chodzi tutaj o ilość stron, bo ta jest bliska 300 stron. Mam na myśli styl pisania, który nie przypadł mi do gustu, początek jest niczym tani wątek miłosny dla niezaspokojonych seksualnie osób, zdecydowanie niesmaczny. Fabuła toczy się w nieznośnym żółwim tempie, miałam wrażenie, że im dalej jestem tym bardziej doskwiera mi znużenie.

Pan Wiesław zastosował wielowątkowość, na dwóch równoległych torach przemieszczają się dwie historie: jedną z nich jest motyw detektywa poszukującego zaginionej dziewczyny, natomiast drugi - poczynania Agnieszki Drozd. Ogromnym minusem na tle całej powieści było wyolbrzymianie, pisarz ma do niej ogromną tendencję, robi z igły widły, jest to bardzo irytujący zabieg. Fabuła nie zapada w pamięci, brakowało mi jakiegokolwiek napięcia, dialogu – tego też jest jak na lekarstwo, czy chociażby nagłych zwrotów akcji, zamiast tego czytelnikowi serwowane są nudne opisy. Jestem zniesmaczona powieścią, jak dla mnie klapa po całości. Nie polecam.



mylivesignature-1

czwartek, 24 września 2020

Bomba.

 



"Z zimną krwią"

Tess Gerritsen





narodowość autora:
Stany Zjednoczone




Wydawnictwo: Harper Collins
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 240











***
Jest to moje kolejne spotkanie z twórczością Pani Tess Gerritsen, poprzednie odbyły się kilka lat temu. Niestety wtedy lektury nie podeszły pod mój wybredny gust. Jednak postanowiłam dać kolejną szansę, potem było już zdecydowanie lepiej. Autorka należy do jednych z najbardziej popularnych i poczytnych twórców thrillerów. Powieści te słyną z błyskawicznie toczącej się, konkretnej fabuły już od pierwszych stron, z niekiedy drastycznymi opisami popełnienia zbrodni, czy miejsc dokonania czynu. Te dwa elementy sprawiły, że i mnie Pani Tess złapała w swoje sidła i tak oto przychodzę do Was z recenzją książki, która ukazała się nakładem wydawnictwa Harper Collins, pod tytułem „Z zimną krwią”.

Tess Gerritsen – amerykańska pisarka thrillerów, z zawodu internista. Swoją pierwszą powieść wydała w 1987 roku (Polska, rok 2008) – „Telefon o północy”, każda kolejna książka sprawiała, że postać pisarki stawała się coraz bardziej popularniejsza. Punktem kulminacyjnym okazał się rok 1996, kiedy to na światło dzienne wyszedł pierwszy thriller medyczny, pod tytułem „Dawca” (Polska, rok 2008), warto dodać, że prawa filmowe do niego nabyła wytwórnia Paramount. Powieści pisarki stały się tak dochodowe, że zrezygnowała ona z wyuczonego zawodu na rzecz tworzenia. Lektury, które wychodzą spod ręki Pani Tess nie schodzą z list bestsellerów, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także na całym świecie. Jej teksty przetłumaczono na 35 języków, natomiast sprzedaż przekroczyła ponad 30 milionów sztuk.

Ślub miał być jednym z najszczęśliwszych dni dla Niny Cormier, może i byłby taki, gdyby kandydat na męża nie zostawił jej przed ołtarzem, oraz niespodziewany wybuch bomby, kiedy to zła, zapłakana starała się opuścić jak najszybciej świątynię niedoszłej ceremonii. Niedługo potem tajemniczy oprawca próbuje zepchnąć jej samochód z drogi i zostawia mało przyjemną, wręcz śmiertelną niespodziankę w jej mieszkaniu. Początkowe wątpliwości rozwiewają się tak szybko jak się pojawiły – to nie przypadek, Nina miała zginąć. Nigdy nie miała problemów z prawem, nie ma wrogów, a jednak ktoś usilnie próbuje jej się pozbyć… Czy uda jej się ocalić jej własne życie?

„Z zimną krwią” Tess Gerritsen z pewnością jest powieścią wciągającą, tego nie można jej zaprzeczyć. Pochłania w swój wyimaginowany świat bez reszty. Autorka po raz kolejny zaczyna książkę z przytupem, od pierwszych stron oj dzieje się, a żeby było jeszcze lepiej to pozostaje tak do ostatniej kartki. Coś niesamowitego. Bez zbędnych, nudnych opisów, zamiast tego nieszablonowe postacie o wyrazistych charakterach i oryginalnym postępowaniu. Fabuła nie toczy się, ona galopuje, trzyma przeważnie w napięciu, a jeśli wymienić przy tym wielowątkowość to prawdziwy rollercoaster. „Z zimną krwią” jest mieszanką gatunkową, pojawia się sensacja, elementy mrocznej literatury, a nawet wątek miłosny.

To wszystko sprawia, że lektura moim zdaniem bardziej trafi do damskiego grona, niż do męskiego. Intryga zapada w pamięci, natomiast powieść jest tak lekka, że śmiało można ją czytać o każdej porze. Osobiście nie zawiodłam się i tym razem mogę powiedzieć, że jestem zadowolona, z pewnością to było udane spotkanie. Jedyne do czego mogę się przyczepić – za mało grozy, liczyłam, że będzie więcej, poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń. Było jak powinno być, a nawet lepiej. Podczas zagłębiania się w treść bawiłam się wyśmienicie. Śmiało czytajcie, jestem pewna, że nie zawiedziecie się. Polecam z całego serca, to była udana przygoda, a sama pisarka ma naprawdę talent.








mylivesignature-1

wtorek, 15 września 2020

Problemy społeczne.

 



"Ciemniejsza strona nocy"

Szymon Hintzke





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 208












***
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją książki Szymona Hintzke pod tytułem „Ciemniejsza strona nocy”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Poligraf. W tej powieści przeniesiemy się do czasów… młodości, kiedy też różne, niekiedy bardzo negatywne myśli przychodzą osobie dorastającej do głowy, w tym też nieodłączna fala buntu - gdy cała egzystencja jest ‘na nie’. Lektura ma na celu pokazanie, że nawet z najbardziej patowej sytuacji można wyjść obronną dłonią, czasami wystarczy tylko iść uparcie na przód, a przysłowiowe światełko w tunelu wcześniej, czy później objawi się. Bardzo często, do osiągnięcia upragnionego sukcesu potrzeba wiele czasu, jednak nie należy się poddawać, tylko wytrwale dążyć ku celu. Motywem przewodnim powieści jest w głównej mierze desperacka próba spełnienia marzeń, uwolnienie się od okropnej przeszłości, oraz cena, jaką przyjdzie zapłacić za upragnioną wolność.

Szymon Hintzke – bardzo młody autor tworzący powieści fantastyczne, jak i te kierowane dla młodzieży. Zadebiutował książką „Aavariis. Strach i samotność” (Wydawnictwo Poligraf, 2019 rok). Ostatnią lekturą jak do tej pory jest „Ciemniejsza strona nocy”. W planach ma kolejną powieść, która ma być miksem gatunkowym, jej roboczy tytuł to „Poszukiwacz wspomnień”. Sam pisarz jest introwertykiem, ceni sobie spokój, który kreuje sobie poprzez zagłębianie się w treść książek. Do jego zainteresowań można także zaliczyć jazdę na jednośladzie, dokształcanie się w pisaniu, czy granie na konsoli.

17-letnia Lucy Schroeder jest niczym nie wyróżniającą się chodzącą do szkoły nastolatką, jak większość społeczeństwa w takim wieku ma swoje wybryki, co noc toczy batalie z własnymi myślami, niepowodzeniami, czy nie zawsze trafnymi wyborami. Pragnie odzyskać to co niegdyś utraciła – zrozumienie, akceptację. Nie rozumie dlaczego los ciągle zsyła jej kłody pod nogi, dlaczego musi borykać się ze swoimi problemami w samotności. Nie mogąc sobie poradzić z niedogodnościami losu, obwinia wszystkie jej znane osoby o nie. Wraz z upływem czasu, okazuje się, że nie był to najlepszy pomysł, gdyż teraz musi wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i popełnione błędy. Czy uda jej się osiągnąć to o czym najbardziej pragnie?

To nie była łatwa książka, tylu problemów społecznych to chyba jeszcze nigdy nie spotkałam w jednej powieści, przewija się między innymi: przemoc domowa, alkoholizm, wyalienowanie, czy gwałt… Nie zabraknie także odmiennej orientacji seksualnej, czyli ogólnie wielki miks wszystkiego i niczego, ponieważ każda kwestia została omówiona pobieżnie. Początki książki wchodzą w bardzo smutne klimaty, wręcz depresyjne, są one dokładnym odzwierciedleniem nastawienia głównej bohaterki. Z czasem im zmienia się humor postaci, tym metamorfozę przechodzi również fabuła, aż w końcu staje się stabilna, przyjemniejsza w zapoznawaniu się z nią. Autor już na starcie przechodzi do konkretów, nie bawi się zbędne, nudne, nikomu niepotrzebne opisy. Książkę czyta się bardzo szybko, na mnie powieść, mimo iż zasób słów ubogi – zrobiła pozytywne wrażenie. Pochłonęła mnie w swój świat do reszty.

Lektura została podzielona na trzy wielkie rozdziały, kolejno: „Miasto szczurów”, „Dawna miłość”, „Ostatnie poświęcenie”, te zaś na mniejsze podrozdziały. Powieść jest prowadzona w pierwszej osobie, z licznymi dialogami, przebieg wydarzeń widzimy oczami Lucy – głównej bohaterki, to z nią upadamy i wznosimy się. Zabrakło mi głębszej charakterystyki postaci, Pan Szymon nakreślił tylko pobieżnie wygląd, omijając przy tym to co najważniejsze, czyli charakter. Miałam wrażenie, jakby momentami lektura była mało realna, wręcz wyidealizowana, przykładem może być nagła troska pracodawcy o przyszłego niedoszłego pracownika, coś niecodziennego. „Ciemniejsza strona nocy” jest powieścią wykreowaną przez młodego człowieka, sądzę że do tejże kategorii wiekowej trafi najcelniej.




mylivesignature-1

sobota, 12 września 2020

Czas zmian.




"Czasoprzestrzeń"

Katarzyna Kromka





narodowość autora:
Polska



Wydawnictwo: Poligraf
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 272











***
„Czasoprzestrzeń” Pani Katarzyny Kromki jest powieścią nietuzinkową, nie tylko ze względu na formę, czy sposób przedstawienia, ale także o niezwykle ciekawej jak dla mnie tematyce, mowa o dorastaniu, poszukiwaniu własnego miejsca na świecie. Kiedy to z beztroskiej dziecięcej egzystencji, w której to jesteśmy otoczeni rodzicielskim murem, a rzeczywistość wydaje się namacalnie idealna, bez nawet najmniejszej skazy przychodzi czas, aby przenieść się w wymiar dorosłości. W tym momencie diametralnie zmienia się wcześniejsze złudne myślenie na bardziej realne, powstają rozterki i jeszcze więcej powodów do radości. To właśnie powyższa myśl zachęciła mnie do zagłębienia się w treść. Byłam przygotowana naprawdę na wiele, ale takiej twórczości się nie spodziewałam.

1992 roku, czyli dokładnie 28 lat temu powstało Wydawnictwo Poligraf, założycielami są syn i ojciec. Pierwszą wydaną książką były „Sekrety Sanktuarium w Bardzie”. Następnie pojawiła się na rynku wydawniczym „Tradycyjna Medycyna Chińska” w czterech woluminach. Obie twórczości szybko zyskały popularność, a samo wydawnictwo zaczęło się specjalizować w medycynie naturalnej, i ezoteryce. Jak opowiada Karol Kuczyński – jeden z założycieli, największy sukces dopiero nadszedł, było nim wydanie feng shui, czyli starożytnej sztuki aranżacji pomieszczeń rodem z Chin. Ogromnym posunięciem do przodu okazała się również sprzedaż wysyłkowa, kiedy to Internet jeszcze nie był tak rozwinięty, wtedy to też umieszczali fotografie niekiedy na całą stronę w pismach „branżowych”, gdzie odbiorcy byli pod wrażeniem poruszanych tematów w powieściach.

Bardzo młoda postać wkraczająca w dorosły świat. Dziewczyna, która sporą część życia spędziła zgodnie z naturą na wsi, pełna dziecięcej naiwności. Teraz, już trochę starsza, bardziej dojrzała pragnie spełniać swoje nawet te najskrytsze marzenia. Dostrzega, że etap jej wcześniejszej egzystencji od teraźniejszej różnią się od siebie znacząco, zaczyna więc się uczyć postępować w nowym świecie zgodnie z jego zasadami. Pragnie zostać człowiekiem sukcesu, być sławną, co pozwoli zapomnieć jej o demonach przeszłości, lecz rzeczywistość nie jest taka kolorowa jak się wydaje, tu też nie dostaje tego co by chciała w pełni. Bohaterka za wszelką cenę chce odzyskać wcześniej utraconą pewność siebie, poczucie wartości. Czy uda jej się pokonać wszystkie czyhające na nią niebezpieczeństwa? Czy jej dni będą tylko i wyłącznie walką o przetrwanie?

Biorąc pod recenzję książkę Pani Katarzyny Kromki pod tytułem „Czasoprzestrzeń” myślałam, że będzie ona opowiadaniem z dużą ilością dialogów, kilkoma bohaterami, rozwiniętą fabułą, może nawet i subtelnymi opisami przyrody, otoczenia... Jak się okazało trochę później, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, moim oczom ukazał się utwór wierszowany, który opowiada historię młodej kobiety. Książka nie ma jednak nic wspólnego z wierszami serwowanymi niegdyś w szkole, tutaj nie ma potrzeby czytać między wierszami, historia jest jasna, przejrzysta, oraz klarowna w przekazie.

Aby szybciej zrozumieć przekaz lektury, autorka zastosowała zabieg symboliki, wraz z jej objaśnieniem na ostatnich kartkach utworu, dzięki czemu czytanie staje się o wiele przyjemniejsze. Same zestawienie powyższych porównań dodaje autentyczności dla całej fabuły, odwzorowują one naturę głównej bohaterki, jej wady i zalety. ”Czasoprzestrzeń” jest moim debiutem pod względem recenzowanych powieści wierszowanych, jednak sądzę, że jak najbardziej udany. Do póki nie oswoiłam się z formą, strony mijały powoli, później coraz szybciej. Pomysł Pani Katarzyny Kromki uważam za oryginalny, godny podziwu, jednak znalazłam też kilka minusów: lektura nie zapada w pamięci, więc najlepiej jest ją czytać jednym tchem, w innym wypadku trzeba robić małe retrospekcje. Kolejna według mnie wada to wartkość - momentami historia za bardzo ciągnie się. Można przeczytać.


mylivesignature-1

piątek, 4 września 2020

Internetowe randki.


"Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?"

Joanna Godecka, Sylwia Stodulska-Jurczyk





narodowość autorów:
Polska



Wydawnictwo: Burda
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 224








Internet w dzisiejszych czasach jest tak nieodłącznym elementem naszego życia, że wykorzystujemy go praktycznie do wszystkiego – kupujemy, uczymy się, szukamy nowych zainteresowań, rozwijamy swoje pasje, relaksujemy się, a nawet pracujemy zdalnie, czy poznajemy nowe osoby. Dzisiaj poruszę tę ostatnią kwestię, gdyż mimo większych, czy mniejszych obaw ten sposób na zawieranie nowych znajomości staje się coraz to popularniejszy i to na całym świecie. Według statystyk w Polsce taki sposób uznaje ponad 5 milionów osób.

Poprzez natłok pracy, innych obowiązków nie zawsze potrafimy wygospodarować sobie chociaż odrobinę czasu, aby poznać kogoś w tak zwanym realu, dlatego na pomoc przychodzi nam wszechobecny Internet, gdzie wystarczy po prostu napisać w dowolnym momencie i czekać na dalsze rozwinięcie, a nuż poznamy kogoś ciekawego, a kto powiedział, że zaraz musi to być coś poważnego. Poradnik „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” autorstwa Joanny Godeckiej i Sylwi Stodulskiej – Jurczyk, według przesłania ma nas nakierować jak poszukiwać, żeby odnaleźć. Dlatego zapraszam Was na recenzję bardzo kontrowersyjnej książki. Czy można wynieść z niej coś wartościowego? A może to jeden wielki bełkot jakich mało? O tym przekonacie się w dalszej części.

Joanna Godecka – członkini, oraz terapeutka Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR). Jest również ‘życiowym trenerem’ (life coach), oraz dyplomowanym coachem oddechu. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na kierunku dziennikarskim. Na swoim koncie ma wiele poradników psychologicznych, między innymi: „Nie odkładaj życia na później”, czy „Przestań się zamartwiać”.

Sylwia Stodulska – Jurczyk – od 12 lat bada życie singlów zamieszkujących w Polsce, jak i poza jej granicami. Jest administratorką na jednym z portali randkowych w dziale porad, służy wsparciem dla nieszczęśliwych partnersko osób, które na skutek czego są sami, często nie z wyboru. Sukcesem dla autorki są wiadomości o złączeniu się dwóch osób tworząc tym samym związek.

Bardzo duża liczba osób nie traktuje poważnie aplikacji randkowych, które często można spotkać w Internecie, twierdząc tym samym, że tylko ten ‘gorszy sort’ tam się znajduje. „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” nie ma zadania przekonywać czytelnika do zmiany postawy, pokazywać zalet i negatywów, ani porównywać czy prezentowana forma jest lepsza, a może gorsza od poznawania kogoś realnie. Lecz jej celem jest spróbować zobrazować pewne zjawiska, których nie powinniśmy ignorować. Dzięki potędze sieci możemy nawiązywać kontakty z osobami z dowolnego miejsca na świecie. Mamy szansę poznać kogoś „nadającego na tych samych falach”, czyli osobę o podobnych zainteresowaniach, czy pasjach i wcale nie trzeba czekać na specjalną okazję, gdyż kontakt z drugim człowiekiem jest czymś oczywistym i prostym.

Zwyczajowo do książek, które stanowią remedium na coś podchodzę z wielkim dystansem, nie każda takiego typu lektura może poszczycić się korzystną opinią, dlaczego? Ponieważ w wielu z nich są same brednie, gdzie autorzy wydają się być wszechwiedzący, mimo iż praktycznej wiedzy jest tam jak na lekarstwo. Niemniej jednak czasami uda się wyłapać co ciekawsze zwroty, warte przemyślenia i dla nich właśnie warto zagłębić się w treść. „Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?” jest bardzo ciekawie skonstruowanym poradnikiem, jest on zbudowany na zasadzie pytanie i odpowiedź, jedna z autorek podaje nurtującą kwestię wśród singli, natomiast druga próbuje jak najrzetelniej odpowiedzieć, podając przy tym namacalne dowody z życia wzięte, zaciągnięte z portali randkowych.

Ponadto, żeby ułatwić podróż po samotnym świecie, autorki wpadły na pomysł, żeby najważniejsze kwestie wypunktować po skończeniu rozdziału. Bardzo ciekawy styl pisania, jest on tak lekki, wpadający w mój gust, że aż chce się czytać, to też strony upływają błyskawicznie, naprawdę ciężko było mi się oderwać od poradnika, mimo że nie jest on jakiś bardzo wartościowy, pisarki nie przedstawiają nic, co można by uznać za nowym, raczej same logiczne fakty uporządkowane kategoriami, poparte opowieściami prawdziwych ludzi w wirtualnym świecie. Szału nie było, jednak można przeczytać.






mylivesignature-1

wtorek, 1 września 2020

Wrzesień '20

Wrzesień nadszedł, a co za tym idzie? Będzie też modernizacja bloga. 
Przedstawiam Wam nowy cykl z serii: co w tym miesiącu będzie czytane,  do czego pojawi się w niedalekiej przyszłości recenzja.


Post będzie na bieżąco edytowany, będę dodawać w nim co ciekawsze stwierdzenia, cytaty,  aż na samym końcu powstanie spójna krótka opinia o każdej przeczytanej książce, dzięki czemu możecie przenieść się do wybranej lektury za pomocą jednego kliknięcia. Spodoba się Wam jakaś powieść, już nie musicie jej szukać wśród moich tekstów, odeśle Was do niej specjalnie umieszczony przeze mnie link. Wszelkie uwagi mile widziane w komentarzu.


W tym miesiącu postanowiłam na mieszankę gatunkową, wielbiciele poradników, kryminałów, oraz literatury pięknej, zgłoście się, bo mam coś dla Was.









Lista powieści:

* "Miłość na celowniku. Jak szukać, żeby znaleźć?" Joanna Godecka i Sylwia Stodulska-Jurczyk


"Nie samo czekanie jest najgorsze, ale to, co sobie wtedy wyobrażasz."
"Nadmiar sprawia, że jesteśmy w chaosie."

Nadszedł czas na bardzo długo wyczekiwaną przez niektórych książkę. Przyznam, że zupełnie inaczej sobie ją wyobrażałam, niż zastałam. Wszystko ładnie, pięknie, gdyby nie jeden szczegół, który diametralnie zmienił moją opinię. Jeśli jesteście ciekawi co to za element - zapraszam TUTAJ.



* "Czasoprzestrzeń" Katarzyna Kromka


CZASOPRZESTRZEŃ, bardzo przyjemny tytuł nie uważacie? Za nim kryje się dorastanie, oraz kilka innych aspektów. Na pierwszy rzut oka wydaje się być coś zupełnie oczywistego, jednak już po otworzeniu książki zmienia się pogląd.

 

* "Ciemniejsza strona nocy" Szymon Hintzke


"Całe życie, które powinniśmy przeżyć, jak najlepiej potrafimy, sprowadza się do codziennej walki o względy ludzi odgrywających w naszym życiu jedynie przelotną rolę."

"Karma jest suką i któregoś dnia każdy jej zasmakuje. Uważam, że nie ma w tym niczego złego, wszyscy bowiem powinni zapłacić za swoje złe uczynki. Życie bywa przewrotne i właśnie to jest najpiękniejsze. Jednego dnia jesteś na szczycie, a drugiego już taplasz się w błocie." 

 

Uważam, że powieść jest na swój sposób inteligentna, płynie z niej jakaś mądrość życiowa. Jednak pytanie brzmi, czy to jest wystarczający element, aby całokształt można było nazwać ciekawą, intrygującą, wciągającą, pochłaniającą do tego stopnia iż nie można się oderwać lekturą? Przekonajcie się sami, wchodząc TUTAJ


 * " Z zimną krwią" Tess Gerritsen


"Ja bym się nie spodziewał, że moja żona rzuci pracę, którą lubi, żeby gotować mi kolacje i co wieczór na mnie czekać.

- Naprawdę?

- To nie miłość. To posiadanie."


"Z zimną krwią" jest jedną z pierwszych powieści Pani Tess Gerritsen, jednak w Polsce pojawiła się stosunkowo późno co do daty ukazania się pierwszego wydania (1996). Powieść jest mieszanką kilku gatunków. Zwykle jak się nie trzyma jednego tematu na początkach kariery, wychodzi katastrofa, którą potem ciężko odkręcić. Jak było w tym konkretnym przypadku... Dowiecie się z najnowszej recenzji, która pojawi się niebawem.



***

Jak sami widzicie, we wrześniu działo się. Były wzloty i upadki, niekiedy zaskoczenie. Pojawiła się jedna książka, która wyróżniała się na tle innych. Pozostałe, mimo iż były to zupełnie inne gatunki zostały ocenione bardzo podobnie. Najlepiej wypadła powieść Pani Tess Gerritsen pod tytułem "Z zimną krwią" i to ona zajęła w tym podejściu pierwsze miejsce. Nieco gorzej poszło innym twórczościom, chociaż nie było źle. Poniżej przedstawiam Wam podium trzech najlepszych książek września 2020, a Was tym samym chciałabym zaprosić na kolejny, październikowy cykl. Będą co najmniej trzy nowości wydawnicze, ich zapowiedzi już wkrótce


                                

mylivesignature-1